Reklama

Sarnaki - Trwa spór o biogazowię

26/09/2013 21:53

Sprawa planowanej biogazowni na gruntach wsi Klepaczew, gm. Sarnaki, od kilku tygodni jest tematem numerem jeden wśród miejscowej społeczności. Mnożą się komentarze, opinie oraz zarzuty ze strony wszystkich występujących w konflikcie stron: inwestora, urzędu gminy, zwolenników i przeciwników budowy.

Burzliwie na ten temat było też na ostatniej sesji rady gminy Sarnaki, nurtującym zaś wątkiem szukanie odpowiedzi na pytanie: czy teren pod budowę jest w parku krajobrazowym, czy poza? Przeciwnicy ewentualnej budowy zarzucali też wójtowi kłamstwo.

Reklama

Zygmunt Karwacki: - W moim piśmie z 6 sierpnia do wojewody poinformowałem, że naruszony zostaje paragraf rozporządzenia wojewody mazowieckiego z 2005 r. w sprawie parku krajobrazowego „Podlaski Przełom Bugu”, które zakazuje realizacji przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko. A w granicach tego parku krajobrazowego planowana jest budowa biogazowni i elektrowni wiatrowej. Planowane inwestycje doprowadzą do negatywnych skutków społecznych i środowiskowych. Pani radca prawny gminy w odpowiedzi na moje pismo napisała, że działka pod biogazownię jest poza terenem parku i poza jego otuliną. Panie wójcie, kiedy pan kłamał – czy 23 stycznia, kiedy w postanowieniu napisał pan, że przeprowadzenie oceny oddziaływania na środowisko jest konieczne przede wszystkim ze względu na lokalizację przedsięwzięcia w parku krajobrazowym? (…). Radni i sołtysi zostali poinformowani o tych planach przez przeciwników budowy na sesji 26 lipca. W ciągu trzech dni zebraliśmy ponad 700 podpisów, do chwili obecnej mamy już ponad 1.300 podpisów osób, które sprzeciwiają się tej budowie. 31 lipca minął termin składania protestów. Na wspomnianej sesji 26 lipca wójt oświadczył, że termin składania tych uwag mija 7 sierpnia. Mówił nieprawdę. Termin minął 31 lipca. (...) A najlepsze proszę państwa jest w piśmie, które dostałem od wójta 4 września – w nim termin wnoszenia wniosków i uwag upłynął 22 sierpnia. Która data jest prawdziwa? (...) Kolejna sprawa – w uzasadnieniach co do moich pism i uchwały rady nie ma ani jednego słowa odniesienia do tego, że działki i nieruchomości w okolicy stracą na wartości, do upadku zostaną doprowadzone ośrodki wczasowe i agroturystyka. W przypadku realizacji tej inwestycji wystąpimy z roszczeniami odszkodowawczymi z tytułu spadku cen nieruchomości i działek rekreacyjnych, spadku dochodów z agroturystki i ekonomicznej degradacji wsi. Pozwy będą zbiorowe i indywidualne. Z żądaniami naprawienia szkód wystąpimy do wójta, inwestora i gminy.

Radca prawny Justyna Mirońska: - Są to pisma odnoszące się do rzeczy przyszłych. Jedyną skargą, jaką można wyłuskać z tych pism było to, że społeczeństwo nie zostało poinformowane o inwestycji, która będzie miała miejsce. Zgodnie z procedurą wójt ma obowiązek przyjąć wniosek od inwestora, jeśli taki wpłynie, by rozpocząć procedurę zgodnie z ustawą, m.in. poinformować społeczeństwo, ma też obowiązek przyjmować uwagi i skargi oraz na nie odpowiadać, jeśli są zasadne, nie obraźliwe. Skarga może być tylko na działalność wójta. Wójt jeszcze nie wydał decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach ani na tak, ani na nie, w związku z tym wszelkie uwagi o tym, że działki stracą na wartości nie są skargami. To opinia jednej osoby. W związku z tym udzieliłam odpowiedzi na to, co jest zasadne. Na inne rzeczy będzie czas wtedy, kiedy wydana zostanie decyzja środowiskowa. Będzie też uzasadnienie decyzji, w którym wójt ma obowiązek odnieść się do każdej uwagi co do planowanej inwestycji. Poza tym wójt wydaje tylko decyzję środowiskową. Kropkę nad i stawia starostwo, bo to ono wydaje pozwolenie na budowę. Taka jest procedura i nie można mówić o tym, że ktoś kogoś okłamał.

Reklama

Małgorzata Korbut: - Zarzutów jest zdecydowanie więcej, niż pani wyłuskała – złamanie rozporządzenia wojewody zakazujące przedsięwzięć w parku, RDOŚ napisała że inwestycja będzie w granicach parku, firma „Bione” w karcie informacyjnej, że też w parku. W skardze nie napisaliśmy, że wójt nie poinformował, tylko że nie przeprowadził konsultacji społecznych. Kolejny zarzut, że radni i sołtysi zostali poinformowani o tym po raz pierwszy 26 lipca, nie odniesiono się do tego. Nie ustosunkowała się pani też do tego, że wójt na sesji 26 lipca powiedział, że termin składania uwag mija 7 sierpnia.

Wojdas z Zabuża: - (…) Wywieszenie informacji na słupie ogłoszeniowym w terminie jest zgodne z prawem, tylko jak następnego dnia na tym słupie pojawia się ogłoszenie o dyskotece, to co ma litera prawa z dobrym obyczajem i dobrą intencją? Bo dobra intencja ze strony wójta byłaby związana z zawiadomieniem sołtysów. Zróbmy zebranie – to jest dobra intencja, a nie chlapnięcie jakiegoś papierka pod sklepem. I według prawa wójt jest w porządku. Ale według intencji dobrego obyczaju w stosunku do mieszkańców - zero.

Reklama

Wójt Lipka: - Plan zagospodarowania przestrzennego to dokument, który obowiązuje w naszej gminie, dopóki się nie zmieni. A według tego planu działka pod inwestycję jest poza parkiem krajobrazowym.

Radny Kondratiuk: - Według litery prawa poinformowanie społeczeństwa o tym zamiarze może i było, natomiast według dobrego obyczaju na pewno nie takie, jakie powinno być. Można było to szerzej rozpropagować, by wcześniej dowiedzieli się o tym wszyscy radni. Co do biogazowni – na początku wyglądało to przyzwoicie, ale musicie państwo myśleć też o innej stronie, że gmina potrzebuje pieniędzy na kanalizację, drogi, remonty itd. Śmiem twierdzić, że gdyby nie tłocznia gazu w Hołowczycach, to połowy posiadanej infrastruktury po prostu by nie było. I na pewno jak będziemy opracowywać budżet, to wszystkie wsie będą chciały na coś pieniądze. Strona skarżąca chce załatwić blokadę wszystkich inwestycji. Po głębszej analizie informacji o biogazowni i udziale w spotkaniach też mam coraz więcej wątpliwości co do biogazowni, ale za jednym zamachem nie załatwiajmy i elektrowni wiatrowej i elektrowni z solarów. Najlepiej żeby nic tam nie było i żeby gmina miała pieniądze.

Reklama

Z sali: - A co z tego mieszkańcy mają, że jest czyste środowisko? My musimy kupić książki dzieciom do szkoły. A ile ton na sad nawozów idzie i do środowiska wpływa? Może przyjezdnym tylko te bobry odpowiadają, ale my musimy mieć pracę i dochód.

Wójt Lipka: - Każdy ma prawo do własnego osądu sytuacji. Decyzji środowiskowej pochopnie nie wydawałem, lecz wydłużyłem termin jej wydania. Nie wskazywałem lokalizacji inwestycji, to inwestor kupił działkę. Następnie złożył wniosek o wydanie tej decyzji. Każdy, kto byłby wójtem, wszcząłby taką samą procedurę. Jak mówiłem, wszystkie uwagi przy wydawaniu decyzji wezmę pod uwagę. Poczekajcie państwo do końca miesiąca. Zresztą ten termin też można przesunąć. Nie ma potrzeby podejmowania działań w celu zwiększania problemu i konfliktów.

Reklama

Zygmunt Karwacki: - Jeżeli wójt powiedział to szczerze i od serca, to dziękuję za to. Mam nadzieję, że wójt podejmie dobrą decyzję.

I wydawało się, że sprawy potoczą się swoim torem, przy założeniu że przeciwnicy inwestycji nadal będą protestować, gdyby nie zdarzenie z nocy z 15 na 16 września w Nowych Hołowczycach. Do domu Z. Karwackiego ktoś się włamał. Włamywacz uciekł spłoszony przez domownika. Zginęły pieniądze. Śladów szukał pies tropiący, jednak one urwały się. Według domownika włamywacz był w kominiarce. Na podstawie posiadanych na dziś materiałów policja nie łączy tego zdarzenia z planowaną biogazownią. Jednak zdarzenie to wstrząsnęło przeciwnikami inwestycji.

Reklama

Najbliższa sesja rady gminy Sarnaki w środę, 25 września, przed terminem wydania decyzji środowiskowej.

 

Inwestor zaskoczony

Jaka jest opinia inwestora o obecnej sytuacji - protestach, zarzutach, spotkaniach?

Andrzej Barszczyk: - Spotkania, w których uczestniczyliśmy przybrały zaskakujący nie tylko dla nas charakter. Byliśmy przekonani, że mieszkańcy sąsiednich miejscowości będą zainteresowani planami inwestora oraz technicznymi aspektami przedsięwzięcia. Niestety część mieszkańców przystąpiła do spotkania z głęboko wyrobioną opinią co do inwestycji, nie zainteresowana wyjaśnieniami. Jako spółce trudno nam uwolnić się od opinii, że część mieszkańców nie jest świadoma lokalizacji inwestycji, a zaznaczam, że nasza przemysłowa działka znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie tłoczni gazu, nawet jest zlokalizowana kilkaset metrów dalej od zabudowań mieszkalnych niż tłocznia, oraz rodzaju zastosowanej technologii. Bez wątpienia mieszkańcy mają wątpliwości co do finansowych aspektów przedsięwzięcia, a część odnosi wrażenie nieszczerych intencji inwestora, gdy tymczasem szczegółowy biznes plan leży w gestii i jest wyłączną sprawą inwestora. Prezentowane przez mieszkańców wyliczenia nie uwzględniają szeregu mechanizmów wsparcia dla tego typu przedsięwzięć. Niezależnie cieszy nas aktywność mieszkańców jako nieodzowny element demokracji. Jesteśmy otwarci, by podczas realizacji inwestycji wziąć pod uwagę racjonalne postulaty mieszkańców.

Reklama

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK

 

W tej sprawie otrzymaliśmy również list mieszkańca, który pisze m.in.:

(…) Przyznam otwarcie, że jestem za budową biogazowni, jak również niemała część moich znajomych.

Niestety, nie mamy żadnej możliwości wypowiedzenia się, jesteśmy po prostu "zagłuszani" przez Zygmunta Karwackiego, jego córkę, zięcia jak również pozostałe osoby, które nie popierają tej inwestycji. Komentarze na fanpage’u akcji na facebooku są ocenzurowane i zostawione tylko te przeciwne biogazowni. Można tam zresztą zauważyć parę takich wyrwanych z kontekstu. Nie było tam wulgaryzmów czy obraźliwych słów. Były rzeczowe argumenty. M.in. taki, że nie można porównywać biogazowni w Uhninie do tej planowanej u nas. Oczywiście, nie jestem ekspertem, ale potrafię czytać i wyszukiwać informacje w internecie. To całkowicie inna technologia, stara. Sam inwestor poleca patrzeć na biogazownię w Rawie Mazowieckiej, która ma być wzorcową. I tam społeczeństwo się buntowało przeciwko budowie, ale chyba po krótkim czasie w jakim ona działa, mogą stwierdzić, że biogazownia nie jest niczym strasznym. Chociażby dlatego, że dzięki niej mają tańszy czynsz, bo właśnie tam jest ogrzewana woda, która trafia potem do mieszkań.

Reklama

W kolejnym komentarzu wyjaśniłem czym zatruli się dwaj mężczyźni w nieszczęsnym Uhninie. Według informacji jakie znalazłem był to heksafluorek siarki - gaz nietoksyczny, ale cięższy od powietrza - po prostu tam na dole nie było tlenu. Ci mężczyźni schodząc do studzienki bez zabezpieczeń wykazali się głupotą i niestety, ale okazało się to dla nich zgubne. Oba komentarze zostały usunięte, nie dając żadnej możliwości dyskusji (a zaczynała się), a mnie zablokowano możliwość komentowania na tejże stronie. Kolejną rzeczą, do jakiej chciałem się odnieść jest zachowanie na zebraniach wiejskich kilku osób, szczególnie zainteresowanych sprawą. Byłem wręcz zniesmaczony postawą tych państwa na zebraniach w Hołowczycach. Chamskie odzywki, wyśmiewanie P. Barszczyka (nie wymawia litery "r"), komentowanie każdego przejęzyczenia, tupanie w podłogę, przerywanie wypowiedzi. I co najważniejsze, zagłuszanie wszystkich faktów jakie padały za budową biogazowni.

Śmiem twierdzić, że duża część społeczeństwa jest przeciwna, bo właśnie te osoby są tak głośne. Niestety, ale osoby popierające budowę "siedzą cicho". A społeczeństwo, niestety, ale nie stara się nawet zastanowić, czy jednak budowa takiego obiektu nie byłaby szansą dla gminy. Tak, szansą - wpływ do budżetu może pozwolić na jakieś inwestycje. Poza tym miejsca pracy - argumentem przeciw jest, że tych miejsc będzie mało. Ale czy nie lepsze tych kilka miejsc niż zero? Poza tym rolnicy będą mieli pewny skup kukurydzy.
Następnym argumentem przeciw jest to, że zwiększy się ruch ciężarówek. Tylko że on i tak jest olbrzymi. Wg obliczeń w raporcie środowiskowym, ma to być jedynie kilka (bodajże 5 lub 6) dziennie. Nawet 10 ciężarówek dziennie niewiele zmienia, bo liczba "tirów" już teraz przejeżdżających zamyka się pewnie w dziesiątkach lub i setkach.

Reklama

A "spotkanie" w Serpelicach z TVN24? Dlaczego zostało zorganizowane o godzinie 10.00? Żeby osoby pracujące nie mogły się stawić? Nie rozumiem zupełnie takiego zagrania.
Dlatego bardzo proszę o przedstawienie w Głosie Siemiatycz również argumentów za budową. Na pewno dla wielu ludzi Państwa gazeta jest jednym z niewielu źródeł informacji, a już o najbliższym regionie - jedynym. Niech ludzie dowiedzą się, jakimi metodami walczą z przeciwnikami swoich pomysłów P. Karwacki i świta. "Zatykaniem gęby" i przekrzykiwaniem a nie merytoryczną dyskusją.

Michał Bartoszuk, Stare Hołowczyce

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama