We wtorek, 17 stycznia po raz ostatni pacjenci będą mogli skorzystać z pomocy lekarza specjalisty w poradni onkologicznej w siemiatyckim szpitalu. Dotychczas chorych przyjmował dr. nauk med. Tomasz Maksymowicz, pracujący na co dzień w Białostockim Centrum Onkologii. Chorzy na raka mogli skorzystać z pomocy lekarza w szpitalu w każdy wtorek. W siemiatyckiej poradni onkologicznej rocznie udzielano ponad 200 porad.
SP ZOZ Siemiatycze nie przystąpił do konkursu ogłoszonego przez NFZ na dalsze prowadzenie przychodni onkologicznej. Dlatego też osoby chore na raka lub z istniejącym podejrzeniem choroby nowotworowej zmuszeni będą jeździć do lekarzy specjalistów w Bielsku Podlaskim, Hajnówce, Białymstoku. Dlaczego miejscowy publiczny ZOZ zrezygnował z prowadzenia poradni, tym samym znacznie utrudniając życie chorym? - Rezygnacja z dalszej realizacji świadczeń w poradni onkologicznej nie była łatwą decyzją. Decyzja o braku przystąpienia do konkursu NFZ w tym zakresie była poprzedzona analizą wielu czynników - mówi Cezary Nowosielski, dyrektor SP ZOZ Siemiatycze. - Warunki realizacji świadczeń jakie musielibyśmy spełnić, by móc złożyć ofertę w ramach prowadzonego przez NFZ postępowania konkursowego, okazały się dla nas wręcz niemożliwe do spełnienia. Konieczność zapewnienia pracy poradni przez minimum trzy dni w tygodniu po cztery godziny dziennie stanowiła dla nas barierę ciężką do pokonania z uwagi na brak specjalistów, którzy gotowi byliby przyjeżdżać do naszej poradni w takim wymiarze godzin. Od dłuższego czasu kontynuacja działalności poradni onkologicznej odbywała się wyłącznie z uwagi na potrzeby pacjentów, gdyż koszty prowadzenia poradni prawie dwukrotnie przewyższały wysokość środków finansowych jakie otrzymywaliśmy w ramach kontraktu z NFZ. Próba zakontraktowania poradni zgodnie z wymogami stawianymi przez NFZ oznaczałaby próbę prowadzenia działalności poradni przy założeniu, że już na starcie zacznie ona przynosić straty kilkukrotnie przewyższające otrzymywane w ramach umowy z NFZ środki. Poradnia onkologiczna powstała w szpitalu jeszcze za czasów dyrektora Mirosława Leśkowicza. Co roku podczas przyjęć lekarz specjalista stwierdzał u kilku osób zmiany nowotworowe i kierował do ośrodków specjalistycznych. Być może dla części osób w ten sposób uratowano lub przedłużono życie. Choroby nowotworowe to coraz poważniejszy problem w naszym społeczeństwie. Dlatego strata ważnej poradni powinna dać do myślenia władzom powiatu i radnym. Czy na ten temat rozmawiano na zarządzie, komisji zdrowia, czy radzie społecznej? Być może finansowo poradnia przynosiła straty. Jednak czy zdrowie można przeliczać tylko na pieniądze?
Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz
Komentarze