Reklama

Siemiatycka bitwa o handel

30/11/2006 22:33
Na siemiatyckim rynku istnieją sklepy należące do: PSS „Społem” (prawie 100-letnia tradycja), firm prywatnych (Irexpol, Rondo, Bart), dwie „Biedronki” (sieć ogólnopolska) oraz 2 sklepy „Arhelan” należące do firmy z Bielska Podlaskiego. Nie bez znaczenia jest istnienie mniejszych osiedlowych sklepów, takich jak np. „Majka” czy sklep Złotkowskich.
          Siemiatyckie sklepy spożywcze służą nie tylko mieszkańcom miasta, ale także mieszkańcom powiatu. Znaczny procent kupujących (z racji samochodowych rejestracji) stanowią także mieszkańcy powiatu łosickiego, żartobliwie nazywani „warszawiakami zza Buga”.           Jestem za, jestem przeciw...
          Mieszkańcy Siemiatycz to zbiorowość o różnych interesach i poglądach. Część mieszkańców jest za powstaniem supermarketu, inni są przeciw. Nie sposób jednak określić danych procentowych określających obie grupy. Główny argument padający z ust klientów to „interes własnego portfela”.           Dlaczego nie ma planu?
          Plan zagospodarowania przestrzennego powinno mieć każde miasto, każda gmina. PZP Siemiatycz jest już nieaktualny i do tej pory nowy nie powstał. By miasto mogło funkcjonować, ten plan musi powstać jak najprędzej i to jest pilne zadanie dla nowo wybranych siemiatyckich radnych.
          Demokracja nie oznacza chaosu, szczególnie planistycznego. PZP musi być rygorystycznie przestrzegany. Nie może być tak, że zmiany w PZP mogą być dokonywane na zasadzie projektu uchwały rady miasta, która bez żadnych konsultacji z mieszkańcami, mając swe zaplecze polityczne, przegłosuje praktycznie wszystko.           Nie może być tajności
          Wszystkie decyzje muszą być podejmowane jawnie i zgodnie z duchem społeczeństwa obywatelskiego. Nie może być tak, że lokalizacja i nazwa supermarketu jest nieznana. Lokalizacja nie może także spowodować paraliżu komunikacyjnego miasta. Na pewno ewentualny supermarket nie może powstać w pobliżu żadnej z siemiatyckich rzek. Musi być usytuowany tak, by nie zabudowywać rzecznych ciągów hydrologiczno-klimatologicznych.           Fakty w liczbach
          Z 498 tys. sklepów we Francji pozostało 97 tysięcy. 401 tysięcy podmiotów zbankrutowało. Ekonomiści francuscy stwierdzili, że na jedno miejsce w handlu stworzone przez supermarkety uległo likwidacji od 3 do 4 miejsc pracy w handlu lokalnym. Jeszcze bardziej zatrważające dane pochodzą z Włoch, gdzie Watykańska Komisja Ekonomiczna w raporcie z 1999 r. ogłosiła, że lokalny handel traci 7-8 miejsc pracy na rzecz 1 miejsca pracy w supermarketach. Wskutek upadku lokalnego handlu dochody miast i gmin spadają o około 33 %. Jest to efekt utraty wpływów z podatków lokalnych i dzierżawy lokali handlowych. Dopóki ceny w supermarketach są niskie, dopóty istnieje konkurencja. We Francji w latach 90. nawet partia socjalistyczna twierdziła, że supermarkety sprawią, że obniżą się koszty utrzymania rodzin o niskich dochodach i osób bezrobotnych. Dzisiaj już nikt nie powtarza takich argumentów...           Temat wart dyskusji
          Osobiście jestem przeciwny temu, by w Siemiatyczach powstał sklep Lider, Plus czy Lidl. Przyczyna jest prosta - jakość produktów w nich sprzedawanych sprawia, iż asortyment artykułów z Ronda czy PSS „Społem” przypomina te z byłych Peweksów w porównaniu z sprzedawanymi przez zachodnie koncerny.           Zapraszam do merytorycznej dyskusji na łamach gazety.

          Marcin Korniluk, Tygodnik Głos Siemiatycz
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama