Reklama

Perlejewo - Sesja czy targowisko

20/02/2014 01:06

10 lutego na sesji Rady Gminy Perlejewo emocjonującym punktem obrad było podjęcie uchwały w sprawie zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i uchwalenia stref ochronnych. Uchwała ta, jak pisaliśmy wcześniej, zamknęłaby rolnikowi Krzysztofowi Moczulskiemu możliwość budowy obory dla 140 krów mlecznych.

Będzie obora

Od ostatniej sesji, która odbyła się 31 grudnia ubiegłego roku odbyło się wiele posiedzeń komisji, na których każdy z radnych mógł wypowiedzieć swoje stanowisko w tej sprawie. Wójt Krzysztof Radziszewski stwierdził, że nie jest stroną w temacie blokowania budowy obory i dodał: – Jestem urzędnikiem, który powinien przestrzegać prawa w imieniu trzech tysięcy mieszkańców. Odnośnie obory opieram się na dokumentach, które dostarczył mi pan Moczulski. Brat pana Moczulskiego też jako mieszkaniec gminy jest temu przeciwny. Była też delegacja z Mlekovity, która nie zaprzeczyła moim obawom. Podkreślam, że budynek będzie znajdował się między szkołą a hydrofornią. Decyzji środowiskowej gmina nie wydała tylko Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Urzędnik w Białymstoku decyduje o tym, co ma być w Perlejewie? Mówimy o samorządzie?

Reklama

W porządku obrad został dopisany przez wójta punkt 13 „ustanowienie stref ochronnych z zakazem budowy ferm hodowlanych powyżej 60 DJP”, mimo iż radni na komisjach byli temu przeciwni. Wywołało to falę oburzenia wśród radnych i zebranych mieszkańców. Wywiązała się na tyle burzliwa dyskusja, że potrzebna była przerwa aby emocje opadły i można było przystąpić do głosowania, gdyż obrady zaczęły przypominać targowisko. – Komisje rekomendują projekty uchwał i nie ma czegoś takiego, że wójt wprowadza inny projekt uchwały niż komisje zarekomendowały – powiedział radny z Perlejewa Jakub Wierzbicki. Punkt 13 został więc większością głosów usunięty z obrad.

Za nieustalaniem żadnych stref ochronnych w gminie Perlejewo było 12 radnych. W związku z taką decyzją rady Krzysztof Moczulski może na swojej działce budować oborę zgodną ze standardami unijnymi.

Reklama

 

Konflikt personalny

Krzysztof Moczulski podziękował radnym za rozsądek, przeprosił za całe zamieszanie mieszkańców a także skierował słowo podsumowania do wójta: – Blokowanie budowy przez pana jest rażącym naruszeniem prawa do dnia dzisiejszego. Podkreślał pan, że to nie jest konflikt personalny między nami, a między mną i społeczeństwem. Dowody i czyny mówią co innego. W całej tej sytuacji występują trzy osoby wójt - społeczeństwo - ja. Pan stawiał ciągłe zarzuty, ja odpierałem a społeczeństwo słuchało. Ja nie słyszę tu słów krytyki społeczeństwa, tylko ciągle słyszę pana. Dlatego też odbieram to jako konflikt personalny – podsumował Krzysztof Moczulski.

Reklama

Skansen i dinozaury

Głos w sprawie przegłosowanej uchwały zabrał Krzysztof Kosk z rady sołeckiej z Leszczki Małej, który był za ustaleniem stref ochronnych: – Dlaczego radni są tacy przeciwni tej strefie przy hydroforni? W tym roku są wybory i niech ludzie podejmą taką decyzję. Ja nie chcę poprawiać radnych, ale kilka spotkań to za mało, aby można było podjąć decyzję w tak ważnej sprawie. 100 lat do tyłu i 100 lat do przodu takiego głosowania u nas nie było i nie będzie. Ja uważam, że ta strefa powinna być – podkreśliłKrzysztof Kosk, któryzapytany o argument „za”, nie podał żadnego.

Reklama

Przewodniczący rady Sławomir Bondarczuk na stawiane zarzuty odpowiedział: – Jako mieszkaniec Grannego ja i moi wyborcy powiedzieliśmy absolutnie „nie” strefom ochronnym. Ustalając strefy w Perlejewie otworzymy puszkę Pandory, bo zaraz i w Moczydłach mieszkańcy też będą chcieli. Co my tu mamy zrobić? Skansen? Dinozaury? To gmina rolnicza. Rolnicy to źródło dochodów dla wszystkich.

Katarzyna Danuta Nieroda, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot KDN

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama