Mieszkańcy ulicy Polnej i Kościuszki od ponad roku protestują przeciwko budowie kilkudziesięciometrowej wieży telefonii komórkowej, która ma stanąć na terenie PZMoT-u przy ulicy Kościuszki (dawnym siemiatyckim cmentarzu żydowskim), gdyż obawiają się szkodliwego promieniowania. Inwestorem jest firma „Polkomtel” - operator sieci Plus GSM. Na terenie PZMoT-u planowana jest także budowa marketu i nowej stacji diagnostycznej kontroli pojazdów.
Pomysłami inwestycyjnymi na cmentarzu zbulwersowana jest społeczność żydowska. Przez dwie godziny w Siemiatyczach przebywali dwaj rabini z londyńskiego Committee for the Preservation of Jewish Cemeteries in Europe, którzy przyjechali zapoznać się z całą sytuacją. Obejrzeli teren i co jakiś czas badali go za pomocą różdżki, by sprawdzić promieniowanie pochodzące z ziemi. Później udali się do siemiatyckiego magistratu, by spotkać się z urzędnikami.
- Według nas w tym miejscu, gdzie może stanąć wieża telefonii i market jest masowy grób żydowski. Sytuacja jest bardzo zła, gdyż na cmentarzu jest różnego rodzaju infrastruktura. Według prawa żydowskiego nie ma prawa nic takiego się tutaj znajdować – mówił podczas wizyty rabin Stroh. - Jest to desakracją grobów i wielki ból dla istot, które tutaj spoczywają. Jest to także wielki ból dla całej diaspory i wszystkich Żydów na całym świecie. Prawda jest taka, że miasto Siemiatycze, które przed wojną w większości było zamieszkałe przez Żydów zostało brutalnie pozbawione tej społeczności. Dlatego uszanujmy miejsce, gdzie spoczywają byli mieszkańcy siemiatyckiej społeczności. Bardzo dziwne, że na terenie, który należał do społeczności żydowskiej powstał PZMoT. Nie chodzi nam o odzyskanie terenu, ale uszanowanie w sensowny sposób tego miejsca. To jest ogromne przestępstwo co zrobili Niemcy ze społecznością żydowską, a komuniści dołożyli swoje dopuszczając do podziału cmentarza i desakracji. Teraz jest dobry czas na to, by wszystkie sprawy jakoś wyprostować i nie kontynuować takiego procederu jaki miał tutaj miejsce przez lata.
Nie ma zgody...
- Rabini Hershaft i Stroh są członkami londyńskiego Committee for the Preservation of Jewish Cemeteries in Europe (CPJCE), na czele komitetu stoi rabin Schlesinger - mówi Agnieszka Nieradko z Komisji Rabinicznej do spraw cmentarzy. - Rabini zrzeszeni w CPJCE mają pieczę na cmentarzami żydowskimi w całej Europie, działają według wytycznych Halachy, czyli żydowskiego prawa religijnego i dopilnowują, aby zasady Halachy były przestrzegane na żydowskich cmentarzach. Chodzi przede wszystkim o zapobieganie zabudowie cmentarzy, przekształcania ich na inne cele, grodzenie niezgodnie z historycznymi granicami czy wykopywanie ludzkich szczątków. Komisja Rabiniczna ani CPJCE nie wyobrażają sobie, że w Polsce, kraju, w którym szanowana jest wolność religijna, sklep i maszt telefonii komórkowej mogą stanąć na cmentarzu.
Do tego tematu jeszcze powrócimy. Wiemy, że sprawa cmentarza żydowskiego w Siemiatyczach była ostatnio przez Naczelnego Rabina Polski poruszana nawet na szczeblu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. MM
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze