Reklama

Powiększyli plażę – wycieli pałki

31/05/2011 22:24
W ubiegłym tygodniu z zakątka przy plaży nad siemiatyckim zalewem zginęły pałki.

          - Zgodnie z propozycją rady miasta – na pytanie „dlaczego” odpowiedział nam Roman Umiastowski, dyrektor MOSiR. - Powiększyliśmy plażę. Oczyściliśmy plac, dowieźliśmy piasku. Podobnie na tzw. cyplu, gdzie również uporządkujemy teren, ale na razie nie przewidujemy tam kąpieliska, nadal będzie to dzika plaża. Apelowali też do nas wędkarze, że nie mają dostępu do wody. Planujemy wycięcie około 80 m pałki.
          Czy to najlepszy pomysł, biorąc pod uwagę właściwości pałki, której kłącza mają zdolności oczyszczania wody? Drugie pytanie – po co powiększać plażę, skoro nie wiadomo czy w zalewie w ogóle będzie można się kąpać. I trzecie – może najpierw lepiej wysprzątać plażę tą, która jest, ze szkła, kapsli, śmieci, a nie przedłużać ją w stronę, gdzie ewentualni plażujący narażeni są na spaliny?
          - Niestety, zawsze będzie dylemat czy ma wygrać przyroda czy człowiek. Nasza plaża jest maleńka, nie wystarcza dla wszystkich chcących z niej korzystać, a powiększanie jej w drugą stronę nie ma sensu, bo z tamtej strony są hangary z wypożyczalnią sprzętu. Jeżeli chodzi o oczyszczenie zalewów, to wiem, że burmistrz prowadzi rozmowy w tej sprawie. Jak zalewy istnieją kilkadziesiąt lat (I zalew powstał w 1975 r., II w 1982 – red.), to drugi nigdy nie był spuszczony i dokładnie oczyszczony. Kiedyś spuściliśmy wodę z pierwszego zalewu i zebraliśmy 4 przyczepy butelek, betonu i innych śmieci, które same w wodzie się nie znalazły. A sinice – myślę, że „pomogły” nam ptaki, przynosząc sinice znad Siemianówki. Jeśli zaś chodzi o sprzątanie plaży – pracownicy MOSiR, jak ja to nazywam „obrządki” – zaczynają przed 7 rano. Sprzątanie zaczynają od „Manhatanu” i idą wzdłuż ul. Nadrzecznej. Na plażę docierają ok. godz. 9, czasem wcześniej. Ratownicy też swoją pracę rozpoczynają od obowiązkowego brodzenia w wodzie, sprawdzenia czy nie ma szkieł, kapsli.
          Dodajmy, że pozostawione przez młodzież „bawiącą się” na parkingu przy Wodniku. Zmorą Siemiatycz są też pestki.
          - Wszechobecne łupiny można byłoby sprzątać w kółko. A są trudne do usunięcia, wbijają się np. w tartan na boiskach przy hali. Tak trudno łupiny zebrać w garść i wysypać do kosza?
          Ale pestki to już inna historia...

          Anna Kondraciuk, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. AK

 

          PS: Niestety, co tylko żyje, co chociaż w najmniejszym stopniu estetyczne, będzie wycięte. Szuwary, w których gnieździ się ptactwo wodne, upodabniają nasz sztuczny zalew do naturalnego jeziora - aż tak bardzo przeszkadzają wędkarzom?
          Tym samym, którzy wycięli już połowę sosen z lasku na ogniska. Budują, mimo zakazu, pomosty, które zimą niszczą lód, a pod wodą zostają kołki nabite gwoźdźmi. Mimo zakazu wjeżdżają samochodami do lasu. Tym samym, co wsypują do wody tony wysokobiałkowej zanęty. Wędkarze nie mają dostępu do wody? Dajcie spokój…
          Radni kazali powiększyć plażę, bo wszyscy się nie mieszczą. A liczył ktoś tych chętnych, te tłumy? Plaża w Siemiatyczach nigdy nie będzie atrakcyjna - czy to mała, czy duża. Wszędzie są lepsze plaże, wszędzie. Copacabany to u nas nie będzie. Niszczycie jednak to, co u nas wyjątkowe – krajobraz.

          Jacek Stanisław Wasilewski
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama