Reklama

Regeneracja finansów

29/07/2009 18:32
Marian Bajena z Zaporośla gm. Dziadkowice twierdzi, że na wsi można sobie doskonale radzić. Tylko nie należy rozglądać się na boki. A to oznacza, że hodowla bydła mlecznego jest teraz niezbyt opłacalna. Więc, razem z synami Grzegorzem i Andrzejem zajął się trzodą chlewną.

          Tymczasem przy drodze stawia nową kapliczkę.
          - Na moim gruncie, ale to będzie kapliczka wioskowa. Na miejsce krzyża, który już się ze starości rozpada. Do tego krzyża wyprowadzano zmarłych. Teraz do kapliczki.
          Właściwie pan Marian już jest na rencie, ale pomaga synom na gospodarce.
          - Tak naprawdę to na naszej gospodarce hodujemy trzodę i opasy. W tamtym roku sprzedawałem trzodę i do tego dopłacałem. Opłacalności nie było, bo świniak rok temu wychodził średnio 480 złotych, a ja za zboże, leczenie, różne dodatki musiałem najmniej zapłacić 510 złotych. To jaki z tego był zysk? Dopłacało się z opasów do żywca. Taki to był wówczas myk. U nas był i jest rozregulowany rynek. Teraz się zmieniło, wożę świniaki do Firleja i mam jakąś kasiorę. Regeneruję ubiegły rok, jeśli chodzi o finanse.
          - Świnie hodujemy w cyklu zamkniętym – dodaje jego syn Grzegorz – a to oznacza, że nie dokupujemy prosiąt, tylko bazujemy na tym co sami wyhodujemy. Ile się prosiąt urodzi, tyle wychowujemy. A rodzi się, tak około 300 sztuk rocznie.
          Grzegorz Bajena oprowadza po swoim gospodarstwie. Na ogrodzonej łące pasie się ponad dwadzieścia krów rzeźnych.
          - Jeszcze trochę, gdy bardziej stado się rozrośnie, zacznę sprzedawać do rzeźni. Z tego też będzie dobry pieniądz.
          - Napisz pan o znaku przy drodze. Z jedne strony jest zła nazwa wsi. Bo powinno być Zaporośl, a jest Zaporośle. Z drugiej strony nic nie ma i niektórzy ludzie, błądząc, jadą aż do Choroszczewa. Zgłaszaliśmy to do gminy, ale nic to nie daje – zakończył rozmowę pan Marian.
          Rodzina Bajenów to przykład rodziny wielopokoleniwej.
          - Jest jeszcze babcia Kazimiera, mama Danuta i siostra Ania – swoją rodzinę przedstawił Grzegorz Bajena.

          Jacek Piotrowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. JP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama