Reklama

Śledzianów - Zjazd absolwentów podstawówki

28/07/2014 19:00

150 osób uczestniczyło w I Zjeździe Absolwentów Szkoły Podstawowej w Śledzianowie (gm. Drohiczyn), 12 lipca. Inicjatorem spotkania był Wiesław Harbaszewski, z pobliskich Arbasów, absolwent tej szkoły.

Założono komitet organizacyjny, opublikowano ogłoszenia. Była msza św. w kościele w Śledzianowie, potem oficjalne rozpoczęcie i powitania, część artystyczna w wykonaniu obecnych uczniów szkoły, a na koniec zabawa.

Kazimierz Ryć (prof. dr hab. dziekan wydziału zarządzania UW): - Jestem chyba najstarszym absolwentem uczestniczącym w zjeździe. Pochodzę ze Śledzianowa. Zaczynałem tutaj naukę jesienią w 1944 r. Skończyłem w 1949 r. W pięć lat ukończyłem siedmioletnią naukę. Ta szkoła funkcjonowała wtedy dzięki kierownikowi Józefowi Kędrze. Tu nauczyłem się życia samodzielnego. To był mój początek. Nie mogłem nie przyjechać.

Reklama

Stanisław Kurylak przyjechał z Sokołowa Podlaskiego: - Jestem o trzy lata młodszy od Kazia, ale tę szkołę zaczynałem w 1945 r. Skończyłem w 1952. Ten zjazd to zacna inicjatywa. Młodzież prawdopodobnie w taki sposób nie odbiera tego zjazdu i faktu uczęszczania do szkoły podstawowej, ale my - starsi, którzy mamy więcej wolnego czasu i nie gonimy za codziennością możemy dłużej zadumać się nad swoim życiem i nie tylko powspominać odległe czasy, ale i zatęsknić za nimi. Już jak przejeżdżam przez most na Bugu, to zawsze słońce świeci mi inaczej, jaśniej. A nie być na tym zjeździe, to jak nie przeżyć czegoś wspaniałego.

Jadwiga Stępkowska z Obniża, obecnie mieszkanka Gdańska: - Do tej szkoły poszłam w 1947 r. Skoczyłam ją w sześć lat. Pierwszą klasę miałam zaliczoną w dwa miesiące - maj i czerwiec. O zjeździe dowiedziałam się od rodziny z tych okolic. Nie mogłam przegapić takiej okazji. Nie spotkałam wielu znajomych ze szkolnych lat, ale i tak cieszę się, że przyjechałam.

Reklama

Honorowym gościem zjazdu był ks. prałat Leon Pawluk, wieloletni proboszcz parafii w Śledzianowie, długoletni katecheta w tej szkole.

- Gratuluję tym, którzy podjęli pomysł tego spotkania. Nie raz zastanawiałem się, czy doczekam takiego wydarzenia. Doczekałem. Prawdopodobnie wielu tutaj obecnych ochrzciłem, wielu udzieliłem sakramentu komunii, małżeństwa. Przybyliśmy tutaj na chwilę zadumy, odnowić swoje przeżycia, doświadczyć upływu czasu - mówił ks. Pawluk.

Wiesław Harbaszewski: - Zainteresowanie naszym zjazdem okazało się bardzo duże, głównie starszych osób, które przed laty wyjechały z tych terenów. Osobiście nie spodziewałem się aż takiego odzewu. Zgłoszeń mieliśmy jeszcze więcej, które napływały w ostatnich dniach przed zjazdem, ale ze względów organizacyjnych nie mogliśmy wszystkich przyjąć. Mam nadzieję, że za 4 lata uda się zrobić podobne spotkanie, bo wtedy będziemy obchodzić stuletni jubileusz szkoły podstawowej w Śledzianowie, jeśli oczywiście szkoła ta nadal będzie istniała.

Reklama

Pierwsze wzmianki o szkole w Śledzianowie pochodzą z 1791 r., kiedy przy kościele utworzono szkółkę parafialną. W okresie pierwszej wojny światowej w okolicach Śledzianowa (Bużyski, Chechłowo) istniały szkoły prywatne. W latach 1916 –1918 w Śledzianowie dzieci uczyły się w jednoklasowej szkole ludowej, a nauczycielką była Zofia Komar. Od 1923 r. była to szkoła powszechna pięcioklasowa, w budynkach prywatnych i parafialnym. Obecny budynek pochodzi z 1939 r., a inicjatorem budowy był Józefa Kędra. Budowę przerwała wojna. W październiku 1939 r. budynek zajęli Rosjanie, wprowadzając do nauczania język rosyjski. Od 1941 r. nauczyciele prowadzili tajne nauczanie.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama