Zakończyła się przebudowa Nadrzecznej. Jest ładny deptak i ścieżka rowerowa, często uczęszczane, nowa nawierzchnia jezdni, ale też - jak twierdzą niektórzy - pustynia:
- Nie mówię, że te krzaki były fajne, co najwyżej pijaki mieli gdzie się chować. Ale tych drzew żal ogromny. Teraz jest tak pusto. Zresztą zapowiedzi były, że będą nowe drzewa, krzewy i na razie na trawie się skończyło. Słupy też jak stały tak stoją, dodatkowe tylko postawiali, latarnie, ale się nie świecą….
- Będą się świeciły, już niebawem - zapewnia burmistrz Piotr Siniakowicz. - Opóźnienie wynika z umów - Tauron dogaduje się z PGE w sprawie obsługi tych nowych lamp. Podobnie, jeśli chodzi o słupy stare. Tak jak mówiłem państwu w maju - na mój wniosek PGE Dystrybucja S.A. podjęła prace związane z przygotowaniem dokumentacji przebudowy linii napowietrznej SN na linię kablową, podziemną. Mieliśmy nadzieję, że uda się to zrobić do końca przebudowy Nadrzecznej, ale na to, niestety, nie mamy wpływu. Zrobiono przejście pomiędzy Nadrzeczną a Słowczyńską. Jeśli chodzi o nową roślinność. Nie zgodzę się, że zrobiliśmy pustynię, bo już teraz zazieleniła się część Nadrzecznej, wzeszła posiana trawa, zarastają oczyszczone, uporządkowane brzegi zalewu. Nikt teraz, o tej porze roku, nie sadzi drzew ani krzewów, zrobimy to wiosną. Mamy zabezpieczone pieniądze, mamy też projekt zieleni tego miejsca, który zakłada między innymi nasadzenia czerwonych czy bordowych drzew i krzewów.
Oprócz łącznika Nadrzecznej ze Słowiczyńską wykonano brakującą część chodnika za sklepem PSS Społem. Powstało kilkadziesiąt miejsc parkingowych wzdłuż Nadrzecznej. Nasi Czytelnicy pytają jednak o parking za Biedronką.
- Trwają rozmowy z "Biedronką" o partycypowanie w kosztach remontu parkingu. Wykonaliśmy remont parkingu przed sklepem, pomimo że to nie nasz teren. Nie możemy prywatnej firmie budować parkingów - odpowiada Siniakowicz.
Po kilku ulewach widać, że nowa instalacja odprowadza wodę, nie tworzą się ogromne kałuże uniemożliwiające przejazd ulicą, ale przy wjeździe na parking przy MOSiR-ze, gdzie nigdy kałuż nie było, nawet dzień po opadach stoi woda:
- Miejsce o tyle pechowe, że to akurat zakręt przy zjeździe z Mickiewicza, przy samym odpływie. Trochę też niebezpieczne jesienią, jak chwycą przymrozki. Nie da się tego poprawić, może źle asfalt wylano? - pytają Czytelnicy.
- Będzie zrobiony dodatkowy odpływ przy skrzyżowaniu, żeby woda nie stała - odpowiada Siniakowicz. - Wszystkie uwagi można do nas zgłaszać, cieszę się też, że Czytelnicy tego też pilnują, bo my możemy na coś nie zwrócić uwagi.
Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. AK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze