Reklama

Powrót do Bociek i pszczelarstwa

Były Wicemarszałek Województwa Walenty Korycki, obecnie Radny Sejmiku Województwa i Sekretarz Gminy Boćki, opowiada o swojej pasji i planach samorządowych.

- Dlaczego akurat pszczelarstwo stało się Pana pasją?

- Zaraziłem się nią od mojego ojca chrzestnego. Gdy odwiedzałem go we wsi Parcewo, koło Bielska, to zawsze podpatrywałem jak pracuje w pasiece. Wtedy byłem jeszcze uczniem podstawówki. Poważniej zainteresowałem się pszczelarstwem będąc już na studiach. Studiowałem zootechnikę, a tam jednym z przedmiotów wykładowych było pszczelarstwo. A tak naprawdę stało się onomoją pasją, gdy w Proniewiczach, mojej rodzinnej miejscowości, tuż po studiach założyłem własną pasiekę. Pierwsze pszczoły sprowadziłem z Bociek.

Reklama

- Co jest takiego zajmującego w pszczołach?

- Praca w pasiece uczy pokory, spokoju, sprzyja równowadze psychicznej. Pszczoły to owady inteligentne. Na ich przykładzie możemy się nawet uczyć jak postępować w społeczności ludzkiej.

- Czy udało się panu zarazić pszczelarstwem inne osoby?

- Po studiach przez wiele lat pracowałem jako specjalista ds. doradztwa rolniczego, m.in. miałem pod swoją opieką gminę Boćki. W połowie lat dziewięćdziesiątych odbudowaliśmy w Boćkach, wraz z ówczesnymi pszczelarzami, Koło Terenowe Związku Pszczelarzy. Koło działa do dziś, rozrosło się, obejmuje już właściwie cały powiat bielski. Także poprzedni wójt Bociek, Stanisław Derehajło, zaraził się pszczelarstwem, gdy zaczynało funkcjonować to koło. On też ma pszczoły.

Reklama

- Jak, mimo napiętego grafiku zajęć, udaje się panu znaleźć czas na swoją pasję?

- Pracując w Białymstoku czy w Łomży jako dyrektor Wojewódzkiej Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, a następnie Wicemarszałek Województwa, z racji oddalenia od domu i licznych wyjazdów, miałem mniej czasu, by zaglądać do pasieki. Miałem też mniej czasu na życie prywatne szerzej pojęte. Zawsze trzeba zachować odpowiednie proporcje i równowagę między zajęciami, inaczej coś zaczyna się walić. Obecnie dzieci są dorosłe, mają swoje życie. Teraz, gdy wracam z pracy, to najpierw, gdy jest dobra pogoda, zaglądam do uli, patrzę jakie są nastroje wśród pszczół, obserwuję je. To, po trudnym dniu, regeneruje mnie, odbudowuje, dodaje sił.

Reklama

 - Obecnie jest pan sekretarzem Gminy Boćki, jednocześnie radnym Sejmiku Wojewódzkiego, a był pan też przedtem wicemarszałkiem województwa. Jak z perspektywy tych funkcji postrzega pan sekretarzowanie?

- Będąc wicemarszałkiem byłem odpowiedzialny za infrastrukturę i ochronę środowiska w województwie. Na tym szczeblu były rozstrzygnięcia dotyczące spraw bardziej ogólnych, systemowych. Wymagało to dużej wiedzy. W tym obszarze pierwszy podejmowałem decyzje. W ślad za nimi szły decyzje burmistrzów, starostów, wójtów. Problemy województwa nie są jednak ważniejsze od lokalnych. Jako sekretarz urzędu gminy kieruję jego administracją i służę zawsze pomocą pani wójt. Tutaj jednak muszę praktycznie znać się na wszystkim. Muszę też w odróżnieniu od spraw ogólnych i systemowych pochylać się bardzo często nad indywidualnymi sprawami ludzi. Praca nie jest mniej ważna, tylko jest inna.

Reklama

- Jakie są najbardziej palące problemy w Gminie Boćki i czy pełniona przez pana funkcja radnego sejmiku wojewódzkiego jest pomocna w ich rozwiązywaniu?

- Część dróg gminnych jest w fatalnym stanie, szczególnie po mokrych porach roku. Jest to problem nie tylko naszej gminy. W opłakanym stanie jest też Gminny Ośrodek Kultury (GOK). Zbudowany jeszcze na początku lat 60 jest swoistym reliktem, niemodernizowany, na dzisiejsze czasy niefunkcjonalny, nie spełniający standardów. Jak to często w życiu bywa, były ważniejsze i pilniejsze sprawy niż kultura.

Reklama

 Gdy jadę w sprawach służbowych z Bociek do Białegostoku, to mam tam wydeptane ścieżki. Wiem kto czym się zajmuje. Nie tracę czasu na poznawanie urzędu. Dzięki temu, że jestem radnym mogę też lobbować pewne rzeczy dotyczące Bociek w sposób całkowicie legalny. Z pewnością to ułatwia załatwianie spraw.

 Obecnie złożyliśmy do Urzędu Marszałkowskiego wniosek o fundusze w ramach „Programu Transgranicznego Polska Ukraina Białoruś”, dotyczący w naszym przypadku współpracy i wymiany kulturalnej miedzy GOK w Boćkach a podobnymi ośrodkami po stronie ukraińskiej. Do prowadzenia działalności kulturalnej potrzebny jest jednak, jak już wspomniałem, ośrodek z prawdziwego zdarzenia. Istotnym jest tutaj pozyskanie funduszy z „Narodowego Programu Czytelnictwa”. Warunkiem jest połączenie GOK i biblioteki w jedno centrum. Został złożony stosowny wniosek. Dzięki tym pieniądzom będziemy mieli centrum kultury przystosowane do wymogów współczesności. Natomiast pieniądze na drogi chcemy pozyskać z funduszu klęskowego. Oczekujemy odpowiedzi na nasz wniosek z centrali w Warszawie.

Reklama

 - Zbliżają się wybory samorządowe. Przed poprzednimi wyborami miał pan pewne zawirowanie w swojej karierze politycznej. Utracił pan stanowisko wicemarszałka. Nie przeszkodziło to jednak w osiągnięciu dobrego wyniku w wyborach do sejmiku wojewódzkiego, zebrał też pan dużą ilość głosów w wyborach na burmistrza Bielska Podlaskiego. Czy planuje pan start w przyszłych wyborach?

 - Nie podjąłem jeszcze takiej decyzji. Z jednej strony za wcześnie na emeryturę polityczną. Z drugiej strony jest potrzeba odpoczynku, wytchnienia. Znam jednak siebie i wiem, że nie potrafię dłużej usiedzieć w miejscu.

Reklama

 Natomiast, co do zawirowania w mojej karierze politycznej. Było to dla mnie przykre, bolesne, ale bardzo cenne doświadczenie. Pojawiłem się owego feralnego dnia w Urzędzie Marszałkowskim, w stanie będącym konsekwencją spożycia alkoholu w dniu poprzednim. Zdaję sobie sprawę, że pomimo iż byłem wtedy na urlopie, to nie powinienem z taką zaszłością pojawiać się w urzędzie. Karą było potraktowanie tego jako wykroczenie. Poniosłem ogromną cenę polityczną i osobistą tego wydarzenia. Wszystkich, których wtedy zawiodłem jeszcze raz przepraszam. Życie idzie jednak do przodu. Trzeba robić swoje.

  Andrzej Salnikow, fot. AS

Miejsce zdarzenia mapa Podlasie - Kurier Podlaski
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama