Z oburzeniem czekali pasażerowie na dworcu PKS w Siemiatyczach, we wtorek 25 marca, tuż po świętach Wielkanocnych, na autobusowe połączenie do Lublina. Niewiele osób dojechało w porę, bo autobusy relacji Białystok - Lublin, przejeżdżające przez Siemiatycze, były przepełnione i kierowca nie mógł zabrać więcej pasażerów. A na przystanku w Siemiatyczach czekało kilkanaście osób.
Codziennie przez Siemiatycze do Lublina jadą dwa autobusy - rzeszowski tuż przed południem oraz białostocki po południu. Rozżaleni pasażerowie zażądali więc od siemiatyckiego PKS, aby ten oddział podstawił swój autobus do Lublina, co jednak nie jest takie proste. Jak tłumaczą przedstawiciele PKS, dany oddział przewoźnika nie może tak po prostu dać swojego autobusu tuż przed czasem odjazdu autobusu z innego oddziału. Dyrektor PKS w Siemiatyczach, Zenon Żukowski: - Musimy działać zgodnie z planem. Nie możemy sobie pozwolić na to, by w wybranej przez nas chwili podstawić swój autobus, na przykład do Lublina. Mamy ustalone takie kursy w piątki i niedziele. Poza tymi dniami nie możemy. Gdybyśmy to zrobili, nasze działanie byłyby bezprawne i mogłaby spotkać nas wysoka kara finansowa. Poza tym z naszych analiz wynika, że dodatkowy nasz autobus do Lublina nie jest potrzebny. Jak nas poinformowali przedstawiciele białostockiego PKS, na razie, na trasie Białystok - Lublin przez Siemiatycze będzie jeździł jeden autobus na każdym z kursów. Jeśli za jakiś czas okaże się, że np. po świętach będzie zapotrzebowanie na większą ilość miejsc, PKS Białystok rozważy możliwość podstawienia dwóch autobusów. Wracając do naszych pasażerów z 25 marca - część z nich znalazła prywatny transport, ktoś pojechał do Łosic i stamtąd próbował dostać się do Lublina, ktoś inny próbował tam dotrzeć przez Warszawę.
Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze