Reklama

Pamieć o żydowskich mieszkańcach Drohiczyna

Robert Maciej Krakowiak z Drohiczyna, działacz społeczny, farmaceuta, miłośnik historii, nie zapomniał o dawnych mieszkańcach miasta. Uprzątnął teren wokół pomnika i sam go odnowił.

      Wspólnota żydowska w Drohiczynie zaczęła powstawać już od XV wieku. Byli to głównie rzemieślnicy - szewcy, kowale, garbarze, drobni handlarze. Kilka wieków współistnienia, współtworzenia. Kresem był rok 1942, kiedy w kwietniu Niemcy utworzyli w Drohiczynie getto. Było w nim poczatkowo ok. 550 Żydów. Potem liczba ta rosła.

     W listopadzie 1942 r. do drohiczyńskich Żydów dotarły pogłoski, że Żydów z okolicznych miasteczek wywieziono do Treblinki. Pogłoski zostały przyniesione przez pochodzących stamtąd uchodźców. Kiedy Żydzi z drohiczyńskiego getta usłyszeli, co się dzieje w okolicznych miasteczkach, i dowiedzieli się, że na noc 2 listopada zamówiono 50 fur, w ramach szarwarku - tj. pracy przymusowej pod groźbą śmierci - zaczęli uciekać. Z getta zbiegło około 250 ludzi. Pozostali, piechotą i furami, trafili na stację kolejową Siemiatycze. Tych, którzy się przeciwstawili wywiezieniu, zastrzelono na miejscu. Prawdopodobnie było to 6 osób.

Reklama

      8 listopada 1942 r. wyjechał pierwszy transport do obozu zagłady w Treblince - 2.400 osób. Ostatni transport odjechał 3 dni później. Ocalała tylko garstka i pamięć.

     O upamiętnienie tego miejsca przez lata zabiegała Lena Dragicka - córka Żydów z Drohiczyna, której rodzina została zgładzona przez Niemców. Dzieki staraniom burmistrza Drohiczyna Wojciecha Borzyma, Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego oraz innych osób, w tym Romualda Jakuba Weksler - Waszkinela z Izraela, ocalałego dziecka żydowskiego, które przygarnęła polska rodzina. 6 listopada 2017 r. w 75 rocznicę likwidacji getta, odsłonięto kamienną tablicę na cmentarzu żydowskim w Drohiczynie z napisem w językach polskim, angielskim i hebrajskim:

Reklama

     „2 listopada 1942 r. w Drohiczynie niemieccy naziści zlikwidowali getto. Było to unicestwienie żydowskiej wspólnoty, która istniała w tym mieście od piętnastego wieku. W chwili obecnej jedynie nagrobki świadczą o Żydach, którzy tu żyli. Niech ich pamięć będzie błogosławiona”.

     Romuald Jakub Weksler - Waszkinel wspominał wówczas:

     - Pierwszy ze znanych jej przodków, Ardehaj Dragicki, urodzony w roku 1812 r., pradziadek Leny, Mendel był szewcem, służył w armii carskiej, jej dziadek Berek i jego bracia urodzili się w Drohiczynie. Berek Dragicki mieszkał na ulicy Warszawskiej pod numerem 12, obecnie jest to ulica Mickiewicza. Ojciec Leny, Wolf, i jego młodszy brat Lejb zostali wcieleni do armii sowieckiej. Lejb zginął, Wolf przeżył wojnę, znalazł się na Uralu i tam urodziła się Lena – stąd ja jestem tutaj Aronem przy Mojżeszu, ponieważ Lena nigdy nie uczyła się języka polskiego. Dziadek Leny Berek i jego żona Freida Mirl z domu Leiderman, ich córka Hana i Szejna, zginęli tu, w Drohiczynie, spoczywają na tym cmentarzu. Ich starszy syn Izrael, nauczyciel geografii w szkole podstawowej, został zabity przez żandarmerię w Koczerach. Nie chcę mówić o tych, którzy zachowywali się źle. Nie do nas należy ta ocena i my nie po to tu przyjechaliśmy, żeby komukolwiek, cokolwiek wytykać. Chcę wymienić te rodziny, które były dobre i pomogły potrzebującym. Bo jedno jest pewne, jeżeli ktokolwiek ocalał, ktokolwiek przeżył, to jedyną pomocą byli mieszkańcy Drohiczyna, Polacy. I te nazwiska, które teraz wymienię, to są tylko niektóre nazwiska. Nie znam wszystkich. Te nazwiska, które za chwilę odczytam, podała mi Lena. Rodzina Smorczewskich,  Czarkowskich, Kosińskich, Skrzypkowskich, rodzina Lubiewieckich, Miłkowskich, Czapko i na końcu wymieniam bohatera – sprawiedliwą wśród narodów świata - panią Janinę Żero. Byliśmy u pani Janiny w domu. Ma już 94 lata. Wspaniała, kochająca babcia, od której miłość promieniuje. I to byli najwięksi bohaterowie, bo oni bali się nie tylko Niemców, ale bardzo często sąsiadów. Kochani proszę, nawet błagam, nie zapomnijcie o tym miejscu.  

Reklama

       Nie zapomniał Robert Maciej Krakowiak z Drohiczyna, działacz społeczny, farmaceuta, miłośnik historii. Uprzątnął teren wokół pomnika i sam go odnowił.

       - Zagłada trzeciej części mieszkańców Drohiczyna, obywateli polskich wyznania mojżeszowego, zostawiła niezatarte piętno, bolesny ślad w naszej historii, w naszej pamięci - mówi. - Zacytuję tu Józefa Piłsudskiego: Naród, który nie szanuje swej przeszłości, nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości. Słowa marszałka, wypowiedziane tak dawno, jakże aktualne są i dziś.

Reklama

       jsw, fot. jsw

 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Stefek i Wandzia katolicy,chrz - niezalogowany 2023-02-11 10:43:57

    Ani Caritas,ani Dydycz,ani Gmina...tylko Robert Krakowiak wzial sie za porzadki cmentarza zydowskiego...? Co jest w tym Drohiczynie?Co tam sie dzieje?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama