Dyspozytor medyczny stanowi kluczowy i najbardziej newralgiczny element systemu ratownictwa medycznego. To od jego decyzji zależy, jak system zadziała w konkretnej sytuacji, jak udzieli pomocy pacjentowi. W siemiatyckim Zakładzie Pomocy Doraźnej Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Białymstoku taką funkcję pełni 5 osób. Kierownikiem tego zespołu jest Marcin Jachimczuk, z którym rozmawiamy o wyjazdach do pacjentów, związanych z tym problemach, projektach zmian w pracy dyspozytorów.
- Jak wygląda codzienna praca dyspozytora medycznego? To tylko siedzenie przy telefonie?
- Generalnie to odbieranie telefonów i rozmowa z dzwoniącymi. To również wywiad mający na celu zapoznanie się z sytuacją, której świadkiem lub uczestnikiem jest dzwoniący. Następnie, zgodnie z ustawą o państwowym ratownictwie medycznym, wysłanie zespołu ratowników, odmowa wysłania lub porada. Zespół powinien być wysyłany tylko do przypadków zagrożenia życia.
- Kiedy jest najwięcej wezwań?
- Zdecydowanie w święta. To nie wypadki, lecz zwykłe i nagłe zachorowania, dolegliwości z powodu przejedzenia, przypadki związane z nadużywaniem alkoholu. Również więcej wyjazdów mamy latem niż zimą. Drogi są zdecydowanie w lepszym stanie, więc częściej zdarzają się wypadki. Wtedy częściej zdarzają się też wypadki w rolnictwie, poza tym często spotykamy się ze skutkami brawury.
- Jak prawidłowo wezwać karetkę?
- Dzwonimy na 999 lub 112. W przypadku drugiego numeru telefon odbierze operator w Białymstoku i przekieruje rozmowę do nas. Przede wszystkim trzeba zachować spokój. Najważniejsza zasada – odpowiadać na pytania dyspozytora. Nie krzyczeć, nie awanturować się, nie pospieszać, bo to tylko wydłuża rozmowę i wysłanie zespołu ratowników. Dyspozytor, a w naszym przypadku pani dyspozytor, bo w Siemiatyczach na tym stanowisku pracują kobiety, musi przeprowadzić z osobą dzwoniącą wywiad, ale to tylko z nazwy tak brzmi i wcale nie jest długie. Tylko kilka pytań. Co się stało? Gdzie? Czy pacjent jest przytomny? Czy oddycha? Jakie są objawy? Wtedy decyduje czy wysłać karetkę, czy nie, bo oczywiście może odmówić.
- Często osoba wzywająca pomoc denerwuje się odpowiadając na pytania dyspozytora, jej zdaniem niepotrzebne.
- Jeśli nie jest to wypadek, bo w takich przypadkach karetka wyjeżdża za chwilę po odebraniu telefonu, lecz zachorowanie, to dyspozytor wysyła ją po otrzymaniu odpowiedzi na kilka podstawowych pytań. Karetka już jedzie do pacjenta, a pani dyspozytor nadal może kontynuować rozmowę wypytując osobę dzwoniącą o inne ważne szczegóły związane ze stanem pacjenta oraz miejscem przebywania. Często karetki są wzywane nawet do gorączki u dzieci. Czasami przy gorączce mogą pojawić się drgawki, więc owszem widok może być nieprzyjemny. Wtedy dyspozytor powie, co należy robić, jak się zachować, ewentualnie co podać. A bywa, że rodzice nie mają nawet w domu zwykłych środków przeciwgorączkowych. Stąd karetka często jest traktowana jako przychodnia na kółkach. Dlatego bywa, że dyspozytor odeśle osobę dzwoniącą do lekarza rodzinnego lub ambulatorium. Po kilku pierwszych pytaniach karetka wyjeżdża, jeśli oczywiście wezwanie jest zasadne.
- A zdarzają się przypadki instruowania przez telefon dotyczące udzielenia pierwszej pomocy?
- Owszem. W przypadku zatrzymania krążenia dyspozytor krok po kroku instruuje osobę dzwoniącą co ma robić, jak ratować życie poszkodowanego, jak i gdzie uciskać klatkę piersiową. Dyspozytorzy są wykwalifikowanymi ratownikami medycznymi lub pielęgniarkami. Sam kiedyś w Białymstoku, bo tam też pracuję, prowadziłem resuscytację przez telefon. Dobrze, że młodzi ludzie podjęli się tego. W takich przypadkach istotne jest to, czy świadek zdarzenia albo dzwoniący podejmie się ratowania życia innej osobie. Bo zazwyczaj to ratowanie polega tylko na zadzwonieniu po karetkę. 90% ludzi nic nie robi. A w sytuacjach zatrzymania krążenia o przeżyciu zazwyczaj decyduje pierwsze pięć minut. Generalnie zespoły ratownictwa w większych miastach Polski są tak rozmieszczone, by karetka dojechała do pacjenta w ciągu 8 minut. Ale dojechać w tym czasie na wieś? Na kolonię? Gdzie odległość, to nawet 30 km i różny stan dróg?
- Szczególne znaczenie taki wywiad ma ze świadkiem wypadku, który przejeżdża przez nasze tereny, czasami nawet nie wiedząc gdzie dokładnie się znajduje.
- Może to już nie wywiad, lecz zlokalizowanie miejsca zdarzenia. Taki kierowca powinien jednak chociaż trochę orientować się, jaką drogą jedzie. Wtedy dyspozytor pyta go - czy minął taką albo inną miejscowość, czy widział jakiś drogowskaz. Krok po kroku ustala się lokalizację.
- Często załoga karetki wzywa straż pożarną, najczęściej do pomocy w otwarciu drzwi. Były inne przyczyny?
- Najczęściej właśnie w takich przypadkach. Wzywamy też policję, kiedy pacjent lub świadek są agresywni, a to z kolei związane jest najczęściej z alkoholem. Był przypadek, kiedy w gminie Perlejewo podczas spływu Bugiem zasłabł mężczyzna i potrzebni byli strażacy z łodzią. Zresztą strażacy zawodowi od dawna, a teraz już i większość ochotników, to również ratownicy po kursach kwalifikowanej pierwszej pomocy, których obowiązkiem jest nieść pomoc potrzebującym. Kiedy wszystkie nasze zespoły są w terenie, wtedy o zadysponowanie prosimy strażaków, policjantów, by dojechali do danej osoby w przypadku zagrożenia jej życia.
- Jak jest z oznakowaniem domów na wsiach?
- Różne. Jeśli nie ma tabliczki z numerem domu pod wskazanym adresem, a to niestety wydłuża dojazd do poszkodowanego, to zazwyczaj są na okolicznych domach, więc takim to sposobem trafiamy do pacjenta. Najlepiej, jak ktoś na drodze czeka na karetkę. Bywa też, że docieramy do celu po różnych szczegółach - kolorze domu, kształcie ogrodzenia itd. A kiedy jest to zabudowa kolonijna - np. karetka musi skręcić za kapliczką albo kamieniem. Ważne jednak, że w efekcie dojeżdżamy.
- Czy zdarza się, że na posesji biega pies? Co wtedy?
- Zdarza się. Ratownik musi również chronić swoje życie i zdrowie. Stąd prośba o zmykanie psów, kiedy przyjeżdża karetka. Najczęściej słyszymy od gospodarzy, że on nie gryzie. Owszem, ale to tylko pies. W karetce są różne zapachy, lekarstwa, poza tym ratownicy to obce osoby, więc zwierzę może różnie zareagować. Ratownicy nie wyjdą z karetki, kiedy pies będzie agresywnie się zachowywał.
- Ile jest w Siemiatyczach karetek?
- Dysponujemy trzema karetkami. Dwie stacjonują w Siemiatyczach, jedna w Drohiczynie. Ta w Drohiczynie oraz jedna siemiatycka są podstawowe, gdzie obsadę stanowią dwaj ratownicy medyczni. W Siemiatyczach jest też specjalistyczna, w której są dwaj ratownicy oraz lekarz.
- Ale pod siedzibą ZPD w Siemiatyczach stoją trzy karetki.
- Zgadza się. Dwie cały czas są używane, trzecia jest zapasowa. Zostaje uruchamiana w przypadku awarii jednej z używanych.
- Planowane w kraju się zmiany w pracy dyspozytorów.
- Ale trudno powiedzieć, czy i w jakim zakresie wejdą w życie. Na razie są to projekty wprowadzenia algorytmu przeprowadzania wywiadu medycznego, które mają wejść w życie w lipcu bieżącego roku. Podobno ma być lepiej i dla pacjentów, i dla pogotowia. Po odebraniu zgłoszenia dyspozytorzy musieliby postępować zgodnie z nowymi procedurami, które miałyby być zarówno w formie papierowej jak i elektronicznej. Chodzi o to, żeby dyspozytor w trakcie pracy nie popełnił żadnego błędu, bo ta praca to ciągłe napięcie, dlatego łatwo o pomyłkę. Projekty obejmują m.in. wezwanie do dziecka, wypadku na drodze, czy podejrzenia zawału serca. To gotowy zestaw pytań, które w trakcie zgłoszenia dyspozytorzy musieliby zadać.
- Dziękuję za rozmowę.
W 2013 r. siemiatyccy dyspozytorzy odebrali 10.218 wezwań. Średnio rozmowa trwała półtorej minuty.
W 2014 r. (do 18 marca) 2.841 telefonów. Efekt - 850 wyjazdów.
Liczba wyjazdów w lutym 2014 r.: miasto i gmina Siemiatycze 124, Drohiczyn 42, Perlejewo 13, Grodzisk 21, Milejczyce 20, Dziadkowice 14, Nurzec Stacja 30, Mielnik 18. W tym miesiącu karetki przewiozły do szpitala 160 pacjentów, w tym 4 osoby przekazane do śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego z Białegostoku. 125 wyjazdów było do osób powyżej 65 roku życia.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. CK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze