Reklama

Podsłuchy w firmach z Bielska Podlaskiego

30/07/2015 23:04

Wkrótce przed Sądem Rejonowym w Bielsku Podlaskim rozpocznie się proces przeciwko Markowi F., biznesmenowi, którego nazwisko przewija się w kontekście tzw. afery taśmowej. Sprawa podlaska Marka F. wydaje się dużo prostsza. Mamy tu do czynienia z tzw. szpiegostwem przemysłowym w branży handlu węglem.

Prokuratura Okręgowa w Białymstoku zarzuca Markowi F. zlecenie, a Bogusławowi T. i Adamowi D. założenie nielegalnych podsłuchów w siedzibie firm Energo i Krex w Bielsku Podlaskim 24 kwietnia 2014 roku. Marek F. nie przyznaje się do winy i odmawia składania wyjaśnień, natomiast pozostali oskarżeni, mimo że również nie przyznają się do winy, złożyli wyjaśnienia przed prokuraturą.

Reklama

Bogusławowi T., byłemu funkcjonariuszowi Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, pracującemu w jednej ze spółek Marka F., i Adamowi D, prawnikowi (świadczącemu usługi Markowi F.), wcześniej karanemu w innej sprawie i z 2–letnim zakazem wykonywania zawodu adwokata, prokuratura zarzuca założenia podsłuchu, a w wypadku Bogusława T. podszywanie się pod stanowisko funkcjonariusza publicznego.

Z akt sprawy wynika, że Marek F. i Bogusław T. znali się na długo wcześniej, kiedy jeszcze Bogusław T. pracował w ABW (do 2012 r.), później zaczął pracować w firmie związanej z Markiem F. Biznesmen, jak twierdzi jeden z byłych jego współpracowników, lubił zbierać informacje o wszystkich firmach, które miał zamiar przejąć.

Reklama

Marek F. od dłuższego czasu prowadził negocjacje z właścicielami bielskich firm w sprawie nabycia udziału w spółkach branży węglowej. Jak ustaliła prokuratura, Marek F. w siedzibie swojej najważniejszej spółki w Warszawie wręczył Adamowi D. dwie teczki z dokumentami, które miały być przekazane Energo i Krex w ich siedzibie przy ul. Kleszczelowskiej w Bielsku Podlaskim. W jednej z teczek znajdowało się urządzenie podsłuchowe. Marek F. miał poinformować prawnika, że pochodzi ona od służb, konkretnie od ABW oraz udzielił instruktażu na temat uruchomienia podsłuchu. Przedstawił też Adamowi D. Bogusława T., którego zaprezentował jako agenta ABW, z którym miał się skontaktować z nim 23 kwietnia w Brańsku.

10 kwietnia Bogusław T. spotkał się z jednym z prawników bielskich spółek w kawiarni „Pożegnanie z Afryką” w Białymstoku. Tam się przedstawił jako oficer ABW podając fałszywe nazwisko, następnie przyznał, że nie jest z ABW tylko z agencji wywiadu i prowadzi czynności operacyjne na temat zagrożeń wynikających z konfliktu ukraińsko-rosyjskiego dla branży węglowej. Jeszcze wcześniej podając się za dziennikarza „Rzeczpospolitej” próbował bezskutecznie nawiązać rozmowę z jedną z pracownic bielskich spółek na tematy związane z energetyką.

Reklama

24 kwietnia 2014 r. Adam D. wspólnie z notariuszem z Kielc w godzinach rannych zatrzymali się na parkingu przy sklepie Arhelan w Bielsku Podlaskim, tam zostawili jeden samochód, drugim pojechali na ul. Kleszczelowską, gdzie znajdują się siedziby Energo i Krex. Wcześniej w hotelu w Surażu Adam D. uruchomił podsłuch w teczce i poinformował telefonicznie Bogusława T., że dojechali do celu. Zgodnie z poleceniem Marka F. i instruktażem Bogusława T., udał się na Kleszczelowską, gdzie wręczył sekretarce obie teczki z dokumentami. Po czym Adam D., zdołał jeszcze umieścić drugie urządzenie podsłuchowe w kieszeni kserokopiarki. Notariusz, potwierdzając wręczenie dokumentów wrócił do Kielc. Natomiast Adam D. i Bogusław T. krążyli po Bielsku. W międzyczasie Adam D. wezwał bielską policję, bo samochód, który zostawił pod Arhelanem zatarasowały inne wozy.

Podsłuch wykrył jeden z księgowych bielskich spółek, kiedy rano przyszedł do pracy. Jak twierdzi w przeddzień oglądał program „Zdrady”, w którym to prywatni detektywi zakładali podsłuchy niewiernym małżonkom. Coś go tknęło, rozerwał teczkę, a tam było urządzenie podsłuchowe.

Reklama

W postępowaniu mediacyjnym Adam D. przeprosił bielskie spółki na łamach prasy za wyrządzone szkody.

Jacek Prokopiuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama