Reklama

Setne urodziny we wsi Bużyski (video)

30/06/2010 12:39
W sobotę, 19 czerwca, we wsi Bużyski, w gminie Drohiczyn, odbyła się niecodzienna uroczystość. Jeden z mieszkańców tej miejscowości, Jan Komar, obchodził swoje setne urodziny. Z tej okazji jego bratanek, Zbigniew Komar, zorganizował zjazd rodzinny – by wszyscy wspólnie mogli świętować ten niecodzienny jubileusz.


          - Chcieliśmy, żeby to była okazja do tego, by zgromadzić jak najwięcej rodziny. Spotkania w takim gronie zdarzają się bardzo rzadko, a to był dobry powód. Przyjechali nawet tacy krewni, którzy w Bużyskach nie byli 60 lat. Oprócz rodziny jest tutaj także trochę najbliższych sąsiadów ze wsi – powiedział Zbigniew Komar.
          Licznie zebrani goście uczestniczyli we mszy św. odprawionej na podwórku w intencji jubilata. Życzenia złożyli m.in. ks. prałat Leon Pawluk, przedstawiciele drohiczyńskiego urzędu gminy oraz Urzędu Stanu Cywilnego. Nie zabrakło także gratulacji od władz państwowych i wojewódzkich. Wyrazy serdeczności za tak piękny jubileusz oraz najlepsze życzenia dalszych długich lat w zdrowiu i szczęściu nadesłał premier rządu Rzeczypospolitej Polskiej Donald Tusk, a także marszałek województwa podlaskiego Jarosław Dworzański.
          Pan Jan Komar całe życie mieszkał w Bużyskach, tu też się urodził. Nie ożenił się, nie miał dzieci.
          - Nie założył rodziny, ponieważ bardzo dużo chorował. Miał trzy operacje. Ale jak umiał, tak sobie radził. Zawsze był człowiekiem bardzo pogodnym, wesołym i otwartym dla ludzi. Całe życie pracował na roli. Do dziś zachował piękny, zdrowy umysł. Wszystko wie, każdego pozna, wszystko rozumie, tylko trudno mu jest mówić i ma już kłopoty ze słuchem – o życiu jubilata opowiadał Zbigniew Komar.
          Wspomnienia związane ze stulatkiem przywołał także ks. Leon Pawluk: - Pamiętam pana Jana z czasów, kiedy byłem młodym wikariuszem. Pamiętam ogromne stado jego owiec. Patrzyłem wtedy na niego i myślałem: to jest prawdziwy pasterz. Jakże podziwiałem uporządkowanie i ordynację tych owiec. Jakże one szły w porządku. A za nimi szedł młody jeszcze wówczas człowiek, dzisiejszy jubilat. Cieszę się, że po 42 latach mogłem znaleźć się tu pośród was, czuję się niejako u siebie.
          Organizując ten niecodzienny jubileusz, zadbano nie tylko o ducha, ale także ciało. Biesiadowaniu za suto zastawionymi na podwórku stołami towarzyszyła muzyka w wykonaniu zespołu Zabużaki.
          „200 lat, 200 lat” – śpiewali goście stulatkowi. Również i my dołączamy się do życzeń.

          Ewa Magdalena Iwaniak, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. emi
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama