Reklama

Sędzia klasy państwowej

20/04/2015 22:30

Inni sędziują mecze piłki nożnej, inni siatkówkę, a jeszcze inni szachy. Ja wolę oceniać tych, którzy ścigają się na motorach – mówi Tomasz Leoniuk, sędzia sportów motorowych z najwyższą licencją, uprawniającą do sędziowania wydarzeń motoryzacyjnych w całej Polsce. Takich sędziów jest w Polsce niewielu. Jak mówią znawcy tematu to elita, rozchwytywana na każde zawody.

- Nie łatwiej oglądać zmagania sportowe niż użerać się z ich uczestnikami? Albo i jeszcze kibicami?

- Owszem – mówi Tomasz Leoniuk - jedni wolą wyłącznie oglądać sport, ale jakaś część miłośników poszczególnych dyscyplin bierze w nich bezpośredni udział, np. poprzez sędziowanie i ja należę do tych drugich. Moja domena ogólnie sporty motorowe: enduro, motocross, cross country, do tego zawody samochodowe organizowane pod patronatem podlaskiego Automobiklubu. To pasja. Szmat czasu temu zapał oglądania sportów motorowych po prostu u mnie zgasł. Dlatego postanowiłem zagłębić się w to bardziej. Tak się złożyło, że na mojej życiowej drodze spotkałem pana Romana Umiastowskiego, który pomógł w realizacji tego celu. Przed laty na naszym terenie, częściej niż teraz, organizowane były różnej rangi zawody motocyklowe, więc miałem wiele okazji, by przyjrzeć się pracy innych sędziów. Powiedziałem sobie – spróbuję.

Reklama

- Sędziowanie to tylko machanie chorągiewką?

- Jest kilka kategorii sędziowania. Dochodzenie do ostatniej - sędziego rangi państwowej, trochę trwa. Trzeba nabrać doświadczenia i zaczynać od zera. A początki to właśnie sędzia chorągiewkowy, czyli ten, który stoi na trasie rajdu i macha chorągiewką. Sygnalizuje innym zawodnikom jakieś zdarzenie na torze, na przykład wypadek, kiedy uczestnicy rajdu motorowego muszą zachować szczególną ostrożność. Z reguły zawody trwają przez dwa dni, więc trochę się tam człowiek wystoi. Poza tym taki początkujący sędzia musi przejść chrzest bojowy - stanie w tumanach kurzu i piachu, których na torze motocrossowym jest pod dostatkiem. Pod koniec zawodów człowiek czuje piach w ustach, w nosie, między zębami i na całym ciele. Wielu takie stanie w kurzu zraziło, tym bardziej, że to praca społeczna. Mnie nie, odstałem swoje. Społecznie. Jednocześnie i sędziowałem i podziwiałem najlepszych w kraju zawodników, początkowo myśląc jak to jest z tym fruwaniem na motorze? Jak zawodnik odbije się na pagórku i leci nawet kilkanaście metrów nad ziemią? Często widziałem szaleńczą brawurę, którą – wydaje mi się – potrafię oddzielić od zdrowego rozsądku. W mojej obecności rodziło się wielu mistrzów Polski, również wielu przegrało.

Reklama

- Kolejny etap?

- To sędzia okręgowy. Na to trzeba już licencję. To też funkcja społeczna, ale dokumentowana. Każdy sędzia otrzymuje stempel potwierdzający udział w zawodach. Stanowi taką pomoc na torze, ale i też bywa, że macha chorągiewką.

- Sędzia państwowy?

- Najpierw musiałem zdać egzamin w Bydgoszczy, głównie z zasad oceniania zawodników, przepisów ruchu drogowego, udzielania pierwszej pomocy. To już pełna odpowiedzialność na torze. Ustalanie klas, ich ewentualne łączenie w zależności od liczby uczestników, rozpatrywanie protestów, czuwanie nad zawodami.

Reklama

- Dla wielu niewtajemniczonych w świat sportów motorowych warkot silników motocykli, barwnie ubrani zawodnicy w specyficznych kaskach i ściganie się na motorach w tumanach kurzu to istny cyrk. Poza tym to chyba sport niszowy.

- Zgadza się, prawdopodobnie nie osiągnie poziomu zainteresowania piłką nożna i ręczną, które uważane są za nasz sport narodowy. A zdaje się, że obie dyscypliny są proste – kopnij piłkę i biegnij, a w przypadku sportów motorowych – odpal motor i jedź. Jednak zagłębiając się w piłkę – istnieje jakaś taktyka, trening, przygotowanie, nakłady finansowe. W przypadku motorów podobnie. Być może niewielu sobie zdaje sprawę z tego, jak to szalenie drogie zainteresowanie. Jeśli znajdzie się sponsor, to musi liczyć się ze sporym wydatkiem. Mimo wszystko sporty motorowe są bardzo popularne. Ile takich zawodów jest w Polsce rangi okręgowej – trudno zliczyć. Poza tym to po kilkanaście eliminacji mistrzostw i pucharu Polski, gdzie każde mają po dwie rundy, w wielu klasach. Weźmy pod uwagę Siemiatycze i okolicę, gdzie istnieją dwa kluby – w Romanówce i Nadbużański Klub Motorowy. Podobnie jest w wielu miastach, mniejszych i większych. Tylko ze względu na wysokie koszty brakuje w tym sporcie spektakularnych osiągnięć, dużej liczby uczestników czy zawodów co tydzień, np. w formie ligi, jak to jest w przypadku piłki nożnej. Słyszymy tylko o Małyszu i Hołowczycu, których starty też miałem okazję sędziować. Klub motorowy zazwyczaj nie otrzyma wysokiej dotacji samorządowej, bo trudno będzie mu zorganizować zajęcia dla dzieci, by wykazać odciągnięcie ich od uzależnień.

Reklama

- No i brawura.

- Ryzyko wypadku i odniesienia kontuzji w sporcie motorowym jest większe niż na boisku. Ze względu na brawurę, wydaje się, że wypadków jest więcej na torze niż na boisku i są bardziej dotkliwe. Jednak w praktyce wygląda to inaczej. Na każdych zawodach jest karetka, ale na szczęście interwencje są rzadkie. Większość zawodników zdaje sobie sprawę z konsekwencji brawury. W piłce nożnej konsekwencje ostrej gry są częstsze, ale raczej mniej dotkliwe.

- Jakieś ciekawe zdarzenie z toru?

- Przed zawodami w Wałbrzychu, kilka lat temu, chyba rangi mistrzowskiej, które zaczynały się rano, trzeba było porozstawiać tabliczki określające kierunek jazdy dla zawodników. Osoba, która miała to zrobić, zaspała. W efekcie wyjechała rozstawiać, inaczej wbijać tabliczki w ziemię, 5 minut przed startem. I większość tabliczek było rzuconych na ziemię, niewbitych. Zawodnicy błądzili i narzekali.

Reklama

- Co w najbliższym czasie ze sportów motorowych w Siemiatyczach i okolicy?

- Prawdopodobnie dopiero jesienią eliminacje mistrzostw i pucharu Polski w Romanówce, wcześniej, w maju, zlot motocyklowy z Wólce Nadbużnej. Na pewno też będą zawody z cyklu turystyka samochodowa.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama