Razem z Głosem Siemiatycz 18 lat kończy troje mieszkanców Siemiatycz. 20 maja 1990 roku urodzili się: Anna Smyk, Edyta Kochańska i Przemysław Kamiński. Z okazji wspólnej „osiemnastki” spotkaliśmy się na kawie, niestety bez pani Edyty.
Ania Smyk uczy się w siemiatyckim zespole szkół, w II klasie LO, więc na codzień przebywa w Siemiatyczach. Przemek uczy się w LO Salezjanów w Sokołowie Podlaskim, co weekend przyjeżdża do Siemiatycz.
Oboje twierdzą, że absolutnie nie wyczekiwali pełnoletności z założeniem, że „teraz wszystko będzie można”: - Jedynie prawo jazdy będę mógł zrobić, tylko tyle zmieni się jak skończę 18 lat – mówi Przemek. Oboje zgodnie też zapewniaja, że w ich domach Głos jest „od zawsze”: - Ciężko podać czas kiedy zaczęliśmy czytać, czy zauważać istnienie lokalnej gazety, ale od kiedy pamietam Głos był – mówi Ania. Przemek dodaje: - Głos kupują dziadkowie (Przemek jest wnukiem znanej siemiatyczanki, Reginy Sawczyńskiej - AK). Zawsze kiedy przyjeżdżam ze szkoły czytam co wydarzyło się w mieście i okolicy. A najbardziej interesują mnie sprawy siemiatyckiej kultury, czyli naszego ośrodka kultury. Mam porównanie z Sokołowem, widzę co dzieje się tam i przerażenie mnie ogarnia, jak czytam o tym, co dzieje się u nas. - U mojej babci, we wsi, więcej się dzieje niż w Siemiatyczach – wtrąca Ania. – A ja lubię fotoreportaże z różnych imprez, lubię oglądać zdjęcia. Wolę zdjęcia niż opis imprezy. - A ja przeciwnie, bo szczerze powiedziawszy czasami niewiele na zdjęciach widać. Przemek też pochwalił nasze videorelacje: - Coś ostatnio niewiele ich jest, ale to bardzo fajna sprawa, super pomysł. Chwalą nas też za to, że piszemy o tym, co dzieje się u nas, na „naszym podwórku”: - O wydarzeniach z kraju czy ze świata słyszymy w telewizji, w Głosie przeczytamy o tym, co dzieje się u nas, a tego nigdzie nie znajdziemy. Rozmówcy nie chcieli mówić o tym, co nie podoba im się w naszej gazecie. Przemek dodał tylko, że wkurza go podawana prognoza pogody w Siemiatyczach i Brukseli, i że za mało krytykujemy władze za to, że miasteczko jest „martwe”, że nie myślą o młodzieży: - Nie mamy gdzie się podziać w wolnym czasie, gdzie spotkać się ze znajomymi. Standardem jest obchód miasta. Fajnie byłoby, gdyby nad zalewem powstało pole namiotowe, gdyby zalew był czynny. - A ja chciałabym, żeby były jakieś miejsca, gdzie można spokojnie pojeździć rowerem, bez obawy, że potrąci mnie samochód. Oboje za rok czeka matura, oboje planują studia w Warszawie albo w Białymstoku. Z okazji „osiemnastki” chcieliby życzyć sobie dostania się na studia. Pomimo tego, że w ciągu spotkania ponarzekaliśmy sobie na Siemiatycze, zarówno Ania, jak i Przemek swoją przyszłość wiążą z Siemiatyczami: - Ja wrócę, bo wiem, że tu mam pracę, będę pracował wspólnie z tatą. - Ja nie wiem jeszcze co będę robiła, ale też tu wrócę, bo to moje miasto. Naszym „rówieśnikom” życzymy zdrowia, cierpliwości, spełnienia marzeń, zdania matury za rok, dostania się na upragnione studia i zmian w Siemiatyczach, by po powrocie ze studiów nie żałowali powrotu.
Anna Kondraciuk, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. AK
Komentarze