Wójt Gminy Milejczyce zaprosił mieszkańców, "zainteresowanych prowadzonymi inwestycjami na terenie Gminy Milejczyce". 2 grudnia na spotkanie przybyło ich naprawdę dużo - ledwie mieścili się w dawnej synagodze, zabrakło krzeseł, co jednak nikogo nie zniechęciło.
Na pewno nie chcieli, a przynajmniej nie wszyscy, słuchać informacji o zrealizowanych, trwających i planowanych inwestycjach. Wójt Jerzy Iwanowiec opowiedział właściwie o tym, o czym informowaliśmy w poprzednim numerze. Informacje okraszono zdjęciami.
- Dużo jeszcze tych ubikacji i łazienek zobaczymy?! - zapytała zniecierpliwiona kobieta, dodając, że wszyscy przyszli usłyszeć o najgorętszym ostatnio temacie - kurników w Rogaczach.
Po krótkiej reprymendzie innych zgromadzonych, dano wójtowi prezentację dokończyć. I dobrze, bo mówiąc o remoncie w szkole, że można byłoby się zapytać, po co ten remont, skoro jest coraz mniej dzieci w szkole, powiedział ważne w sumie słowa: - Ale trzeba coś w tym kierunku robić, by ludzie chcieli się tu osiedlać, tu żyć, tu wychowywać dzieci.
Tym samym dał początek dyskusji na temat ewentualnej inwestycji. Ewentualnej, bo jak powiedział - do czasu spotkania do urzędu gminy nie wpłynęły żadne dokumenty, ani od Wipaszu, który zorganizował spotkanie, ani od żadnego prywatnego inwestora, od nikogo, kto zwróciłby się do urzędu w sprawie budowy kurników. Ba! Nawet jednego kurnika.
- W mediach społecznościowych czytam, że są sprzedane komuś, działki. Według mojej wiedzy - na dzień dzisiejszy nie zostały sprzedane - mówił wójt.
Padały pytania, czy można to gdzieś sprawdzić, na bieżąco kontrolować, że jest przecież portal elektroniczny.
- Dla mnie wiążące jest to, co do mnie wpłynie, do urzędu. Nie mogę pilnować, wertować wszystkich ksiąg. W przypadku innych inwestycji też się dowiedziałem od ludzi. To samo było z kontenerami (Arche Siedlisko - przyp. ak), na końcu się dowiedziałem. Powtórzę - to nie ja zapraszałem tego inwestora. I na chwilę obecną żaden dokument w tej sprawie nie wpłynął do nas, żadne dokumenty, od nikogo.
- Ale pan mówił, że czekał pan na gości, że Wipasz przyjechał w gości. Była mowa, że to konsultacje społeczne.
- Absolutnie. Konsultacje nie tak się odbywają. Musi być informacja dla mieszkańców odpowiednio wcześniej. Tak samo, jak muszę was informować o toczących się postępowaniach.
- Gdzie szukać informacji? Na BIP jest taki burdel, że nie wiadomo gdzie tego szukać - zapytała jedna z kobiet, na co wójt zaprosił ją do pracy i do uporządkowania strony.
Po dyskusjach na temat nomenklatury (wójt jest "gospodarzem gminy", inwestor z zewnątrz, a więc "gościem) padło:
- Wójt powinien nas wspierać, jasno się opowiedzieć, czy stoi po naszej stronie!
- Ja muszę działać zgodnie z prawem, jak bezstronny urzędnik, muszę być neutralny. A wy też, publikując różne rzeczy na mediach społecznościowych, sami wytrącacie sobie argumenty. Taki inwestor też to śledzi, przygotowuje się. Ja mam kilka argumentów, których nie mogę i nie chcę ujawniać, by mieć je na później.
Wójt Iwanowiec ma rację. Mieszkaniec gminy Jerzy Iwanowiec może się deklarować, czy popiera, czy nie protest, czy jest za, czy przeciw. Jasna deklaracja wójta Jerzego Iwanowca może mieć finał w sądzie. I wcale nie z korzyścią dla gminy. Nie może więc wójt zabierać głosu na spotkaniach i wypowiadać się w tonie jak uczestnicy. Ludzie mogą psioczyć na inwestora, że śmierdzi itp. Wójt nie ma prawa w ten sposób stygmatyzować nikogo. Sąd może go ukarać np. grzywną, za bezczynność organu czy przewlekłość postępowania o charakterze sankcyjnym, które stygmatyzuje stronę.
Inny z mieszkańców zaproponował... nie odbieranie pisma, nie przyjmowanie wnioskodawców osobiście. Powołując się na słowa niby wypowiedziane przez wójta z Nurca Stacji, który miał żałować, że wziął wniosek (o budowę kurników w Siemichoczach i Augustynce - przyp. ak) do ręki. Jak stwierdził mieszkaniec - jest odpowiedni zapis w Kodeksie postępowania administracyjnego.
No niestety. Pan zbyt dosłownie zrozumiał słowa wójta z Nurca, a KPA nie przewiduje takiej możliwości.
Wójt może (a nawet powinien) być za mieszkańcami, ale musi działać zgodnie z prawem, przyjmować dokumenty.
I wydawać decyzje, w obowiązującym prawnie terminie. Mówi o tym art. 38 KPA "Pracownik organu administracji publicznej podlega odpowiedzialności porządkowej lub dyscyplinarnej albo innej odpowiedzialności przewidzianej w przepisach prawa, jeżeli z nieuzasadnionych przyczyn nie załatwił sprawy w terminie lub prowadził postępowanie dłużej niż było to niezbędne do załatwienia sprawy". Nie można odmówić przyjęcia podania, nawet jeżeli zawiera ono braki formalne. W celu uzupełniania braków formalnych (np. niekompletny wniosek, brak podpisów) należy zastosować w pierwszej kolejności art. 64 par. 2 Kpa (czyli wezwać do uzupełnienia braków - przyp. ak), pod rygorem pozostawienia podania bez rozpatrzenia. Co więcej, od czasu wpływu dokumentu biegnie czas na rozpatrzenie wniosku.
Mieszkańcy pytali o plan zagospodarowania przestrzennego.
- Jest w trakcie, ale to długa droga. Chcę też sprostować to, co pojawia się w mediach społecznościowych. Nieprawdą jest, że z Czeremchy się wycofał inwestor, od dwóch lat się toczy postępowanie.
- W oświadczeniach pisze pan, że w rejonie Rogacz nikt się nie zgłosił, albo że Wipasz się nie zgłosił. A w inne tereny gminy?
- Na tę chwilę nikt nigdzie nie zgłosił chęci stawiania kurników.
Jedynym skutecznym narzędziem "walki z kurnikarzami" jest posiadanie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (MPZP), którego często nie ma, a nawet jeśli jest, to nie obejmuje całego terenu gminy. Nawet sprzeczność inwestycji ze studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego nie stanowi podstawy do odmowy wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, a co za tym idzie, do odmowy wydania decyzji o warunkach zabudowy.
Negatywną decyzję wójt może wydać tylko w przypadku, gdy zachodzi niezgodność lokalizacji przedsięwzięcia z ustaleniami MPZP lub jeśli Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, sanepid czy Wody Polskie wydadzą negatywne uzgodnienia. W innym wypadku, jeśli dopełnione są wszystkie wymogi formalno - prawne złożonego wniosku, a wydane uzgodnienia od wymienionych organów są pozytywne, nie ma instrumentów pozwalających na wydanie opinii innej niż pozytywna. Oczywiście, można próbować wydać opinię negatywną bez podparcia jej argumentami prawnymi, ale wiąże się to z zaskarżeniem jej w SKO i nakazem wydania opinii zgodnej z prawem - czyli pozytywnej. Problemem jest obowiązujący stan prawny - nie ma w dalszym ciągu ustawy odorowej, i w dalszym ciągu sprzeciw mieszkańców nie jest wystarczającą przesłanką do wydawania prawomocnej i niepodważalnej decyzji negatywnej dla tego typu inwestycji.
- Nie kłóćmy się. Panie wójcie, w takim razie czy my możemy jakoś pomóc? - padło z sali pytanie.
Mieszkańcy gminy Milejczyce bardzo aktywnie działają, chcąc nie dopuścić do kurnikowej inwestycji. Organizują spotkania (podobne odbyło się 25 listopada). Szukają informacji. Wsparcia - chociażby mieszkańców z Kodnia. Jak trafnie zauważył jeden z mieszkańców - społeczność milejczycka w tym przypadku musi wykazać się jednością:
- Jak pudełko zapałek, pełne zapałek. Inwestor ten czy inny będzie tu uderzał, bo to biedna gmina, mało ludzi i rozbite społeczeństwo. I to nie chodzi o Rogacze, bo jeśli nie tu, to pójdą dalej, znajdą inne miejsce. Przygotujmy się.

Może tak jak robiły to ościenne samorządy? Mieszkańcy zakładali komitety protestacyjne czy stowarzyszenia, które też mogą brać udział w postępowaniu na określonych zasadach. Rady gmin podejmowały uchwały intencyjne przeciwko budowie kurników. Jak mówił też Iwanowiec, odnosząc się do proponowanej przez Wipasz kwoty na dom seniora: - Przecież ja nie przyjmę tych pieniędzy, ja, jako wójt. To rada decyduje o ewentualnych zmianach w budżecie.
Wójt Iwanowiec na koniec spotkania nieśmiało zapytał mieszkańców, by podpowiedzieli jakiego inwestora ściągnąć do gminy. Powiedział o składanych wnioskach na farmy fotowoltaiczne
- Fotowoltaika? Z dwóch to to już lepsze - podsumowali mieszkańcy.
ak, fot. ak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Chciał by mieszkać w takiej dziurze? Chyba tylko taki co nie ma innego wyboru.Czasy takie że nie wiadomo czy jutro ruscy nie zapukają do drzwi,chociaż na tych rejonach by sie z nimi dogadali.
Kiedyś mieszkańców Milejczyc ,ościenni mieszkańcy nazywali ( Raki ) teraz nazwa może się zmienić .....
Chciał by mieszkać w takiej dziurze? Chyba tylko taki co nie ma innego wyboru.Czasy takie że nie wiadomo czy jutro ruscy nie zapukają do drzwi,chociaż na tych rejonach by sie z nimi dogadali.
Kiedyś mieszkańców Milejczyc ,ościenni mieszkańcy nazywali ( Raki ) teraz nazwa może się zmienić .....