Reklama

Siemiatycze - Rozmowy w dzień targowy

13/02/2015 17:30

Chłopski, inaczej koński rynek w Siemiatyczach, w praktyce targowisko, gdzie najwięcej jest rolników, przy ul. Ciechanowieckiej w Siemiatyczach. 5 lutego. Sprzedających i kupujących mało.

Zboże

- Nędza - to najczęstsze powiedzenie sprzedających zboże. - Owies po 35 zł za kwintal, żyto po 40 zł, pszenica po 60 zł. A latem było jeszcze względnie - pszenica chodziła po 80 - 90 zł, dochodziła nawet do 100 zł. Jestem na rynku prawie co tydzień i jest coraz gorzej. Dziś przywiozłem kilka worków, czasami ktoś podejdzie, zajrzy, zapyta ile kosztuje i wszystko. Nic nie sprzedałem. Zaraz chyba jadę - mówi rolnik zza Buga.

Reklama

- Zgadza się - wtrąca się kolejny sprzedający zboże, z gminy Grodzisk. - Gorzej to chyba nie było. Nędza. Ceny w rolnictwie strasznie spadły. Na łeb. Przykładowo za kombajn trzeba zapłacić 300 - 400 zł za godzinę. Zboże słabe, ziarna mało. I weź ty człowieku sprzedaj tego żyta, by odrobić 300 czy 400 zł. Z kawałka zbiorę z tonę. Jak sprzedam po 30 - 40 zł, to niby zwróci mi się kombajn. Ale gdzie praca? Paliwo? Inne koszty?

- Są te dopłaty - dodaje kolejny sprzedający zboże, z gm. Siemiatycze - ale jak by nie one, polskie rolnictwo by upadło. Kompletnie. Już jest rozłożone przez rząd, na szczęście trzyma się dzięki dopłatom. Ale nie potrzebowalibyśmy tych dopłat, gdyby ceny w rolnictwie były normalne. Wtedy rolnik sprzedałby płody za rozsądną cenę. Ale to marzenie.

Reklama

Na pytanie dlaczego wolny rynek uregulował obecnie niskie ceny, jeden z rozmówców odpowiada: - Tak, demokracja, wolność, konkurencja, unia. Ale na wszystkim traci rolnik. Nikt tak nie traci. Aby rolnik coś miał lub coś zaczął robić, to musi się zadłużyć. I zadłuża się. Ryzykuje. Bo taki jest ten rynek. Ceny idą w górę na wszystko, a zboże, jabłka tanieją. Dlaczego? Wszyscy chcą taniej kupować ziemniaki, zboże, a my musimy nawozy i paliwo kupować coraz drożej.

- Jaki wolny rynek? To góra reguluje te ceny. I unia. Napychają magazyny towarami z zachodu, by polskiego rolnika stłamsić. A wiemy jaki jest ten zachodni towar. Z chemią i dodatkami. Ile tam nawozów się sypie, a ile u nas? Różnica jest duża. I tamten towar jest tańszy. Żeby ludzie kupowali tylko polskie produkty od rolników, byłoby lepiej. Ale kryzys, dlatego ludzie szukają taniej. I przez to u rolników kryzys. Szczególnie teraz, zimą. Przywiozłem mieszankę i żyto. Ze dwie osoby zajrzały do mojej przyczepki, zapytali o cenę i wszystko. Nikt nic nie kupił. A tak tanio to jeszcze nie było. Może na wiosnę coś ruszy. Musi ruszyć. Bo jak tak dalej będzie, to tragedia - dodaje pierwszy rozmówca, ten zza Buga.

Reklama

Prosięta

- A był jeden. Miał kilka prosiaków. Długo nie stał. Niedawno pojechał. Nie wiem skąd był. Może za zimo było dla prosiaczków? Minus cztery rano u mnie było. Może przez zainteresowanie, bo tylko podchodzili do niego i pytali ile i nie chciał już odpowiadać. Nie wiem ile cenił. Ładne te prosiaczki były. Aż chciało się kupić. Ale grosz trzeba oszczędzać. I wyżywić prosiaczka to też koszt. Najczęściej, jak ktoś kupuje, to na własne potrzeby. Podhodować i na mięso - mówi rolnik z gminy Drohiczyn.

Reklama

- Ze 300 zł parka kosztuje takich małych, większych do 500. Ostatnio mało sprzedających prosiaki. Latem więcej - dodaje jego znajomy, który przyszedł zapytać co słychać?

- Ja bym kupił parkę - mówi mieszkaniec gminy Drohiczyn.

- Ja mam. Może bym sprzedał, ale za dobre pieniądze - odpowiada znajomy.

- Dam 400 zł.

- 500 zł.

- Gdzież tyle. Za drogo. Za tyle nie sprzedasz.

- To nie. Na razie będę trzymał i czekał na lepsze czasy. Może na wiosnę albo latem cena rąbanki podskoczy?

- Sprzedaj, bo cena jeszcze spadnie.

Reklama

- A ile ona może spaść? 10 zł? Dużo nie może spaść. Przecież ludzie za darmo nie będą prosiaków oddawać. Zawsze tak było, że cena spadała i rosła. Za 400 zł nie oddam.

Jabłka

Tym razem było tylko dwóch producentów jabłek. Dwie panie sprzedające głównie odmiany Kortland i Lobo przyjechały zza Buga, z gmin Sarnaki i Platerów.

- Różnica między zimą a latem wyraźnie się zaostrza. Latem więcej sprzedawało się jabłek, ale i zimą też trochę ich szło. A teraz? Nie wiem, gdzie szukać przyczyn, bo przecież jabłek mamy więcej i Putin ich nie bierze. Pewnie dlatego, że są na każdym kroku - w sklepie, supermarkecie, za rogiem, na straganie. Może też dlatego, że jest po świętach? Przed świętami i po nich, jak przez dwa tygodnie rynku nie było, trochę ich zeszło. Od tamtej pory nędza - mówi jedna.

Reklama

- Może wiosną trochę drgnie. I w sprzedaży, i w cenie. Chociaż z parę groszy. Średnia cena to od złotówki do dwóch złotych. Ile więc trzeba sprzedać, żeby przykładowo zarobić sto złotych? To trzeba liczyć na skrzynki. Latem to i ktoś skrzynkę jabłek kupi, z pięć kilo na raz, a teraz góra dwa kilo. O cenach sprzed dwóch - trzech lat to możemy pomarzyć - wtóruje druga.

- Jak przyjedzie z jabłkami konkurencja, to są jeszcze tańsze. I większość kupuje jabłka u konkurencji. Był tu taki jeden któregoś czwartku, nie pamiętam skąd przyjechał. Sprzedawał taniej niż my. Bo my jesteśmy solidarne. Często rozstawiamy się obok siebie i ceny mamy takie same. On stanął dalej. Trochę sprzedał. Więcej się nie pojawił. Jak przyjedzie, to go jakoś wykosimy. Jego jabłka nie będą hitem. Chociaż jak na razie, to na rynku hitem są suche bułki i chleb - mówi pierwsza.

Reklama

Suche bułki i chleb

Tego dnia było dwóch sprzedawców oferujących taki towar. Jedna pani przyjechała spod Węgrowa, druga spod Sokołowa Podlaskiego.

- Przyjeżdżam do Siemiatycz prawie co tydzień - mówi pani spod Węgrowa. - Warto. Lepiej wyjdzie, niż w domu siedzieć. Coś zawsze się sprzeda. Dziś rynek mały, ale trochę sprzedałam. Bardziej idą bułki. Chleb gorzej. Sprzedajemy je w workach, takich siatkowych. Po 7 zł za worek bułek i worek chleba. Bierzemy to z piekarń lub sklepów. Po ile? Oj tam. Przy dużym obrocie parę złotych się zarobi. Ludzie kupują to dla kotków, piesków. Jest tańsze niż karma w sklepie. I dla kur. Tańsze niż zboże, można namoczyć i karmić. Pewnie to urozmaicenie dla kur, oprócz ziarna.

Reklama

- Ludzie liczą grosz, bo go mało. Kryzys i embargo widać gołym okiem. Teraz, zimą, najgorzej. Jak lato przyjdzie, to może trochę lepiej będzie. Są tacy, co targują się o woreczek suchych bułek. Ja mówię 7 zł i najczęściej słyszę - a taniej da radę? Mówię nie, bo i tak tanio oddaję, to pokręcą głową i kupują. Najwyżej, jak ktoś bierze kilka worków, to po złotówce na worku spuszczę. I wtedy klient zadowolony. A jeden, to co dwa tygodnie do mnie przyjeżdża, nie wiem skąd, chyba stąd – z Siemiatycz, i po worku dla siebie kupuje. Mówi, że mu takie bułki smakują. Że w mleku je moczy i je. Codziennie. - dodaje mieszkanka sokołowskiego.

Co w trawie piszczy?

Reklama

Przed dużym samochodem z nawozami i premiksami dla zwierząt stoi grupka mężczyzn. Dyskutują. Gestykulują. Co w trawie piszczy?

- O świętach już się nie mówi. Teraz raczej o zimie, której nie ma i przez to może być latem za sucho. Śniegu nie ma, a powinien być - mówi jeden.

- A co ty gadasz. U mnie na polu, w dołku, to bajoro od jesieni stoi. Teraz zamarzło. Jak mróz puści, znowu będzie woda. Kiedy to wyschnie?

- Wyschnie. Słońce da i wyschnie. Jak wiosną będziesz orał, to już będzie się kurzyło.

- U mnie jeden sąsiad, na jeden kawałek, to nie wcześniej, jak w maju wchodzi. Tak grząsko. Co roku. I jakoś mu wszystko wyrośnie, co posieje. Narzekasz.

Reklama

- Jak narzekam? Wiosna przyjdzie, słonko błyśnie, inni w pole wyjdą, a co ja wtedy na tym kawałku zrobię, jak pora będzie siać?

- Rolnikowi zawsze wiatr w oczy. Mokro, nie dobrze. Sucho też źle. Jedźcie na most do Drohiczyna. Tam się dzieje. Protestują.

- Co ty gadasz? Znowu ci od jabłek? Czy z prosiakami?

- Nie wiem. Mówili, że różni.

- No, to może coś wreszcie zrobią, bo jak tak dalej będzie, to…

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama