O międzynarodowym przejściu drogowym w Połowcach i o straży granicznej w Czeremsze rozmawiam z ppłk. Andrzejem Konończukiem, komendantem Placówki Straży Granicznej w Czeremsze. Jest on związany ze strażą graniczną od 1996 r., od początku w Bobrownikach, a od czerwca 2014 r. w Czeremsze.
- Przejście w Połowcach robi wrażenie
- Piękna architektura. Warunki pracy i odprawy są komfortowe. Połowce długo czekały na XXI wiek, ale warto było poczekać. 1 kwietnia wojewoda Andrzej Meyer ogłosił decyzję o poszerzeniu ruchu granicznego. Przyjechał, uroczyście podniósł szlaban do góry. Ale ostateczne otwarcie całej inwestycji drogowego przejścia w Połowcach będzie dopiero we wrześniu.
- Pracował pan w Bobrownikach, a tam ogromny ruch. Ile samochodów przejeżdżało w ciągu doby?
- W czasie zmiany, na dwóch kierunkach przejeżdżało 450 samochodów ciężarowych, a w ciągu doby 900 samochodów ciężarowych i 3,5 tys. samochodów osobowych.
- W Połowcach na razie nie ma takiego ruchu
- Jeżeli chodzi o samochody osobowe, to połowa tego, nawet mniej.
- Od 1 kwietnia przejście w Połowcach jest rozszerzone. Obsługuje nie tylko Białorusinów i Polaków. Poza tym teraz przejście mogą przejeżdżać samochody do 7,5 tony oraz autokary.
- Tak, cały świat może tędy jeździć, nie ma już ograniczeń. Warunki wjazdu sprawdzamy zgodnie z kodeksem granicznym Schengen. Jeśli spełnia warunki wjazdu, to każdy może przejechać. Poza tym samochody ciężarowe o dopuszczalnej masie całkowitej 7,5 tony i autobusy, bez ograniczeń. W samochodach ciężarowych nie mogą tędy przekraczać granicy towary podlegające kontroli weterynaryjnej i fitosanitarnej, bo nie ma tu takiej kontroli, nie ma służb. Nie mogą także przekraczać transporty odpadów, bo przejście nie jest dopuszczone do tego rodzaju ruchu.
- Placówka w Czeremsze obsługuje przejście drogowe i kolejowe?
- Kolejowego od dwóch lat już nie ma. Nie opłacało się i przewoźnik podjął decyzję o zamknięciu linii. Jest drogowe przejście w Połowcach. Mamy jeszcze, jako placówka, 20 km odcinka granicy tzw. zielonej. To też należy do naszych obowiązków, czyli ochrona znaków, urządzeń, utrzymanie pasa kontrolnego i zabezpieczenie granicy, żeby nikt nie przechodził. Pracuje tutaj 160 funkcjonariuszy.
- Ta liczba się zwiększyła w związku z rozszerzeniem możliwości przejścia w Połowcach?
- W ciągu ostatnich trzech lat praktycznie podwoiła się liczba funkcjonariuszy. Ma to swoje uzasadnienie. Poprzednio odprawy były organizowane na 650 m2, teraz na 12 hektarach. Był tylko 1 pas w każdym kierunku, teraz mamy tych pasów aż 20.
- Po 10 pasów w każdym kierunku?
- 6 pasów osobowych na każdym kierunku, 2 pasy w ruchu ciężarowym i 2 pasy w ruchu pieszym.
- Czyli można granicę przekraczać pieszo, rowerem, jak kto chce?
- Z tym pieszym to trochę jeszcze nie tak. Na razie strona sąsiednia nie wyraża zgody na taki ruch, bo nie ma infrastruktury po swojej stronie.
- W razie czego jest przejście w Białowieży, a tu trzeba się załapać na stopa, przez granicę przejechać.
- My jesteśmy przygotowani na ruch pieszy. Mamy całą infrastrukturę.
- I piękna ścieżka rowerowa przy drodze krajowej 66…
- Tak. Ciąg pieszy w Kuźnicy cieszył się dużym zainteresowaniem, ale sąsiedzi powiedzieli, że nie są przystosowani do tego ruchu jeżeli chodzi o infrastrukturę i wstrzymali odprawy do odwołania.
- Kierowcy już wiedzą, że mogą tędy jechać?
- Już wiedzą. Na razie autokarów mieliśmy niewiele, ale jest zainteresowanie. Przewoźnicy pytają, czy rzeczywiście można przejeżdżać. W przypadku dużych kolejek w Terespolu, część autokarów przeniesie się do Połowców. Ale okres od 1 kwietnia jest jeszcze krótki, bo to też częściowo okres świąteczny. W ciągu tygodnia mieliśmy około 50 samochodów z rejestracjami innych krajów Europy. Generalnie Rosjanie, ale także Ukraina, Izraela, Łotwa, Litwa, Niemcy.
- Ciężarówki się pojawiają?
- Już kilka było, i polskich, i białoruskich.
- Chodzą słuchy, że w przyszłości mają tędy przejeżdżać również tiry.
- Przejście jest przygotowane również na tiry. My, jako służba także jesteśmy przygotowani do odpraw, ale kiedy zapadnie taka decyzja, nie wiemy.
Sklepy wolnocłowe są?
- Póki co po naszej stronienie nie ma, ale po stronie białoruskiej jest jeden i mamy informację, że ma być ich więcej.
Nie pracujecie razem z Białorusinami?
- Nie, od 2007 r. my po swojej stronie, Białorusini po swojej.
Ale z naszymi celnikami współpracujecie?
- Z celnikami jesteśmy coraz bliżej. Praktycznie odprawiamy ramię w ramię. Nawet pawilony zostały tak ustawione, że nasza służba i służba celna są okienko w okienko. Już w trakcie odprawy wymieniamy między sobą informacje. Autobusy również odprawiamy wspólnie w ramach tzw. jednego zatrzymania. To sensowne, bo zyskuje podróżny, odprawa jest szybsza.
Niestety dowód osobisty nie wystarczy, żeby przekroczyć granicę. Trzeba mieć wizę.
- My kontrolujemy, ale sąsiedzi również. Jeśli polski obywatel, u nas wystarczy tylko paszport, a nawet dowód osobisty, bo obywatel UE korzysta ze swobody przemieszczania się. Jednak warunkiem wjazdu na Białoruś jest posiadanie wizy białoruskiej.
Z kolei od Białorusinów też egzekwujecie wizy.
- Tak. Wzajemnie.
Nie ma takiej możliwości, żeby wizę uzyskać na miejscu?
- Można, ale tylko w uzasadnionych przypadkach losowych, gdy nagła, pilna potrzeba. Pogrzeb bliskiej osoby czy stawiennictwo w sądzie. Ale generalnie nie. Wizę trzeba uzyskać w konsulacie.
Ci, którzy odwiedzają nas, tubylców ziemi przygranicznej, są zdziwieni, że ludzie w zielonych mundurach zatrzymują samochody, które poruszają się po naszych drogach. Jak to wojsko zatrzymuje?
- Już od dawna nie jesteśmy wojskiem, zaraz 24. rocznica, jak straż graniczna powstała. Jesteśmy umundurowaną formacją, ale nie wojskową. Jak pani widzi, nowy mundur, który otrzymaliśmy w tamtym roku już całkowicie inaczej wygląda niż wojskowy. A z tą kontrolą to mamy takie same prawa jak funkcjonariusze policji. W ramach kontroli ruchu drogowego to robimy czy w ramach legitymowania, czyli przepisów ustawy o straży granicznej.
- Czyli mandaty też wystawiacie?
- Oczywiście.
Prędkość mierzycie?
- Nie mierzymy. Służb mierzących prędkość jest dostatecznie dużo.
Ale na pewno zaglądacie do bagażnika.
- Generalnie szukamy czegoś, co związane jest z przestępczością transgraniczną, czyli nielegalna emigracja osób, ale też towarów. Jeśli coś takiego znajdziemy, musimy wykonać czynności w związku z przestępstwem czy wykroczeniem karno – skarbowym.
Granica to pas kontrolny, zaorany, nie wolno na niego wchodzić.
- Są odpowiednie znaki informujące: pas drogi granicznej, wejście zabronione, granica państwa, przekraczanie zabronione. Generalnie turyści kierują się ciekawością, żeby podejść do słupa białoruskiego, zrobić zdjęcie.
- Tak, ale słup białoruski jest za miejscem zaoranym.
- Granica jest po środku, między słupami. Wchodząc na pas popełnia się wykroczenie, bo jest zakaz na podstawie rozporządzenia wojewody. Chce się pokazać znajomym, że był na zewnętrznej granicy Unii. Niestety, musimy karać mandatami do 500 zł.
- Pamiętam, że kiedyś krowa z Topiła poszła za granicę, ale wróciła…
- Niedawno stado koni uciekło na Białoruś. Białorusini mówią: mamy 10 koni. Wróciły do Polski, a zdarzenie było takie, że decyzją sądu konie odebrało gospodarzowi Towarzystwo Przyjaciół Zwierząt. W czasie łapania ich, konie zostały spłoszone i uciekły za granicę, tam szukały schronienia. Dużo zwierząt przechodzi przez pas, szczególnie dziki, ale także żubry, wilki, sarny, łosie. Grzybiarze w ferworze zbierania może nie widzą, że przechodzą przez pas i przez granicę. Będąc w pobliżu granicy państwowej trzeba wiedzieć, czym są pasy graniczne.
- Ile kobiet pełni służbę w placówce straży granicznej w Czeremsze?
- Jedna czwarta to kobiety, sporo. Od kiedy jestem w służbie, to kobiet jest coraz więcej. Gdy zaczynałem, w 1996 r., nie było żadnej mundurowej. Później systematycznie ich liczba rosła, ale to chyba dobrze, bo kobiety też są potrzebne w służbie, czasami wręcz nieodzowne.
Przez Połowce na Wschód i Zachód
Od 1 kwietnia 2015 r. przejście drogowe w Połowcach zostało rozszerzone. Teraz granicę z Białorusią w gminie Czeremcha mogą przekraczać wszyscy, nie tylko Polacy i Białorusini. Poza tym jest to przejście już nie tylko dla samochodów osobowych, ale także ciężarowych do 7,5 t i co szczególnie ważne – dla autokarów.
Nowoczesne przejście w Połowcach solidnie rozbudowano. Cała infrastruktura z budynkami o pięknej architekturze zajmuje aż 12 ha. Przypomnijmy, iż drogowe przejście graniczne Połowce-Pieszczatka istnieje od 1993 r., ale dotychczas funkcjonowało na powierzchni zaledwie 650 m2.
- Budowę nowej infrastruktury drogowego przejścia granicznego w Połowcach rozpoczęto w 2011 r. – tłumaczy mjr SG Katarzyna Zdanowicz, rzecznik prasowy Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej. - W projekcie przewidziano budowę budynków: głównego, kontroli szczegółowej, kontroli paszportowo-celnej, wartowników, przewodników psów służbowych oraz kojców dla psów z wybiegami, sanitariatów, budynku usługowego, ramp rewizyjnych, stanowiska do kontroli urządzeniami rentgenowskimi, wagi, pomieszczeń garażowych, wiat, wieży antenowej, bramek radiometrycznych, zapór i szlabanów drogowych.
Przed rozbudową drogowe przejście graniczne Połowce – Pieszczatka osiągało przepustowość około 500 samochodów osobowych na dobę w obu kierunkach. Koncepcja rozbudowy infrastruktury granicznej zakłada przepustowość 200 samochodów ciężarowych, 2000 samochodów osobowych oraz 50 autokarów na dobę w obu kierunkach.
Po zakończeniu inwestycji, które planowana jest na III kwartał 2015 r., uruchomionych zostanie na kierunku wjazdowym i wyjazdowym po 6 pasów w ruchu osobowym, po 2 pasy w ruchu towarowym oraz ruch pieszy. Od 27 października 2014 r. ruch odbywa się w oparciu o nowo wybudowaną infrastrukturę, tymczasowo na dwóch pasach - wjazd i wyjazd.
Poszerzenie przejścia drogowego w Połowcach kosztowało ok. 178 mln zł. Pieniądze pozyskano z czterech źródeł finansowych: Programu Współpracy Transgranicznej 2007-2013 PL-BY-UA w ramach Europejskiego Instrumentu Sąsiedztwa i Partnerstwa, Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy, Funduszu Granic Zewnętrznych (alokacja 2010 i 2012) oraz środków budżetu państwa.
Krystyna Kościewicz, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot KK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze