Reklama

Siemiatycze - Były starosta odsłania kulisy powiatowej polityki

07/12/2010 18:10
Największym przegranym podczas ostatniej sesji rady powiatu niewątpliwie został były starosta Jan Zalewski. Liczył, że nowa koalicja nadal pozwoli mu pełnić ważną funkcję. Jednak matematyka wyborcza okazała się dla wielu zaskakująca.
          - W tych wyborach poszczególne komitety wyborcze uzyskały podobną ilość mandatów. Koalicja różnych komitetów była możliwa. Zważając na końcówkę poprzedniej kadencji i pewnego rodzaju rozejście się dróg z wicestarostą Mikołajem Manturem, obaj nie mieliśmy zobowiązań, by zawiązywać koalicję w innych konfiguracjach - mówi Jan Zalewski. - Wstępnie założyliśmy koalicję PSL i PiS plus radny Ryszard Pierlejewski. Przed sesją na piśmie podpisaliśmy porozumienie koalicyjne, które podpisał bez żadnych zastrzeżeń również Zenon Sielewonowski. Byliśmy pewni, że koalicja jest pewna. Jednak już pierwsze głosowanie pokazało, że ktoś z naszej 9 zdradza. Podczas przerwy pytaliśmy Zenona Sielewonowskiego, czy to on. Zarzekał się, że nie. Mówił byśmy szukali winnego wśród siebie. Jednak dalsze głosowanie pokazało, że to Zenon Sielewonowski nas zdradził. Dla mnie był to cios w plecy.
          - Patrząc w przeszłość mógł się pan tego przecież spodziewać.

          - Wiele osób mnie ostrzegało. Nikt z nas nie jest czysty jak łza. Myślałem, że dojrzał osobowościowo i warto podać mu rękę, by dać szansę wyjścia na życiową prostą. Po okresie kiedy skończył mu się okres renty, zwrócił się do mnie z prośbą o zatrudnienie, gdyż nikt mu nie chciał pomóc. Wówczas tak po ludzku zatrudniłem go w starostwie na stanowisku do spraw obronności. Wówczas byłem przez „Głos Siemiatycz” krytykowany za takie postępowanie. Teraz wiem, że mieliście rację i dla mnie to nauczka. Później też mu jakoś pomagałem, gdyż każdy ma swoją rodzinę do utrzymania. Wiem, że rozmawiał z innymi komitetami, by być na liście wyborczej, ale ludzie go nie chcieli. Ja postanowiłem dać szansę, by wśród społeczeństwa mógł zmienić nieciekawą opinię o sobie. Teraz wiem, że ten człowiek nie ma honoru. Zdradził nas w perfidny i zamierzony sposób. Nie mogę tego zrozumieć i otrząsnąć się z tego. Wykorzystał moją dobroć. Nie mam żadnych pretensji do członków PO lub SPW, gdyż jest to polityka.
           - Podobno jako niedoszli koalicjanci nic nie obiecaliście Zenonowi Sielewonowskiemu?

          - Jest to nieprawda. Sam zgodził się, że zostanie kierownikiem wydziału organizacyjnego. Do końca nie zmieniał swoich żądań. Nawet rano tuż przed sesją nic nam nie powiedział, że chce zostać na przykład wicestarostą. Kilka godzin później zostaliśmy przez niego totalnie oszukani. Zrobił to z uśmiechem na twarzy, nie wykazując żadnych emocji.
          - Wraca pan do pracy w Ostrożanach?

          - Będę ponownie pracował jako nauczyciel w Zespole Szkół Rolniczych w Ostrożanach. Zobaczymy jaka będzie dalsza zawodowa przyszłość. Cały czas będę radnym powiatowym. Przy okazji wszystkim pracownikom starostwa i podległych jednostek chciałbym serdecznie podziękować za 12 lat wspólnej pracy. Myślę, że sporo dobrego zrobiliśmy. Natomiast koalicji PO i SPW życzę rządzenia z korzyścią dla całego społeczeństwa.
          - Istnieje możliwość włączenia PSL w koalicję z PO i SPW?

          - Nie miałem czasu zastanawiać się nad taką możliwością. Trzeba ochłonąć po tym, co się wydarzyło, gdyż zbyt dużo wewnętrznie mnie to kosztowało. Aktualnie jesteśmy w opozycji.

          Marek Malinowski, tygodnik Głos Siemiatycz

        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama