W sobotę, 19 czerwca, we wsi Bużyski, w gminie Drohiczyn, odbyła się niecodzienna uroczystość. Jeden z mieszkańców tej miejscowości, Jan Komar, obchodził swoje setne urodziny. Z tej okazji jego bratanek, Zbigniew Komar, zorganizował zjazd rodzinny – by wszyscy wspólnie mogli świętować ten niecodzienny jubileusz.
- Chcieliśmy, żeby to była okazja do tego, by zgromadzić jak najwięcej rodziny. Spotkania w takim gronie zdarzają się bardzo rzadko, a to był dobry powód. Przyjechali nawet tacy krewni, którzy w Bużyskach nie byli 60 lat. Oprócz rodziny jest tutaj także trochę najbliższych sąsiadów ze wsi – powiedział Zbigniew Komar. Licznie zebrani goście uczestniczyli we mszy św. odprawionej na podwórku w intencji jubilata. Życzenia złożyli m.in. ks. prałat Leon Pawluk, przedstawiciele drohiczyńskiego urzędu gminy oraz Urzędu Stanu Cywilnego. Nie zabrakło także gratulacji od władz państwowych i wojewódzkich. Wyrazy serdeczności za tak piękny jubileusz oraz najlepsze życzenia dalszych długich lat w zdrowiu i szczęściu nadesłał premier rządu Rzeczypospolitej Polskiej Donald Tusk, a także marszałek województwa podlaskiego Jarosław Dworzański. Pan Jan Komar całe życie mieszkał w Bużyskach, tu też się urodził. Nie ożenił się, nie miał dzieci. - Nie założył rodziny, ponieważ bardzo dużo chorował. Miał trzy operacje. Ale jak umiał, tak sobie radził. Zawsze był człowiekiem bardzo pogodnym, wesołym i otwartym dla ludzi. Całe życie pracował na roli. Do dziś zachował piękny, zdrowy umysł. Wszystko wie, każdego pozna, wszystko rozumie, tylko trudno mu jest mówić i ma już kłopoty ze słuchem – o życiu jubilata opowiadał Zbigniew Komar. Wspomnienia związane ze stulatkiem przywołał także ks. Leon Pawluk: - Pamiętam pana Jana z czasów, kiedy byłem młodym wikariuszem. Pamiętam ogromne stado jego owiec. Patrzyłem wtedy na niego i myślałem: to jest prawdziwy pasterz. Jakże podziwiałem uporządkowanie i ordynację tych owiec. Jakże one szły w porządku. A za nimi szedł młody jeszcze wówczas człowiek, dzisiejszy jubilat. Cieszę się, że po 42 latach mogłem znaleźć się tu pośród was, czuję się niejako u siebie. Organizując ten niecodzienny jubileusz, zadbano nie tylko o ducha, ale także ciało. Biesiadowaniu za suto zastawionymi na podwórku stołami towarzyszyła muzyka w wykonaniu zespołu Zabużaki. „200 lat, 200 lat” – śpiewali goście stulatkowi. Również i my dołączamy się do życzeń.
Komentarze