Kira 7 marca obchodziła ósme urodziny. Zapewne zapamięta je na długo. Nie z okazji masy prezentów, które dostała, nie z powodu wspanialej imprezy urodzinowej. Kira jest z Ukrainy, z Odessy. Uciekła z mamą i starszą siostrą przed rosyjską inwazją. Schronienie znalazła w Siemiatyczach. Od kilku dni, z innymi dziećmi i ich mamami mieszka w Zajeździe u Kmicica
.Zdmuchując świeczkę na torcie pomyślała marzenie. Wcześniej zdradziła nam, że jej marzeniem jest, żeby tato kupił jej Iphona i dał jej w domu. Tato został w Ukrainie.
Oprócz Kiry w Kmicicu mieszka 15 osób (7 marca). Kobiety dziękują z całego serca za wszelką pomoc. Zapytane czy czegoś im potrzeba odpowiadają, że dostały wszystko, a nawet i więcej:
- Poza tym my zaraz wracamy do siebie, to nie potrwa długo - mówią z przekonaniem.
Zdzisław Kryński, zarządzający Kmicicem, jest ogromnie wdzięczny wszystkim, którzy pomogli w uruchomieniu niedziałającego od miesiąca hotelu.
- Na prośbę burmistrza prezes udostępnił pokoje, ale lokal był przez miesiąc nieogrzewany, trzeba było wszystko pouruchamiać, posprawdzać piece, hydraulikę. Pracownicy - czy nasi, czy na przykład pana Ekonomiuka - robili to po koleżeńsku, z dobrego serca. Zresztą wszyscy pomagają, zachodzę do sklepu mięsnego, a panie pytają co trzeba dać. Zanim te kobiety z dziećmi dotarły cały hol już był zapełniony zabawkami, wózkami, łóżeczkami, ubrankami. Burmistrz i jego ekipa o wszystko zadbała, nawet pralkę i suszarkę mamy. Z mleczarni mamy mieć nabiał - serki dla dzieci, jogurty. Nasze panie kucharki pracują też po 12 godzin. Mama moja 100 jajek dała, ludzie u nas we wsi dopytują co mogą dać. Teściowa słoików z przetworami przygotowała. Każdy coś od siebie, co może. Nikt nie patrzy na kogo splendor spłynie.
Jak się dowiedzieli, że Kira ma urodziny postanowili zorganizować jej tort, drobny upominek:
- Żeby dzieciak na chwilę zapomniał. Tort przygotowali państwo Posławcy i Szejbutowie. Trudno wymieniać wszystkich, ale to też nie o to chodzi. Ja w imieniu tych kobiet dziękuję wszystkim ludziom, co nie przeszli wobec biedy obojętnie. A trzeba mieć też na uwadze, że to dopiero początek. Teraz mamy drugi tydzień wojny, a już ponad milion ludzi uciekło do Polski. A co będzie dalej? Wolontariusze się spalą psychicznie, zasobów pieniędzy nie mamy, a patrząc na to jak rząd działa... To nie tak, że nie chciałbym ich gościć. Są bardzo sympatyczne, miłe. One same chcą pracować, tu już pierwszego dnia garnęły się do pomocy. Mówimy im: odpocznijcie, ogrzejcie się. Ale one nie chcą usługiwania. Chcą robić cokolwiek, by trochę zapomnieć. Daj Bóg, żeby - tak jak mówią - niedługo wróciły do siebie. Przygotujmy się jednak na najgorsze. Już teraz trzeba zacząć się organizować przyszłościowo. Wiera jest kucharką, Zoja nauczycielką, Ina kosmetyczką. Musimy w pewnym momencie mieć dla nich pracę, bo i im, i nam pieniądze też się po-kończą..
Anna Kondraciuk, fot ak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze