Reklama

Pejzaż z gruzem

26/07/2005 15:13
26 lipca nad Bugiem miało miejsce spotkanie, które było efektem skargi radnego Krzysztofa Chendoszki wobec burmistrza Drohiczyna, związanej z wywożeniem gruzu z remontu ulic do rzeki Bug, w pobliże Góry Zamkowej.
          Na spotkaniu obecni byli Krzysztof Chendoszka - skarżący, Wojciech Borzym - oskarżany, Zenon Chęć - kierownik Inspektoratu RZGW w Dębem, Tadeusz Wołosiński - kierownik Nadzoru Wodnego w Drohiczynie, Marek Kałucki - naczelnik Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska ze starostwa Siemiatycze, Zbigniew Czarnecki również reprezentujący starostwo powiatowe, Mariusz Bagiński - inspektor WIOŚ w Białymstoku, Jerzy Saganek - st. inspektor WIOŚ w Białymstoku, Krzysztof Oniszczuk - Wojewódzki Konserwator Przyrody PUW i Anna Utko z Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego.

           Radny Chendoszka uważa, że burmistrz Drohiczyna wywożąc gruz złamał prawo: ustawy o prawie wodnym, budowlanym i ochronie przyrody. Zdaniem radnego proceder rozpoczął się w ubiegłym roku i trwa do dziś, wywożone są płyty chodnikowe, ziemia, gruz krawężniki i asfalt. Wg radnego do umacniania brzegów powinna służyć faszyna, a nie gruz. Natomiast jako radny nie słyszał o jakimkolwiek pozwoleniu na taki proceder.

           Według burmistrza na sporny teren (brzegi rzeki) wywożona była ziemia z wykopów pod kanalizację (jesienią 2003 i 2004 r. - teraz już się tego nie robi), natomiast gruz i krawężniki betonowe składowane są dla umocnienia brzegów, ponieważ w czasie wiosennych roztopów brzeg jest podmywany, co grozi Górze Zamkowej. Zdanie burmistrza potwierdził i poparł Zenon Chęć, według którego była istotna potrzeba zabezpieczenia Góry Zamkowej, natomiast Gospodarka Wodna ma za małe fundusze, dlatego wykorzystywano nadwyżki ziemi i gruz do umocnienia brzegów rzeki. Nadmienił też, że beton jako kamień sztuczny jest dopuszczalny do remontów urządzeń wodnych. Tadeusz Wołosiński przypomniał zgromadzonym historię umacniania Góry Zamkowej, która została podmyta w czasie powodzi w latach 1979 i 1984. W latach 1988-89 zaczęto wykonywać opaskę z materacy faszynowych, zatapianych z wykorzystaniem kamienia. Konserwator Zabytków zalecił ułożenie płyt betonowych. Nie zgodził się na faszynę, która z czasem daje odrosty i zarasta brzegi. Na pewnym odcinku (na ile pozwoliły finanse) położono płyty jomba. W tej chwili trwa stałe utrzymywanie opaski workami z piaskiem. Skoro miasto Drohiczyn dysponuje ziemią z wykopów może ją udostępniać właśnie na wzmocnienie opaski. Powołując się na prawo wodne, które mówi, że zakazem wprowadzania do wód nie są objęte gruz, masy ziemne oraz skalne, wykorzystywane do robót regulacyjnych i utrzymanie wód, a wykonywane roboty to zabezpieczenie przeciwosuwiskowe - remont i utrzymanie brzegu.

           Krzysztof Oniszczuk, powołując się na nowe rozporządzenie w sprawie Obszaru Chronionego Krajobrazu "Dolina Bugu" z 25 lutego 2005 r., które wprowadza zakaz "wykonywania prac ziemnych trwale zniekształcających rzeźbę terenu, z wyjątkiem prac związanych z zabezpieczeniem przeciwsztormowym, przeciwpowodziowym lub przeciwosuwiskowym lub utrzymaniem, budową, odbudową, naprawą lub remontem urządzeń wodnych" stwierdził, że prace prowadzone przy Górze Zamkowej w Drohiczynie nie są objęte zakazem.

           Na pytanie radnego, czy istnieją jakieś dokumenty, pozwolenia na prowadzone prace i czy ktoś z zewnątrz je odbiera, pan Chęć odpowiedział, że stara dokumentacja (operat powykonawczy budowy opaski betonowej wokół Góry Zamkowej) po 10 latach została zniszczona zgodnie z ustawą o archiwizacji. RZGW cały czas prowadzi prace związane z utrzymaniem opaski wykonanej kilkanaście lat temu. Nowej dokumentacji nie ma, bo nie ma nowych robót. Nie ma też umowy pisemnej z burmistrzem, tylko obowiązująca umowa ustna i nikt nie odbiera wykonywanych prac konserwacyjnych.

           W protokole ze spotkania nadmieniono, że radny Chendoszka podkreślał, że w gruzie odnalazł drobiny asfaltu. W czasie spotkania stwierdzono, że są to grudki, które zawieruszyły się jako resztki.

           Radny się nie poddał - po spotkaniu, następnego dnia wyruszył na poszukiwanie asfaltu, porzuconego w rejonie Góry Zamkowej. I znalazł, trochę dalej niż doszła komisja, nam powiedział, że nie wiedział, że dalej może coś znaleźć.

           Anna Kondraciuk, tygodnik Głos Siemiatycz
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama