Podczas wieczornych i nocnych akcji ratunkowych ratownicy pogotowia ratunkowego często wzywają na pomoc kolegów z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego z Białegostoku. Niestety do dziś nikt nie potrafił sprawić, by przyszpitalne lądowisko mogło służyć do ratowania zdrowia i życia również w godzinach wieczornych i nocnych. Helikopter LPR zmuszony jest lądować na głównej płycie miejskiego boiska przy ulicy Nadrzecznej.
Takie lądowanie miało miejsce w lutym i doszło do zniszczenia trawiastej nawierzchni oraz bieżni. Stało się tak, gdyż na stadion musiały wjechać samochody pogotowia ratunkowego i straży pożarnej odpowiedzialnej za naprowadzenie śmigłowca. Boisko i bieżnia zostały uszkodzone, a nikt nie poczuwa się do tego, by naprawić powstałą szkodę. Na utrzymanie głównej płyty boiska miasto corocznie wydaje niemałe pieniądze. A może tak miejsce lądowań spokojnie przenieść w inne, sensowniejsze miejsce, gdzie teren jest odpowiednio utwardzony lub nareszcie przebudować przyszpitalne lądowisko?
- To nie my sami wyznaczyliśmy takie miejsce do lądowań helikoptera w godzinach wieczornych i nocnych, a przedstawiciele służb powiatu lub miasta wskazały nam akurat takie miejsce – mówi Marcin Podgórski, zastępca dyrektora do spraw organizacji i planowania centrali Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Warszawie. - Faktycznie jeśli dochodzi do niszczenia głównej płyty boiska, to warto, by lokalne władze zaproponowały nam inny, możliwy teren. Jesteśmy otwarci i chętni do rozmów. Przecież nie ma sensu, by miasto wydawało pieniądze na remonty boiska tylko dlatego, że akurat ląduje helikopter LPR. Czekamy na propozycję i na pewno zrobimy oględziny zaproponowanych nowych miejsc do ratowniczych lądowań. My nie chcemy robić problemów dla gmin, gdyż wiemy, że trzeba szanować publiczne pieniądze i warto konkretnie przedyskutować ten temat. Czekamy na kontakt od lokalnych władz.
- Czy potrzeba bardzo dużych nakładów finansowych, by przyszpitalne lądowisko do lotów dziennych przystosować do lotów nocnych?
- Oczywiście, że nie potrzeba wielkich sum. Potrzebujemy najlepiej betonowej płyty o określonych rozmiarach, odpowiednio oznaczonej ze swobodnym dojazdem dla karetki. Najważniejszym tematem jest oświetlenie terenu i miejsca do lądowania. To nie musi być jakieś wyszukane i niezwykle drogie oświetlenie. Trzeba tylko, by wszystko znajdowało się w odpowiednich punktach, by pilot z powietrza miał ułatwione odnalezienie samego lądowiska i bezpieczne lądował i startował. Nie jest to jakaś technicznie skomplikowana konstrukcja oświetleniowa.
- Czy betonowa płyta lądowiska koniecznie musi być podgrzewana?
- Nie ma takiej potrzeby. Jedyny warunek jaki stawiamy, to by płyta zimą była odśnieżona i nie była lodowiskiem. Normalnymi środkami i chęciami można sprawić, by płyta zimą była w odpowiednim stanie technicznym. Więc podgrzewana płyta jest komfortem dla zarządzającego miejscem, a nie koniecznym warunkiem stawianym przez nas. Również elektroniczne systemy naprowadzania nie są nam bezwzględnie potrzebne. Są to naprawdę drogie urządzenia i zdajemy sobie sprawę, że nie wszystkie jednostki stać na ich montaż. Jeśli taki system jest, to się cieszymy, a jak nie, to piloci śmigłowca sobie poradzą. Tak jak mówiłem dla nas najważniejsze tematy to: dobra płyta betonowa z oznaczeniami i dojazdem oraz oświetleniem. Wówczas lądowisko spokojnie będzie spełniało warunki do nocnych lądowań. Jak widać nie jest to jakaś skomplikowana inwestycja sięgająca grubych setek tysięcy złotych.
Tak naprawdę trzeba zapału, odpowiednich umiejętności negocjacyjnych (a nie mącenia) dla znalezienia pieniędzy, aby lądowisko przyszpitalne działało całodobowo. Warto przypomnieć, że w 2012 roku zarządca szpitala nie potrafił pozyskać środków na modernizację szpitalnego lądowiska z Programu Współpracy Transgranicznej Litwa - Polska. Między innymi wydano pieniądze na projekt techniczny, który do dziś bezproduktywnie leżakuje w jednej z dyrektorskich szuflad. W związku z tym poważnie chorzy w nocy, zamiast być zabierani śmigłowcem spod szpitala, to transportowani są na stadion sportowy. Powinno być naszym samorządowcom wstyd, gdyż tylko lądowiska przyszpitalne w Siemiatyczach, Sejnach, Augustowie i Wysokiem Mazowieckiem nie spełniają jeszcze wymogów do lotów nocnych. Przy czym lądowisko w Augustowie jest już modernizowane, Sejny i Wysokie Mazowieckie mają wkrótce do tego przystąpić.
Całodobowe lądowisko to bezwzględny wymóg, by NFZ mógł ponownie zakontraktować Szpitalny Oddział Ratunkowy, który kilka lat temu niestety został w siemiatyckim szpitalu formalnie zlikwidowany.
Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. MM
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze