Przed kilkoma tygodniami informowaliśmy o losach Krzysztofa Czesuły, który został umieszczony w Domu Pomocy Społecznej. Odebraliśmy wiele telefonów w tej sprawie. Państwa opinie były różne. Jedni chcieli, by Krzysztof jak najszybciej do nas wrócił, inni zaś by dla swojego dobra pozostał w domu pomocy społecznej za Bugiem.
Nie spodziewaliśmy się, że w mieście powstanie społeczna lista, na której będą zbierane podpisy z poparciem poniższej petycji: „Zwracamy się z uprzejmą prośbą do burmistrza o przeniesienie Krzysztofa Czesuły z Domu Pomocy Społecznej w miejscowości Kozula do DPS w Siemiatyczach. Prośbę swą motywujemy tym, iż mimo tego, że jest on upośledzony intelektualnie, to nie wymaga 24-godzinnej opieki. Przez nas mieszkańców nazywany „Cymą” był akceptowany i nie przysparzał problemów. Miał swoją pracę wśród mieszkańców, czuł się potrzebny, pomagał jeśli ktoś poprosił, uczciwy, a teraz to on potrzebuje naszej pomocy. My, którym on ufał i wierzył w nas pozbyliśmy się problemu, krzywdząc go jeszcze bardziej niż los go skrzywdził. Dlatego zwracamy się z ogromną prośbą o interwencję władz naszego miasta o umieszczenie Krzyśka w DPS w Siemiatyczach. On nie wymaga ogromnej opieki i nie stwarza zagrożenie mieszkańcom, aby miał coś do zjedzenia i miał gdzie się przespać. Dlatego miejmy serce i pozwólmy mu nadal funkcjonować wśród nas. Dajmy odrobinę szczęścia tak skrzywdzonemu przez los „Cymie”. Nie opierajmy się tylko na przepisach, bo tak najłatwiej, ale miejmy również serce”. Pismo z 200 podpisami osób zostało przekazane w urzędzie miasta burmistrzowi, który spotkał się z przedstawicielami mieszkańców. Burmistrz zadzwonił do Domu Pomocy Społecznej w Kozuli i umówił spotkanie z Krzysztofem Czesułą. W odwiedziny wybrało się kilka osób. - Krzysiek był bardzo zaskoczony i wzruszony naszą wizytą. Na początku aż go zatkało i w jego i naszych oczach pojawiły się łzy. Jednak później chętnie pokazywał nam, czym się tam zajmuje - opowiada mieszkanka Siemiatycz. - Jak się okazuje jest pomocnikiem w pralni i składa ubrania. Bierze też udział w różnych warsztatach zajęciowych. Jest lubianym mieszkańcem domu. Wspominał, że odwiedziła go już siostra. Podczas zabawy andrzejkowej był najlepszym tancerzem. Jak nam powiedział jest świadomy tego, że musi tam zostać przynajmniej na zimę. Później raczej chciałby wrócić do Siemiatycz. Warunki mieszkaniowe ma naprawdę bardzo dobre. Jest to pokój trzyosobowy z telewizorem. Dlatego chyba będzie lepiej, by przynajmniej na razie pozostał w Kozuli. Jeśli nie będzie się mógł tam dalej zaaklimatyzować, to będziemy chcieli, by burmistrz zrobił wszystko aby Krzysiek wrócił do naszego miasteczka. Pytał nas o wielu znajomych z Siemiatycz i o Cresovię. Żal było odjeżdżać, ale obiecaliśmy, że odwiedzimy go jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Jesteśmy wdzięczni burmistrzowi za takie ludzkie zachowanie i zadzwonienie do nas, by się dowiedzieć jak przebiegła cała wizyta. Po tej wizycie jesteśmy trochę spokojniejsi o jego los. Dla nas Krzysztof nie jest miejską „maskotką” jak niektórzy go traktowali, ale takim samym człowiekiem jak my - z sercem i zwykłymi uczuciami. Na pożegnanie Krzysztof przekazał wykonany na warsztatach kwiat, który jest podziękowaniem mieszkańcom Siemiatycz za pamięć o nim.
Jeśli ktoś z państwa chciałby przekazać kartkę świąteczną z życzeniami dla Krzysztofa, to może ją dostarczyć do naszej redakcji do wtorku 20 grudnia. Wszystkie zebrane kartki przekażemy Krzysztofowi.
Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. MM
Komentarze