Reklama

Romanówka - 10 lat Klubu Motorowego Quercus

03/05/2012 16:23
21 kwietnia w Romanówce - siedzibie Klubu Motorowego Quercus" zebrało się grono zapaleńców sportów motocyklowych, by świętować 10-lecie istnienia klubu. Były podsumowania, wspomnienia i podziękowania. Wielu osobom przyznano odznaczenia "10-lecia klubu", również takie otrzymała nasza redakcja. 10-leciem klub zamknął pewien etap historii - od pierwszego zebrania na werandzie domu głównego inicjatora jego założenia, Romana Umiastowskiego do osiągnięć sportowych na arenie ogólnopolskiej.

          Sporty motorowe to kosztowne zajęcie, dlatego trudno dziś określić, co czeka klubu w najbliższym czasie.
          Prezes klubu Roman Umiastowski z nostalgią patrzy na te 10-lecie. Na razie woli wspominać o sukcesach, niż spoglądać w przyszłość.
          - Może limit osiągnięć już wykorzystaliśmy? A może czekają nas jeszcze lepsze czasy? - zastanawia się wspominając najważniejsze momenty z życia klubu, a rozmawiamy na werandzie jego domu w Romanówce - oficjalnej siedziby klubu.
          - To było 11 kwietnia 2002 r. Ta data okazała się przełomowa nie tylko dlatego, że klub powstał, lecz również dlatego, że dała początek wspaniałych dla nas czasów i sukcesów. Kto wtedy spodziewał się, że klub mający swoją siedzibę na wsi, blisko białoruskiej granicy, będzie liczył się w kraju? Kto myślał, że nasze marzenia związane z tym liczeniem się na arenie krajowej zostaną szybko zrealizowane i będziemy mieli indywidualnych mistrzów? Tamtego dnia, tak jak dzisiaj, siedzieliśmy w kilku na tej samej werandzie i zapadła decyzja o klubie. Założyciele to: Jan Smorczewski, Dariusz Pawluczuk, Tomasz Leoniuk, Grzegorz Bajena, Krystyna Wińska.
          Wtedy w Siemiatyczach istniał i długą historię miał już Nadbużański Klub Motorowy. Kierunki jego działalności skupiały się na turystyce motorowej. Jak dodaje Roman Umiastowski, "Quercus" nie powstał dlatego, by konkurować z NKM czy podbierać zawodników, ale wypełnić lukę głównie w cross country.
          - Nie ukrywam też, że każdy z nas chciał, by nawet drużynowo pokazać się w świecie. Byłem wtedy prezesem okręgu białostockiego w sportach motorowych i pracowałem generalnie na rzecz Podlasia. Dlaczego więc nie mogłem pracować na nasz lokalny rachunek? Pomyśleliśmy dlaczego zawodów i mistrzostw nie robić w Siemiatyczach i okolicy? - dodaje Umiastowski.
          I to właśnie - organizację prestiżowych imprez motorowych rangi ogólnopolskiej, starty w zawodach, dążenie do osiągnięć drużynowych oraz wychowanie dobrych zawodników - udało się osiągnąć.
          - Czwarte miejsce w Polsce drużynowo zdobyte przez "Quercus" w 2010 r. na 25 startujących klubów. Indywidualne sukcesy naszego sztandarowego zawodnika Rafała Kiczko, tytuły mistrza i wicemistrza Polski, zdobycie czołowych miejsc na mistrzostwach Europy w cross country, łącznie zdobytych przez niego chyba piętnaście tytułów. A organizowane przez nas mistrzostwa były wysoko cenione w kwestii przygotowań i przebiegu. Tych sukcesów nie byłoby bez licznego grona ludzi z naszej okolicy, przede wszystkim mieszkańców Siemiatycz, Romanówki, gminy Siemiatycze – wymienia Umiastowski.
          Z klubem od dawna związany jest Marian Dąbrowski z Bielska Podlaskiego, obecnie wiceprezes. To również wieloletni sędzia sportów motorowych, będący wcześniej w polskiej ekipie wyścigów motocyklowych na zachodzie Europy. Jak mówi - ten sport i reprezentowanie wiejskiego klubu, to zajęcie dla wariatów.
          - Tylko wariat może bawić się w jazdę motorem po nieużytkach, do tego jazdę szybką i kosztowną. Bo igra z własnym zdrowiem i pieniędzmi. To po prostu życiowa pasja. A że spotkałem w życiu ludzi z Romanówki i okolic i postanowiliśmy coś wspólnie zdziałać, to chyba nie przypadek, bo wiele nam się udało - mówi.
          Obaj panowie zapytani o sportowe indywidualności, jednocześnie wychowanków klubu z Romanówki, wymieniają: Rafał Kiczko, Daniel Bołtromiejuk, Jakub Galiński, Piotr Płochowski, Paweł Płochowski, Tomasz Wroceński.
          - Otóż podczas każdych organizowanych w Siemiatyczach i okolicy zawodów zjeżdżało się sporo amatorów tego sportu. Tutaj kupowali jedzenie, zamawiali noclegi, tankowali, zostawiali pieniądze. Zawsze jak zajadę do zaprzyjaźnionego pracownika jednej ze stacji benzynowych w Siemiatyczach, to pyta mnie kiedy znowu będą u nas motorowcy? To również promocja naszego regionu. Z niczego udało się zrobić coś zaczynając praktycznie od zera - wyjaśnia prezes.
          Przedstawiciele "Quercusa" zapytani o minusy swojej działalności mówią przede wszystkim o finansach.
          - To bardzo kosztowny sport. Sam nie wiem, jak nam się udało istnieć przez te 10 lat. Poza tym - nie ukrywam, że po nie jednych zawodach mieliśmy trochę zgłoszeń od mieszkańców o zniszczonych przez motory drogach polnych. Ale dla usprawiedliwienia muszę powiedzieć, że sprzęt biorący udział w zawodach zawsze był zarejestrowany i dopuszczony do ruchu. To tacy sami użytkownicy dróg, jak inni. Jak drogę niszczy obciążona ciężarówka, czy przeładowana przyczepa z traktorem? Mimo wszystko, jeśli komuś wyrządziliśmy krzywdę, przepraszamy - mówi Umiastowski.
          Plany?
          - Na pewno chcielibyśmy kontynuować działalność, a przede wszystkim mieć przedstawicieli w sportach motorowych. Szkoda, że w uroczystości zabrakło przedstawiciela Gminy Siemiatycze. W zeszłym roku wójt Edward Zaremba odmówił sfinansowania jednej karetki na mistrzostwa Polski. Pomoc organizacjom pozarządowym jest jednym z zadań gminy. Bez pomocy samorządów małe organizacje nie mają racji bytu. Tak więc finanse pokażą co nas czeka - odpowiada prezes.
          "Quercus" liczy dziś ponad 150 członków.

          Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama