Reklama

Podzielone Andryjanki

20/07/2011 22:24
Przystanek na wzgórzu w Andryjankach, gm. Boćki, nie zachęca do wysiadania. Szczególnie napis „Do widzenia” sugeruje, że bilet potrzebny jest tylko w jedną stronę. Równie odpychający jest stan murowanego budyneczku. Brudno, cuchnąco i dziurawy sufit – te elementy wystroju wnętrza nie pozwalają podróżującym wejść do środka.

          Nie udało mi się dowiedzieć, czy radny z tego okręgu monitował u wójta, w biurze PKS lub u użytkownika drogi. Wieś jest podzielona. Część miejscowości, ta większa, ma nowy asfalt i chodnik. Po drugiej stronie droga Siemiatycze – Bielsk Podlaski, pozostali mieszkańcy muszą chodzić po piasku lub w błocie, omijając dziury.

          - Tragedia. Szczególnie wiosną lub jesienią. Woda dosłownie leje się po drodze. Najgorzej wiosną, gdy ludzie wożą obornik na pola. Wówczas błoto śmierdzi. Czasem na prośbę przejedzie równiarka. Ale tylko chwilowo jest lepiej. Nie wiem czemu tutaj się nic nie robi. Wie o tym wójt, wie sołtys. I co? I cisza – jedna z mieszkanek Andryjanek rozkłada bezradnie ręce. Nie zgadza się na podanie nazwiska ani zrobienie zdjęcia. Jak twierdzi, władza może się obrazić.
          Andryjanki więc są podzielone. Na mieszkających przy asfalcie i na tych, którym „kurz” wieje w oczy.

          Jacek Piotrowski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. JP

        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama