Reklama

Rówieśnicy Głosu Siemiatycz

21/05/2008 12:54
Razem z Głosem Siemiatycz 18 lat kończy troje mieszkanców Siemiatycz.
20 maja 1990 roku urodzili się: Anna Smyk, Edyta Kochańska i Przemysław Kamiński. Z okazji wspólnej „osiemnastki” spotkaliśmy się na kawie, niestety bez pani Edyty.

          Ania Smyk uczy się w siemiatyckim zespole szkół, w II klasie LO, więc na codzień przebywa w Siemiatyczach. Przemek uczy się w LO Salezjanów w Sokołowie Podlaskim, co weekend przyjeżdża do Siemiatycz.

          Oboje twierdzą, że absolutnie nie wyczekiwali pełnoletności z założeniem, że „teraz wszystko będzie można”:
          - Jedynie prawo jazdy będę mógł zrobić, tylko tyle zmieni się jak skończę 18 lat – mówi Przemek.
          Oboje zgodnie też zapewniaja, że w ich domach Głos jest „od zawsze”:
          - Ciężko podać czas kiedy zaczęliśmy czytać, czy zauważać istnienie lokalnej gazety, ale od kiedy pamietam Głos był – mówi Ania.
          Przemek dodaje:
          - Głos kupują dziadkowie (Przemek jest wnukiem znanej siemiatyczanki, Reginy Sawczyńskiej - AK). Zawsze kiedy przyjeżdżam ze szkoły czytam co wydarzyło się w mieście i okolicy. A najbardziej interesują mnie sprawy siemiatyckiej kultury, czyli naszego ośrodka kultury. Mam porównanie z Sokołowem, widzę co dzieje się tam i przerażenie mnie ogarnia, jak czytam o tym, co dzieje się u nas.
          - U mojej babci, we wsi, więcej się dzieje niż w Siemiatyczach – wtrąca Ania. – A ja lubię fotoreportaże z różnych imprez, lubię oglądać zdjęcia. Wolę zdjęcia niż opis imprezy.
          - A ja przeciwnie, bo szczerze powiedziawszy czasami niewiele na zdjęciach widać.
          Przemek też pochwalił nasze videorelacje:
          - Coś ostatnio niewiele ich jest, ale to bardzo fajna sprawa, super pomysł.
          Chwalą nas też za to, że piszemy o tym, co dzieje się u nas, na „naszym podwórku”: - O wydarzeniach z kraju czy ze świata słyszymy w telewizji, w Głosie przeczytamy o tym, co dzieje się u nas, a tego nigdzie nie znajdziemy.
          Rozmówcy nie chcieli mówić o tym, co nie podoba im się w naszej gazecie. Przemek dodał tylko, że wkurza go podawana prognoza pogody w Siemiatyczach i Brukseli, i że za mało krytykujemy władze za to, że miasteczko jest „martwe”, że nie myślą o młodzieży:
          - Nie mamy gdzie się podziać w wolnym czasie, gdzie spotkać się ze znajomymi. Standardem jest obchód miasta. Fajnie byłoby, gdyby nad zalewem powstało pole namiotowe, gdyby zalew był czynny.
          - A ja chciałabym, żeby były jakieś miejsca, gdzie można spokojnie pojeździć rowerem, bez obawy, że potrąci mnie samochód.
          Oboje za rok czeka matura, oboje planują studia w Warszawie albo w Białymstoku. Z okazji „osiemnastki” chcieliby życzyć sobie dostania się na studia. Pomimo tego, że w ciągu spotkania ponarzekaliśmy sobie na Siemiatycze, zarówno Ania, jak i Przemek swoją przyszłość wiążą z Siemiatyczami:
          - Ja wrócę, bo wiem, że tu mam pracę, będę pracował wspólnie z tatą.
          - Ja nie wiem jeszcze co będę robiła, ale też tu wrócę, bo to moje miasto.
          Naszym „rówieśnikom” życzymy zdrowia, cierpliwości, spełnienia marzeń, zdania matury za rok, dostania się na upragnione studia i zmian w Siemiatyczach, by po powrocie ze studiów nie żałowali powrotu.

          Anna Kondraciuk, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. AK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama