Reklama

Perlejewo - Czy mieszkańcy zechcą biogazownię?

28/04/2014 19:19

Informacje o odnawialnych źródłach energii i wiosce energetycznej w gminie Perlejewo przewijają się już prawie rok za sprawą kontaktów i wizyt w tej gminie przedstawicieli niemieckiej organizacji ekologicznej „EuroNatur”. Celem jest wybudowanie biogazowni zasilającej część gminy w energię i ciepło.

4 kwietnia w świetlicy w Perlejewie mieszkańcy tej gminy spotkali się z Lutzem Ribbe - dyrektorem niemieckiej organizacji ekologicznej „EuroNatur”, oraz Wolfgangiem Degelmannem z Federalnego Stowarzyszenia Na Rzecz Ochrony Środowiska w Niemczech. To pierwsze spotkanie z mieszkańcami, bo do tej pory wizytatorzy rozmawiali z wójtem, oglądali gminę, zbierali dane i analizowali je.

Reklama

Lutz Ribbe: - Jako organizacja jesteśmy w Polsce od 20 lat, prawie cały czas na Podlasiu. Nieco wzmożona nasza inicjatywa w ostatnim czasie bierze się z tego, że wchodzą w życie nowe przepisy unijne, według których alternatywne źródła energii będą jednym z priorytetów do wdrożeń oraz dofinansowań. Urząd marszałkowski w Białymstoku złożył do nas wniosek o przygotowanie strategii dla Podlasia dotyczącej energetyki na kilkadziesiąt najbliższych lat. Zorganizowaliśmy więc najpierw wyjazd dla przedstawicieli urzędu marszałkowskiego oraz podlaskich samorządów do Niemiec, by obejrzeli zrealizowane już podobne projekty, gdzie energetycznie samowystarczalne są całe wsie i gminy. Wcześniej wytypowaliśmy do tego projektu 7 gmin z Podlasia, wśród nich Perlejewo. Wszystkie gminy zgodziły się na to. A chodzi o to, żeby pieniądze, które państwo wydajecie na ogrzewanie - drewno, gaz, węgiel i prąd, czym wzbogacacie przede wszystkim Rosję i szejków arabskich, zostawały u was. To jest możliwe. Więcej, można produkować energię nie tylko do swoich celów, ale jej nadwyżkę również sprzedawać. Poznaliśmy już zasoby Perlejewa, potrzeby, rozkład i kubaturę budynków gminnych, zapotrzebowanie na energię i ogrzewanie. Opracowaliśmy wstępne analizy i mamy wyniki naszej pracy. Najważniejsze dla państwa na obecnym etapie jest to, że niczego nie sprzedajemy. Doradzamy, wskazujemy kierunki i rozwiązania. Finansuje nas niemieckie ministerstwo środowiska i komisja europejska. Jakiś czas temu powstała rada polsko - niemiecka z zakresu spraw środowiskowych i ja też jestem członkiem tej rady. Efekt naszej pracy to właśnie te projekty energetyczne.

Wolfgang Degelmann: - 8 lat temu w miejscowościach w okolic Parku Przyrodniczego "Las Frankoński" (to Park Natury w Bawarii w Niemczech - przyp. red.) nie było nic, żadnych projektów i odnawialnych źródeł. A udało się tam sporo. W okolicy tego Parku na odnawialne źródła przeszło 11 gmin, choć też były obawy i ryzyko. Podobną propozycję mamy dla Perlejewa. To objęcie projektem ogrzewania większej części tej miejscowości, nie całej gminy, konkretnie: szkoły, urzędu, ośrodka zdrowia, parafii, biblioteki oraz domów prywatnych. Wszystko zaczęłoby się od budowy dwóch kotłów ze wsadem na zrębki - mniejszego i większego, bo tak taniej, np. zimą pracują dwa, a jak jest cieplej jeden. Łącznie do systemu grzewczego weszłyby 32 budynki, 11 publicznych i 21 prywatnych.

Reklama

Ich roczne zapotrzebowanie na ciepło to ok. 1.150.000 kWh. Przewidywane straty w sieci do 18%. Długość sieci ok. 1,5 km (900 m linia główna, 600 m doprowadzenie do budynków).

Przewidywane koszty budowy ciepłowni wraz z instalacją ok. 200.000 euro, budowa sieci ciepłowniczej ok. 134.000 euro, stacje przekaźnikowe ok. 32.000 euro, ekspertyzy i pozostałe koszty ok. 48.000 euro. Razem ok. 480.000 euro.

Do tego dochodzą koszty utrzymania systemu oraz wsadu. Wszystkim miałaby się zajmować spółdzielnia lub spółka, którą stanowiliby mieszkańcy i samorząd. Według wyliczeń analityków, gdyby te 32 budynki ogrzewać olejem opałowym, rocznie kosztowałoby to ok. 86.000 euro, zrębkami ok. 48.000 euro. Mimo wszystko te kwoty dla większości obecnych na sali wydały się astronomiczne. W przeliczeniu na złotówki budowa miałaby kosztować ok. 2 mln zł.

Reklama

Wolfgang Degelmann: - Liczymy, że uda się zdobyć dla państwa dofinansowanie na realizację tego projektu z funduszu ochrony środowiska. Nasz wstępny program pomocowy, skonstruowany na podstawie możliwych dotacji, uwzględnia dofinansowanie do budowy sieci, kotłów, węzła cieplnego, zbiornika buforowego, co daje łącznie prawie 170.000 euro. To dużo.

- Czy w Polsce jest coś takiego? - padło pytanie z sali.

Wolfgang Degelmann: - Nie. Jakby było, raczej widzielibyśmy o tym.

- Dlaczego zrębki? Byłby z tym problem, bo nie mamy tu dożo lasów. Nasza gmina krowami stoi - kolejne pytanie.

Reklama

Wolfgang Degelmann: - Zrębki są najpowszechniejszym wsadem przy tego typu instalacjach. Są najtańsze. Materiał ten jest wszędzie. Najprawdopodobniej opłacałoby się je nawet kupować i przywozić z daleka, bo i tak byłyby tańsze w porównaniu do węgla czy oleju opałowego. Ale to tylko jeden z wariantów. Można zastanowić się nad innym rodzajem wsadu i opracować model jego funkcjonowania.

- Nasza gmina rolnictwem stoi, konkretnie krowami. Może więc wsad zielony - sugestia z sali.

Jednak za mało było na spotkaniu rolników zajmujących się hodowlą bydła, by szerzej i dokładniej omówić to zagadnienie. W planach są kolejne spotkania z mieszkańcami. Zatem czas pokaże, czy projekt uzyska akceptację.

Reklama

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama