Reklama

Pięć miesięcy wójta Toboty

19/05/2011 22:49
Niedługo minie pół roku rządzenia w gminie Mielnik wójta Adama Toboty. Przez te pierwsze miesiące pracy nagromadziło się kilka spraw wymagających szybkiego rozwiązania. Jest też trochę zmian, zdaniem wójta – na lepsze. Pytamy wójta o sprawy najbardziej nurtujące mieszkańców.
          - Chyba najważniejszą sprawą do rozwiązania stała opieka medyczna. Nadal brakuje lekarza rodzinnego. Dlaczego?
          - Proszę mieszkańców gminy jeszcze o dwa miesiące cierpliwości. Nowy lekarz zacznie u nas pracę od sierpnia. Będzie to doświadczona lekarka o specjalności lekarza rodzinnego. Czekamy aż dopnie formalności związane z odejściem z poprzedniej pracy. Niestety sprawy w tym zakresie tak skomplikowały się, że obecnie brakuje tej stałej opieki. Wpłynęło na to wiele czynników. My ze swojej strony robimy wszystko, co możemy.
          - Dlaczego dopiero od sierpnia?

          - Udało nam się znaleźć dobrego lekarza rodzinnego po długich poszukiwaniach, ale tę panią obowiązuje umowa. Będzie mogła u nas pracować od sierpnia.
          - Co mieszkańcy mają robić do sierpnia?

          - Tak, jak dotychczas pacjentów będzie przyjmowała pani doktor Aleksandra Terpiał. Proszę o cierpliwość.
          - Mieli też być lekarze specjaliści.

          - Jestem już po rozmowach i deklaracjach lekarzy specjalistów, którzy są zainteresowani przyjazdami na konsultacje do Mielnika. Sprawa jest w toku.
          - Niektórzy mieszkańcy uważają, że zmiany personalne, które zaszły w urzędzie i jednostkach są zbyt szerokie.

          - Kończymy proces związany z reorganizacją pracy urzędu gminy. Powstał nowy schemat organizacyjny, który odpowiada aktualnym potrzebom - usprawnia pracę, pozwala na lepszy kontakt z mieszkańcami. Nabór nowych pracowników wynikał przede wszystkim z konieczności uzupełnienia luk związanych np. ze zwolnieniami lekarskimi bądź urlopami macierzyńskimi.
          - Mieszkańcy gminy wytykają brak konsekwencji przy obsadzie stanowisk. Mieli to być mieszkańcy gminy Mielnik.

          - Owszem, pamiętam o tym zobowiązaniu wyborczym. Musiałem przyjąć pracowników spoza naszej gminy zgodnie z rozstrzygnięciami konkursów na pewne stanowiska. Nie zawsze w przypadku takiego konkursu zgłaszali się mieszkańcy naszej gminy, jak również brakowało specjalistów na proponowane stanowiska spośród kandydatów z gminy Mielnik. Mimo wszystko tę obietnicę będę starał się spełniać.
          - A GOKSIR? Nie za dużo tam etatów?

          - GOKSiR nadal jest w trakcie reorganizacji. Niedługo pod GOKSiR podlegać będzie Ośrodek Dziejów Ziemi Mielnickiej. Planowane jest też włączenie w jego struktury świetlic. Ośrodek kultury przejął też część zadań związanych z promocją gminy. Poza tym w sezonie letnim wzmożona jest praca przy stadionie, w hotelu i ośrodku domków, a one podlegają pod GOKSiR. Zadań stojących przed ośrodkiem jest więc dużo, a jego pracę będziemy oceniać po zamknięciu sezonu.
          - Wcześniej często mówił pan o konieczności restrukturyzacji zakładu komunalnego.

          - To była nasza bolączka na początku kadencji, ale jest coraz lepiej. Zakres prac zleconych dla zakładu jest szeroki. Pracownicy zakładu, zgodnie z wytycznymi, zajmują się pracami na rzecz gminy. Zakład nie stanowi konkurencji dla prywatnych podmiotów. Ma co robić.
          - PKS. Dodatkowe kursy, czy zakup busów? Obie wersje przewijały się w dyskusjach.

          - Ta sprawa na jakiś czas pozostanie jeszcze nie rozstrzygnięta, ale stawiam ją sobie jako jedną z priorytetowych do realizacji. Nadal możliwym scenariuszem jest zakup busów, które byłyby wykorzystywane na potrzeby gminy oraz mieszkańców. Ale czekamy na możliwość dofinansowania ich zakupu z urzędu marszałkowskiego lub partycypacji przez ten urząd w kosztach związanych z dodatkowymi kursami PKS. To byłby dla nas najlepszy scenariusz.
          - A jeśli żaden nie zostanie zrealizowany?

          - To w przyszłości prawdopodobnie będziemy dopłacać do kursów PKS.
          - Kolejna sprawa to obiecane oznakowanie gminnych samochodów.

          - I praktycznie jest to już zrealizowane. W czwartek (rozmawialiśmy w środę – przyp. red.) będą już oznakowane.
          - Opracowywana jest strategia rozwoju gminy. Widać przy tym otwartość władz wobec mieszkańców, bo mogą oni uczestniczyć w jej tworzeniu. Czy to nie będzie kolejny dokument, który trafi do szuflady?

          - Rzeczywiście zależy nam na wysłuchaniu głosu społeczności. To mieszkańcy wiedzą najlepiej czego potrzebują. Dlatego zdecydowaliśmy się tworzyć tę strategię w oparciu o szerokie konsultacje społeczne. Dodatkowo powołujemy ekspertów, którzy wspierają nas swoimi opiniami. Druga ważna kwestia to pytanie: co zrobić, by strategia nie była kolejnym dokumentem, który trafi do szuflady? Myślę, że samo zaangażowanie mieszkańców w proces jej tworzenia to gwarancja tego, że dokument nie będzie martwy. Wierzę, że dzięki konsultacjom z mieszkańcami i z ekspertami strategia będzie użyteczna i zaspokoi realne potrzeby naszej gminy w kolejnych latach. Osobiście jestem też przekonany o potrzebie posiadania takich długoterminowych celów i będę dążył do tego, by postulaty fachowców i mieszkańców zawarte w strategii były realizowane. Wierzę też, że zaangażowanie mieszkańców nie skończy się na stworzeniu samego dokumentu. Do tej pory zaangażowanie to jest duże – zespoły robocze spotykały się już łącznie siedem razy. Przypominam, że cały czas można dołączyć.
          - Urzędnicy s
ą bardzo uprzejmi i coraz więcej mieszkańców to docenia. Przynajmniej tak nam mówią.
          - Już na początku swojej pracy uczuliłem pracowników na podejście do interesantów. Mieliśmy też wewnętrzne spotkanie, na którym wyjaśniłem, czego oczekuję i jak mają nas odbierać osoby załatwiające sprawy w urzędzie. Myślę, że pracownicy samorządu sumiennie podeszli do moich próśb. Uprzejmość wobec interesanta to jedna z najważniejszych zasad w naszym urzędzie. W moim odczuciu pod tym względem urząd naprawdę się zmienia. Za sumienną pracę chciałbym przy okazji podziękować pracownikom.

          Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz

        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama