Reklama

Radny Tobota oskarża kradzież - Mielnik

20/05/2009 23:12
Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Mielnik radny Adam Tobota sugerował, że ścieki odbierane przez Zakład Gospodarki Komunalnej w Mielniku jednak nie trafiały do oczyszczalni. Z jednego z pism przesłanych do radnego wynika, że wójt wiedział o tej sytuacji.

          - W lipcu 2007 roku została zmieniona cena za wywóz nieczystości płynnych na terenie gminy. Rada uchwaliła nową cenę na wniosek wójta Eugeniusza Wichowskiego - mówi radny Adam Tobota. - Wójt tłumaczył nam to w ten sposób, że skoro wylewisko zostało zamknięte i musimy nieczystości wywozić do oczyszczalni do Nurca Stacji lub Siemiatycz, to właśnie dodatkowe 20 km plus koszta za przyjęcie ścieków decydują o podwyżce. Cena wzrosła o około 100 zł.
          - Zgłaszał pan na sesjach, że ścieki mogą nie być wywożone do oczyszczalni?
          - Ja osobiście trzy razy na sesji w 2008 i 2009 roku zgłaszałem, że prawdopodobnie coś złego dzieje się z wywozem nieczystości. Będąc w Tokarach, przygotowując materiały historyczne, widziałem jak gminny szambowóz wybrał nieczystości i po 15 minutach wrócił do tej samej miejscowości. Nie jest więc możliwe, by w takim czasie dojechał i wrócił z Mielnika lub Nurca Stacji. Zwracałem uwagę wójtowi, by zajął się tym tematem. Otrzymałem od wójta obietnicę na sesji, że zostanie zwrócona uwaga dla ZGK. Oprócz mnie ten temat poruszał radny Kazimierz Tobota i Jan Zduniewicz.
          - Podczas sesji powiedział pan, że mieszkańcy zostali przez gminę okradzeni.
          - Ja mogę powiedzieć, że wójt Wichowski, podczas sesji lipcowej w 2007 roku, okazał się kłamcą. Ponieważ przekonując nas radnych, że musimy tak drastycznie podnieść ceny za wywóz szamba, mówił nam o rzeczach, które się później nie potwierdziły. Jak się okazuje, nie oddaliśmy wszystkich nieczystość do oczyszczalni, tylko gdzieś zostały ulokowane na terenie gminy. Pozwoliłem sobie wyliczyć, że za 2008 rok gospodarka komunalna zarobiła na mieszkańcach około 70 tys. zł. Każdemu, który oddawał ścieki ukradziono po 100 lub 200 zł w ciągu roku. Jeżeli wójt, który nadzoruje zakład gospodarki komunalnej, nie zrobił nic wiedząc o tym, że nie wszystkie ścieki trafiają do oczyszczalni, to ten złodziejski proceder najnormalniej akceptował. W tym roku ponownie zadałem interpelację w sprawie ścieków. Otrzymałem oficjalną odpowiedź od wójta, w której można przeczytać, że wiedział o tym, że nie wszystkie ścieki trafiały na oczyszczalnię.
          - Pojawiają się głosy, że to przez radnych nie ma oczyszczalni w Mielniku.
          - Obecny wójt sprawuje władzę od 18 lat. Przez ten czas już dawno mógł oczyszczalnię wybudować. Takie oczyszczalnie powstały w dużo biedniejszych gminach. Nie mogliśmy się zgodzić na wybudowanie oczyszczalni przy wjeździe obok sosny. Taką decyzję podjęła praktycznie cała rada. Teraz ma być wybudowana w innym miejscu, nie do końca zgodnym z wolą radnych. Zrzucanie przez wójta winy na niektórych radnych jest wielkim nieporozumieniem.

          Art. 304. § 1. Kodeksu karnego: Każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję. Przepis art. 191 § 3 stosuje się odpowiednio.
§ 2. Instytucje państwowe i samorządowe, które w związku ze swą działalnością dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub Policję oraz przedsięwziąć niezbędne czynności do czasu przybycia organu powołanego do ścigania przestępstw lub do czasu wydania przez ten organ stosownego zarządzenia, aby nie dopuścić do zatarcia śladów i dowodów przestępstwa.

          Marek Malinowski, Tygodnik Głos Siemiatycz
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama