Reklama

Siemiatycze - Z Podlasia do Voice of Poland

14/08/2014 20:28

Małgorzata Priebe z Siemiatycz, uczennica I LO im. T. Kościuszki w Bielsku Podlaskim swoje pierwsze muzyczne i wokalne kroki stawiała w Siemiatyczach. W tym roku mogliśmy ją oglądać w programie „The Voice of Poland".

- The "Voice of Poland", "Podlaska Nuta", "Wygraj sukces" to twoje największe tegoroczne przedsięwzięcia?

- Tak - mówi Małgorzata Priebe. - Można byłoby jeszcze dodać udział w Festiwalu Piosenki Ukraińskiej "Z Podlaskiej Krynicy" w Bielsku Podlaskim, na którym zdobyłam pierwszą nagrodę. W tym roku skupiłam swoją uwagę na zespole "Fart", w którym jestem wokalistką ok. dziesięć lat i próbach związanych z ważnym koncertem, do którego się przygotowywaliśmy. Z tego względu i oczywiście z uwagi na program telewizyjny festiwale musiałam odstawić tymczasowo na bok.

Reklama

- Udział w telewizyjnym projekcie był Twoim największym dotąd przeżyciem?

- Jeżeli poprzez pojęcie "największe przeżycie" rozumieć ogrom całego projektu, jakim jest program oraz liczbę osób w to zaangażowanych, to tak. Dotychczas nie brałam udziału w żadnych produkcjach telewizyjnych i programach typu talent show, dlatego można powiedzieć, że to moje największe muzyczne przeżycie. Stres przed kamerami jest zupełnie inny, niż w przypadku występów na scenie. Do udziału w programie namówiła mnie moja instruktor Justyna Porzezińska. Nie byłam do końca pewna, czy to dobry moment na udział. Jednak zdecydowałam się spróbować. Chciałam sprawdzić swój warsztat wokalny, odporność na stres, dobrze się bawić, jednocześnie zdobyć nowe doświadczenie. Na wstępnym kastingu zaśpiewałam nową aranżację piosenki Krystyny Prońko "Jesteś lekiem na całe zło", którą stworzyłam razem ze świetnym pianistą Przemysławem Zalewskim. Po przesłuchaniach nie czekałam na żaden telefon. Zobaczyłam tam mnóstwo zdolnych ludzi i nie sądziłam, że jestem w stanie się z tego tłumu wybić. Stało się jednak inaczej. Ale po pierwszych próbach i nagraniach zobaczyłam, że nie wystarczy tylko wyjść na scenę i przekonać jurorów swoim śpiewem. Oprócz tego jest mnóstwo dodatkowych nagrań, wywiadów, prób, na których zawsze trzeba dawać z siebie sto procent.

Reklama

- Hobby poza śpiewaniem i muzyką? Plany muzyczne?

- Za kilka dni wyjeżdżam na warsztaty musicalowe do Burdąga. Znajduje się tam Dom Pracy Twórczej, gdzie razem z 14 innymi uczestnikami będziemy przygotowywać piosenki z musicalu "Hair". Będą zajęcia z aktorstwa, tańca, śpiewu. Co do koncertów z "Fartem" - mamy za sobą występ na Święcie Kupały w Dubiczach Cerkiewnych, zaś kolejny koncert planowany jest na koniec sierpnia, z tym samym programem. Moją drugą pasją od zawsze były języki. Uczenie się ich przychodziło mi z łatwością, sprawiało ogromną przyjemność. W sierpniu wyjeżdżam na dwa tygodnie do Anglii, więc liczę na to, że podszlifuję angielski.

Reklama

- Twoja babcia była nauczycielką muzyki w szkole podstawowej w Siemiatyczach. Czy atmosfera domowa miała wpływ na zainteresowania śpiewem?

- Nie poznałam niestety babci. Dziadek grał na skrzypcach, akordeonie i gitarze oraz rzeźbił. Natomiast dziadek ze strony mamy grał na akordeonie, bandżoli i malował na szkle, więc myślę, że zamiłowanie do muzyki odziedziczyłam właśnie po dziadkach.

- Dzieciństwo i lata szkoły podstawowej spędzałaś w Siemiatyczach. Czy tutaj miałaś możliwości dobrego rozwijania swoich zdolności?

Reklama

- Kiedy miałam 7 lat mama posłała mnie do szkoły muzycznej. Tam nauczyłam się podstaw gry na skrzypcach i pianinie. Co do pianina, na początku było opornie, bo już na początku widząc pianino w sali przesłuchań rozpłakałam się i powiedziałam mamie, że nie chcę na nim grać, lecz na skrzypcach. Później musiałam wybrać - czy chcę zdawać na drugi stopień szkoły muzycznej i kontynuować naukę gry na instrumencie, czy rozwijać się wokalnie. Obie te rzeczy wymagały równie dużego poświęcenia i wyjazdu do większego miasta. Wygrał śpiew, co nie oznacza, że całkowicie zaprzestałam gry na skrzypcach. Zajmuję się oprawą muzyczną ślubów, przy czym obie te pasje łączę. Wcześniej uczęszczałam na zajęcia wokalne do Waldemara Koperkiewicza w SOK-u, jednak śpiewać tak naprawdę nauczyłam się w Bielsku Podlaskim.

- Czy po skończeniu szkoły średniej planujesz dalszą edukację muzyczną?

Reklama

- Nie byłoby prawdą gdybym powiedziała, że muzyka to pewna przyszłość, bo tak nie jest. Nie potrafię jeszcze sprecyzować kierunku studiów, które wybiorę, ale myślę o kierunkach związanych ze sztuką lub romanistyką. Byłoby wspaniale, gdybym zdołała w przyszłości połączyć te dwie dziedziny. Oprócz tego nadal chciałabym rozwijać się wokalnie. Rozważam zdawanie na Akademię Musicalową w Gdyni, po której, jeżeli wszystko poszłoby po mojej myśli, związałabym swoją przyszłość z teatrem muzycznym.

- Jakie gatunki muzyki są ci najbliższe, jeśli chodzi o ich wykonywanie?

Reklama

- Staram się zagłębiać w różne nurty. Rozwijałam swoje umiejętności w poezji śpiewanej, jazzie, szeroko pojętym popie, funk"u, R&B, rocku. To dzięki zespołowi, z którym mamy różnorodny repertuar mogłam nauczyć się odnajdywać w każdym z nich. Dlatego nie wybrałam jeszcze kierunku, w którym chciałabym podążać muzycznie.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. Przemysław Borowski

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama