Reklama

Przegrana Cresovii cztery do koła

W pierwszym meczu IV ligi na własnym boisku w nowym sezonie piłkarskim Cresovia Siemiatycze przegrała w niedzielę 22 sierpnia z Ruchem Wysokie Mazowieckie 0:4. Goście, pomimo, że spadli z III ligi, zaprezentowali się jako zespół bardzo dojrzały, grający szybszą, dokładniejszą piłkę. Zapewne myślą o powrocie na trzecioligowe stadiony, co potwierdził trener Kamil Jackiewicz:

     - Faworytem na awans jest Olimpia Zambrów, ale my będziemy spokojnie ich gonić i nie złożymy broni.

      Przed meczem kapitan siemiatyckiej drużyny Michał Nowicki zapowiadał walkę, doceniał klasę przeciwnika:

      - Czeka nas trudne zadanie, ale jesteśmy podwójnie zmotywowani.

       Nie można było odmówić piłkarzom Cresovii braku zaangażowania, ale różnica klasy była widoczna, szczególnie w I połowie. Już w pierwszych 8 minutach groźnie było pod bramką Rafała Karolczuka, a 15 minuta musiał rozpaczliwie wślizgiem wybijać piłkę na róg. Dopiero w 44 minucie Cresovia przedarła się na połowę przeciwnika, co zaowocowało rzutem rożnym. Nie skończyło się to jednak uderzeniem w światło bramki. Ale do tego czasu Ruch zaliczył 2 celne uderzenia. W 25 minucie po centrze z lewej strony, odegraniu głową do Łukasza Grzybowskiego, wymieniony z imienia i nazwiska także głową uderza ponad bramkarzem do bramki. Druga bramka dla Ruchu to także główka, tym razem grający trener Kamil Jackiewicz sfinalizował akcję, także z lewej strony.

Reklama

       Druga połowa to bardziej odważna gra Cresovii, ale Ruch nie odpuszczał. W 54 minucie poprzeczka uratowała gospodarzy od utraty kolejnego gola. W 57 minucie dobry strzał jednego z napastników siemiatyckich, ale wprost w ręce bramkarza Rafała Rakowieckiego. 5 minut później kolejny strzał, ale obok słupka. Jednak plusują goście. W 69 minucie po raz kolejny, piłkę odbitą z linii pola karnego, celnie uderza po ziemi  Jackiewicz. Rafał Karolczuk w 72 minucie po strzale odbił piłkę przed siebie, do której dopadł Tomasz Porębski, który mocnym strzałem pod poprzeczkę ustala wynik meczu na 0:4. Cresovia w 80 minucie miała szansę na strzelenie gola, po faulu na Zazulińskim i ostrym strzale z rzutu wolnego, bramkarz gości musiał przenieść piłkę nad poprzeczką. I to byłoby na tyle. Można dodać, że mecz odbył się w sportowej atmosferze, gdyż sędzia nie musiał sięgać po kartoniki koloru żółtego ani czerwonego.

       Cresovia: Rafał Karolczuk, Michał Nowicki, Jakub Walendziuk (Jakub Jeleszuk), Wojciech Moczulski (Marcin Malewski), Adam Barwiejuk, Krystian Łopaciuk, Daniel Jurczuk (Mateusz Dawidziuk), Marek Konachowicz, Kacper Zazuliński, Kamil Tomczyk, Konrad Kryński. Rez.: Karol Koc, Daniel Barwiejuk. Trener Wojciech Moczulski, kierownik Wojciech Łopaciuk, opieka medyczna Wiesława Piotrowska.

Reklama

       Ruch: Rafał Rakowiecki, Tomasz Porębski, Piotr Faszczewski, Kamil Jackiewicz (80 Jakub Wójcik), Paweł Brokowski, Adrian Romanowski, Maciej Zieniewicz (61 Damian Decewicz), Patryk Pasko, Łukasz Grzybowski (70 Jakub Judzicki), Jakub Mikołajczyk (87 Maciej Walendziewski), Kacper Skibko (85 Jakub Szyszło). Rez.: Hubert Stanisławski, Mariusz Piszczatowski. Trener Kamil Jackiewicz, drugi trener Mariusz Piszczatowski.

       Jacek Piotrowski, fot. JP

      

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama