Biblioteka „w niewoli” Biblioteka w Drohiczynie istnieje od 1947 roku. Jak mówią bibliotekarki, Elżbieta Szymczuk i Anna Bujno, od 1992 biblioteka była „w niewoli”, ponieważ była połączona z ośrodkiem kultury.
Bibliotekarki nie twierdzą, że w tej „niewoli” było im źle, jednak miały ograniczone możliwości, nie mogły uzyskiwać dotacji ministerialnych, bo według prawa nie istniały. Od 1 stycznia 2008 roku biblioteka znów będzie odrębną jednostką, będzie miała swój statut, będzie mogła starać się o dofinansowania. - Mamy ponad 39 tys. woluminów w działach dla dorosłych i dla dzieci - mówi Elżbieta Szymczuk. - Liczba wypożyczeń w ciągu roku to ok. 17 tys. w dziale dla dorosłych, w dziale dla dzieci więcej niż 22 tys. Czytelników mamy ok. 900. Jak na taką bibliotekę jak nasza, jest nienajgorzej. Mamy dobre książki, pomoce naukowe. Często zdarzają się nam komentarze, że gdzieś tam w dużych miastach studenci nie mogą czegoś znaleźć w czytelni, a u nas jest. Mamy egzemplarz „Baśni i legend z Mazowsza i Podlasia - Opowieści starej sowy”, w której jest opowieść o Drohiczynie. Na gminę i jej dofinansowania nie możemy narzekać. Księgozbiór mamy prawie taki, jak w powiatowej bibliotece, w dawniejszych czasach było więcej pieniędzy. Moja poprzedniczka zebrała też pokaźną kolekcję. Dzięki dotacjom ministerialnym będziemy mogli kupować naprawdę dobre książki, nowości, wydawnictwa naukowe. Książka „na wyzwolenie” Biblioteka w Drohiczynie od 1999 roku nosi imię Klementyny Sołonowicz - Olbrychskiej. Ukoronowaniem starań bibliotekarek o niezależność jest pojawienie się na rynku książki autorstwa Ewy Bagłaj pt. „Słoneczna dziewczyna”, biografii patronki, wydanej przez wydawnictwo „Muza” z Warszawy. - Już po nadaniu imienia bardzo nam zależało, by książka się ukazała - mówi pani Anna. - To Ela jest inicjatorką powstania tej książki. - Bardzo się zawzięłam, - opowiada pani Elżbieta - bo wstyd mi było, że nawet w encyklopedii nic nie ma na temat pani Sołonowiczowej. Jedynie jest wzmianka w słowniku literatury dziecięcej i młodzieżowej. No i wstyd, żeby nie było biografii patrona w bibliotece, która nosi jego imię. Prosiłam studentki, różnych ludzi, by ktoś pokusił się o napisanie takiej biografii. Niestety bez skutku. Gdy 10 czerwca ogłoszono Dniem Podlasia i w Drohiczynie była pani Wachowicz, pomyślałam sobie - ona napisze coś takiego. I jak już się tak w sobie zebrałam, podeszłam i poprosiłam, a ona, jak to pani Wachowicz: „Ojej dzieciaku, Eluńka ja mam tyle zajęć, ja mam 7 książek nie napisanych, nie mam czasu, nie zrobię tego”, ale za chwilę mówi: „Mam tu kogoś dla ciebie, ona to dla ciebie zrobi”. Była z nią jej asystentka. - Było przy tym trochę „chodzenia” - dodaje pani Ania. - Trzeba przyznać, że burmistrz podszedł bardzo pozytywnie do pomysłu wydania książki. Gmina dołożyła wydawnictwu 15 tys. zł. Jak wspominają panie bibliotekarki miały sporo materiałów o patronce: - Nazbierało się tego, jak przygotowywałyśmy materiały na 50-lecie biblioteki. Część pochodziło z książki pani Sołonowicz „Teatr radości”. Stamtąd dowiedziałyśmy się, co ona z uczniami robiła, namierzyliśmy tych uczniów, wysłuchałyśmy wspomnień, skontaktowaliśmy z nimi autorkę książki. - Książka jest trochę o miasteczku, o patronce, jej pracy, o ludziach związanych z Drohiczynem, o naszej bibliotece. Bardzo się cieszę, że nam się to udało. Myślę, że nie można było tego zostawić inaczej - wspomina pani Ela. - Pani Sołonowicz była przecież nauczycielką z Drohiczyna, tu mieszkała, tu stworzyła teatr, tu pracowała, pisała książki dla dzieci i młodzieży, więc uważaliśmy, że chyba lepszego patrona biblioteki nie można sobie wymyślić. Stąd też pomysł Basi Owerczyńskiej, by bibliotece nadać jej imię. Przekonałam radnych i burmistrza. I tak sobie myślę, że pani Sołonowicz rzeczywiście nam patronuje, bo za co się nie weźmiemy, to się udaje. O książce „Słoneczna dziewczyna” Barbara Wachowicz napisała: „To opowieść o kobiecie niezwykłej. Subtelnej, promiennej, wrażliwej, mądrej, pełnej wdzięku i uczuciowości. Klementyna Sołonowicz – Olbrychska, pedagog, kreatorka teatru szkolnego, autorka powieści dla młodzieży, patronka Biblioteki w Drohiczynie, matka jednego z najsłynniejszych aktorów polskich Daniela Olbrychskiego. Opowieść o jej losach wiedzie nas tropem życia bogatego, trudnego, poprzez radosną młodość w Mickiewiczowskim Wilnie, mroczny czas okupacji w Warszawie, lata twórczej pracy nauczycielki w przepięknym Drohiczynie nad Bugiem. Relacje bliskich - ze sławnym synem na czele - wychowanków, przyjaciół tworzą ów słoneczny portret, emanujący miłością do ludzi, pejzażu ojczystego, tradycji. Optymistyczna lektura, pozwalająca nam powtórzyć słowa Bohaterki: „Dookoła jest pełno nadziei!”. Jak zapewniają panie Elżbieta i Ania, publikacja nie jest typową, nudną biografią. - Książkę czyta sie doskonale, szybko z zaciekawieniem, może dlatego, że jest o nas, o Drohiczynie, a może też dlatego, że jest fajnie napisana. Promocja w Drohiczynie Promocja książki odbędzie się w Warszawie, 10 stycznia, w Domu Literatury na Krakowskim Przedmieściu, 13 stycznia planowana jest promocja w Drohiczynie. - W naszej bibliotece spotkamy się o godz. 15. Jeszcze wszystko jest uzgadniane, ale wiem, że będzie pan Daniel, pani Wachowicz, autorka książki, może żyjące siostry pani Klementyny, ale to wiekowe kobiety, jedna z nich w tym roku zacznie 100 lat. Fragmenty książki ma czytać pani Anna Seniuk. Wydawnictwo „Muza” to sponsoruje, do końca nie wiemy, jak ma wyglądać promocja. Ja się strasznie cieszę, jednak niepewność pozostanie do 13 stycznia jak to się wszystko zakończy. Aż nie wierzę, że się udało - podsumowuje pani Ela. Książkę można nabyć w drohiczyńskiej bibliotece i w naszej redakcji. Cena - 26 zł. Doskonały prezent na Gwiazdkę. Anna Kondraciuk, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. AK
Komentarze