Reklama

Ofensywna Cresovia

W IV lidze zajmują ostatnie miejsce. Na środowy mecz 26 maja do Siemiatycz Dąb Dąbrowa Białostocka przyjechał bez trenera, tylko z prezesem i z jednym rezerwowym zawodnikiem. Dla Cresovii Siemiatycze była to szansa na zdobycie tak potrzebnych do utrzymania się w IV lidze trzech punktów. I trzeba przyznać, że gospodarze wykorzystali swoją szansę.

        Od początku spotkania byli nastawieni wybitnie ofensywnie. W I połowie nominalny napastnik Marek Konachowicz grał na prawej obronie, a stoperzy Wojciech Moczulski i Adam Barwiejuk często meldowali się w polu karnym Dębu. Trzeba dodać, że przeciwnicy prowadzili otwartą grę, szczególnie ich szybki, dobry technicznie środkowy napastnik dłużej utrzymywał się przy piłce. Ale na Cresovię tego dnia nie było silnych. Wygrali 4:0. Już w 5 minucie Nowicki popisał się dobrym uderzeniem, ale piłka przeszła około 1 metra od słupka. Daniel Barwiejuk w 16 minucie przytomnie wyszedł do podania, ale trafił w bramkarza.  Goście zaatakowali w 29 minucie, ale ich piłka przeszła tuż koło słupka bramki bronionej przez Karolczuka. Daniel Barwiejuk zrehabilitował się w 26 minucie, gdy otrzymał podanie po akcji drużyny z prawej strony. Z bliska wpakował piłkę do bramki i było 1:0. To chwilowo poderwało Dąb do ataków, ale w 39 minucie Konachowicz przeprowadził rajd, ale Malewskiemu mało zabrakło aby wykorzystać podanie. Drugi z braci Barwiejuków Adam wpół leżąc w  35 minucie trafił do bramki po dobrej centrze z prawej strony. Pierwszą część spotkania zakończył mocny strzał Zazulińskiego nad poprzeczką.

       Druga połowa zaczęła się od groźnego uderzenia głową Moczulskiego po  którym robinsonadą wykazał się bramkarz drużyny przeciwnej. W 57 minucie dobrą sytuację nie wykorzystali na Tomczyk i Daniel Barwiejuk. Dwie minuty później po centrze Tomczyka pięknego szczupaka zaliczył Adam Barwiejuk. Sytuacje bramkowe dla gospodarzy mnożyły się. W międzyczasie zawodnik z Dąbrowy Białostockiej z karnego strzelił w spojenie słupka z poprzeczką. W 75 minucie Moczulski posłał bombę minimalnie niecelną. W 74 minucie zamieszanie w polu karnym i przesunięty do przody Konachowicz lewą nogą przytomnie podwyższa wynik na 3:0. Wynik na 4:0 ustala Tomczyk, który w 77 minucie uderza koło dłuższego słupka. W 85 minucie wprowadzony Krasowski mógł dołożyć kolejną bramkę ale dobrze strzał wybronił bramkarz z Dąbrowy. Trzeba dodać, że na skutek urazów i innych czynników goście pod koniec meczu grali w ośmiu w polu. Ich prezes zaliczył za zbyt nerwowe reakcje czerwoną kartkę.

Reklama

       Cresovia: Rafał Karolczuk, Wojciech Moczulski, Adam Barwiejuk, Michał Nowicki, Jakub Gierasimiuk, Marek Konachowicz (Krzysztof Krasowski), Marcin Malewski (Mateusz Dawidziuk), Piotr Bondziul (39 Jakub Jeleszuk), Kamil Tomczyk, Daniel Barwiejuk, Kacper Zazuliński. Rez. Karol Koc, Krystian Łopaciuk. Trener Wojciech Moczulski, kierownik Wojciech Łopaciuk, pomoc medyczna Wiesława Piotrowska.   

       Jacek Piotrowski, fot. JP     

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama