Reklama

„Podkowa na szczęście” - teatr z Ukrainy w ramach „Podlaskiej Jesieni” 2022

Festiwal Kultury Ukraińskiej „Podlaska Jesień” znamy od lat. Jego organizatorem jest Związek Ukraińców Podlasia. Przed publicznością prezentują się soliści, zespoły muzyczne i taneczne z Ukrainy. Ważnym punktem jest także ukraiński teatr. Co prawda adresowany do dzieci, ale jest to zawsze tak dobrze przygotowane przedstawienie, że z przyjemnością oglądają także dorośli. W tym roku Wołyński Teatr Lalek z Łucka pokazał sztukę „Podkowa na szczęście”. Aktorzy z Łucka wystąpili w Orli, Białymstoku, Czeremsze i Bielsku Podlaskim.

O teatrze i aktorach opowiedział Petro Sawosz, który jest menadżerem grupy teatralnej z Łucka.

- Na festiwal „Podlaska Jesień” przyjeżdżacie od lat. Zawsze oglądałam wasze spektakle w Czeremsze, tym razem przyjechałam do Orli.

- Długo by wymieniać wszystkie tytuły, które zagraliśmy w ramach Festiwalu Kultury Ukraińskiej „Podlaska Jesień”, ale w ubiegłym roku byliśmy tu ze sztuką „Zołotowołoska” (Złotowłosa), a teraz „Podkowa na szczęście”.

- Do nas, na Podlasie, przyjechaliście aż z Łucka.

- Bardzo nam przyjemnie przyjeżdżać na wasz festiwal, bo tu wyczuwa się dobrą aurę, a nasze przedstawienia podobają się dzieciom. Zauważyłem, że dzieci rozumieją, co mówią aktorzy, być może nie każde słowo, ale z pewnością z tekstu wyławiają sens.

Reklama

- Co roku podziwiam scenografię waszych spektakli. Tym razem jeden wóz drabiniasty, piękne pacynki i ta podkowa, która jest i podkową, i słońcem, i księżycem, i tęczą.

- Scenografię zrobiła młoda artystka z naszego teatru.

- Kto jest autorem bajki „Podkowa na szczęście”?

- Iwan Franko. To ukraiński pisarz i poeta. Obok Tarasa Szewczenki, uważany za jednego z najlepszych literatów ziemi ukraińskiej.

- Na scenie wystąpiło tylko troje aktorów. Zagrali znakomicie.

- Babcią była Swietłana Stasiuk, osła zagrał Oleksiej Kryworuczko, a dziadka Walery Semeniuk. To aktorzy zawodowi Wołyńskiego Akademickiego Teatr Lalek z Łucka.

Reklama

- Ile lat istnieje wasz teatr?

- Już 47. Ja też byłem aktorem w naszym teatrze, a teraz jestem menadżerem grupy teatralnej.

- Teraz, gdy trwa wojna, jeździcie z przedstawieniami po Ukrainie?

- Nie, nie jeździmy, ale gramy w naszym teatrze, dzieci przychodzą na spektakle. Jednak liczba widzów musi być ograniczona do liczby miejsc w schronie przeciwbombowym. Rozumie pani, żeby dzieci mogły się schować, gdy Rosjanie bombardują. Dlatego do teatru możemy wpuścić tylko 80 ludzi.

- Wasz teatr ma schron? Dobrze zrozumiałam?

Reklama

- Tak, mamy schron. Wojna to taki ból, taka zła siła. Żyliśmy normalnie, a teraz... Co zrobić...

- Wam, dorosłym, tak bardzo smutno, straszno, a dzieci trzeba rozweselać.

- Trzeba, chociaż w duszy bardzo ciężko.

- Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę dużo sił.

KK, fot. KK

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama