Reklama

Oddać część siebie

13/03/2009 19:57
Delikatny i trudny to problem. Według danych zamieszczonych na stronie internetowej Poltransplantu w Polsce na przeszczep czeka 1.909 osób. 80 procent z nich (1.512) czeka na nową nerkę. A liczba potencjalnych dawców nie wzrasta, bo wciąż uciekamy przed tym tematem.

          Polacy popierają
          Jak podaje raport CBOS, zdecydowana większość polskiego społeczeństwa uważa, że idea transplantacji narządów jest słuszna. Taką opinię wyraziło 90 procent ankietowanych. Tylko 4 procent badanych zadeklarowało swój wyraźny sprzeciw. Gotowość oddania swoich narządów po śmierci deklaruje 78 procent Polaków. O ile jesteśmy zgodnym narodem co do samej idei, o tyle różni nas punkt widzenia na system prawny, który powinien jednoznacznie rozstrzygać kwestię pobierania narządów. Aż 60 procent badanych nie wie, jak wygląda strona prawna interesującego nas zagadnienia. Jedna czwarta pytanych jest zdania, że aby móc pobrać organ do przeszczepu, potrzebna jest zgoda za życia. Tylko 16 procent ankietowanych jest świadomych tego, że w Polsce obowiązuje tzw. zasada zgody domniemanej, opartej na braku sprzeciwu, który za życia należy zgłosić do centralnego rejestru sprzeciwów. Zatem jeśli potencjalny dawca takiego sprzeciwu wcześniej nie wyraził, zgodnie z prawem mogą być pobrane od niego organy. W Polsce jednak zwyczajowo, mimo że nie wymagają tego uregulowania prawne, praktykuje się pytanie o zgodę rodziny. Brak zgody ze strony rodziny jest jednoznaczny z odstąpieniem od pobrania organów.
          45 procent ankietowanych jest zdania, że lepszym sposobem uregulowania kwestii pobierania narządów byłby ten, który wymaga zgody za życia. 39 procent uważa, że wystarczy brak sprzeciwu.
          Zapytaliśmy siemiatyczan
          Tak wyglądają statystyki tego problemu w Polsce. Jak widzą go mieszkańcy naszego powiatu? Nie prowadzono regularnych badań, więc opinie te są tylko wycinkiem rzeczywistości. Kilka osób zapytanych o postrzeganie tego problemu, chcących pozostać anonimowymi, udzieliło szerszych odpowiedzi:
          - Nauczyciel, 35 lat: „Sądzę, że człowiek powinien za życia zadecydować o tym, czy chce, by pobrano jego organy. Ja nie miałbym nic przeciwko temu, by moje narządy zostały pobrane i mogły komuś uratować życie. Gdyby po śmierci kogoś mi bliskiego zapytano mnie o zgodę na pobranie narządów, wyraziłbym ją (oczywiście w sytuacji, jeśli wcześniej ten ktoś nie wyraził swojego sprzeciwu). Moim zdaniem to bardzo piękna rzecz, jeśli możemy dać komuś cząstkę siebie, by przedłużyć życie. To jest najwspanialsza rzecz, jaką człowiek może z siebie ofiarować drugiemu”.
          - Katecheta religii prawosławnej: „Ja zgadzam się na przeszczepy wszystkich organów z wyjątkiem serca. Serce nie, dlatego że jest to źródło uczuć. Uważam, że należałoby zmienić polskie prawo, by możliwe było pobranie organu tylko wtedy, kiedy człowiek za życia wyraził na to pisemną zgodę”
          - Ksiądz katolicki: „Kościół zachęca do oddawania organów, aczkolwiek nigdy wbrew woli człowieka. Powinno też się to odbywać z szacunkiem do tych doczesnych szczątków człowieka. Nie można zmarłego człowiek potraktować jak masę, którą można pokroić i wykorzystać jak się chce. Zawsze to musi być zrobione z godnością i szacunkiem, bez ranienia innych”.
          - Ekspedientka w sklepie spożywczym: „Może to trochę egoistyczne, ale ja na to nigdy nie pozwolę. Nigdy nie wyrażę zgody, żeby zabrali jakąś część mnie i oddali ją drugiemu człowiekowi. Nie chcę być źródłem zamiennych części, jak stary samochód”.
          Trzeba uświadamiać
          Ponieważ z roku na rok spada liczba przeprowadzonych w Polsce przeszczepów, a rośnie liczba potrzebujących, coraz więcej ludzi jest świadomych konieczności mówienia o problemie głośno. Powstają instytucje, organizacje, stowarzyszenia prowadzące szeroko rozumianą działalność, wspierającą ideę transplantologii. Od ponad półtora roku taka instytucja istnieje również w Białymstoku - Podlaskie Stowarzyszenie na Rzecz Transplantologii.
          - Powstało ono z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Boćkowskiej. Tworzą go ludzie, którzy wiele razy wspomagali różne akcje ratowania ludzkiego życia, choćby poprzez stworzenie miejscowego oddziału HDK. Tym razem postanowili pomóc w taki właśnie sposób. Transplantologia na Podlasiu jest na dość niskim poziomie, głównie z racji braku dawców. I ten stan rzeczy trzeba próbować zmienić. Trzeba ludzi przekonać do świadomego wyboru, do wyrażenia zgody na bycie w razie nagłej śmierci dawcą – powiedział nam prezes stowarzyszenia, Ryszard Świerczewski.
          Przekonywać mają m.in. autorytety nauki, kościoła, media. Stowarzyszenie próbuje zatem edukować społeczeństwo i uświadamiać korzyści płynące z transplantologii dla ratowania ludzkiego życia. Organizuje debaty ogólnospołeczne, spotkania specjalistów, etyków, przedstawicieli kościoła z młodzieżą w szkołach. Poparcia akcji udzieliło wiele znanych osób i instytucji. Podczas spotkań można otrzymać specjalną kartę, której wypełnienie i posiadanie przy sobie jest jednocześnie wyrażeniem zgody na bycie dawcą. Jak mówi Świerczewski problem jest trudny i delikatny, ale jeśli w ciągu roku istnienia strony internetowej stowarzyszenia, została ona otwarta ponad 300 tys. razy, to znaczy, że zainteresowanie jest i trzeba zrobić wszystko, by było jeszcze większe.
          Stowarzyszenie pomaga
          W jaki sposób stowarzyszenie pomaga konkretnym potrzebującym? Jeśli istnieje potrzeba, organizuje akcję na rzecz pomocy choremu. Apeluje wówczas, do firm, instytucji, stara się pozyskać finanse, organizuje zbiórki pieniędzy. Aktualnie stowarzyszenie prowadzi akcję na rzecz pomocy siedmioletniej dziewczynce z Suwałk, chorej na białaczkę i oczekującej na przeszczep szpiku. Wkrótce z inicjatywy stowarzyszenia zostanie także zorganizowana impreza sportowo - kulturalna, z której dochód przeznaczony będzie na leczenie siedmioletniej Patrycji. Województwo podlaskie odwiedzą gwiazdy sportu, m.in. Justyna Kowalczyk, Wojciech Fortuna, Adam Małysz, które wesprą działania stowarzyszenia w akcji na rzecz chorej dziewczynki. Wszystkich zainteresowanych działalnością stowarzyszenia odsyłamy do jego siedziby (ul. Batalionów Chłopskich 14/12 w Białymstoku) lub na stronę internetową, gdzie znaleźć można dokładniejsze namiary (www.zostandawca.osc.pl).
          Urodził się jeszcze raz
          Jednym z członków Podlaskiego Stowarzyszenia na Rzecz Transplantologii jest 26-letni białostoczanin, Kamil Olszański, który problem przeszczepów zna z własnego doświadczenia. Od 3 lat żyje z przeszczepioną nerką. Opowiedział nam swoją historię:
          - Chorobę wykryto u mnie w 3 miesiącu życia, niestety było wówczas zbyt późno. Wraz z wiekiem pojawiały się nowe schorzenia i powikłania, co w konsekwencji doprowadziło do wodonercza i konieczności hemodializ. Przez dwa lata, trzy razy w tygodniu jeździłem na hemodializy do Warszawy. Po wypadku musiałem przejść na dializy otrzewnowe (dializowałem się wtedy w domu pod cyklerem, podłączając się na noc do aparatu, który przeprowadzał dializy). Trwało to do lutego 2003 roku. Wówczas wróciłem na hemodializy z powodu zapalenia jamy otrzewnej, co doprowadziło do sepsy. W 2004 miałem pierwsze wezwanie na przeszczep, z powodu braku jednego badania transplantolodzy nie odważyli się dokonać przeszczepu. Dopiero 6 maja 2006 r., dwa dni po 23 urodzinach, zadzwoniła doktor prowadząca mnie na hemodializach z informacją, że znalazł się dawca. Informacje o konieczności przeszczepu lekarze przedstawili moim rodzicom zanim zacząłem się dializować. Ja odebrałem to jako coś oczywistego, co ułatwi mi życie. Poprawa życia po przeszczepie jest widoczna w rzeczach, które dla zdrowego człowieka są błahostkami. Świadomość „nowego” organu jest największa w pierwszych dniach, tygodniach po przeszczepie. W późniejszym okresie człowiek o tym, że dostał dar ponownego narodzenia się, ma na uwadze na co dzień, a najbardziej w każdą kolejną rocznicę. Między innymi ta świadomość i wdzięczność osobie, która przed swoją śmiercią wyraziła zgodę na oddania narządów, skłoniła mnie do przyłączenia się do stowarzyszenia. Jak należy zachęcić osoby do wyrażenia zgody na oddanie narządów za życia, do podjęcia świadomej decyzji? Szczerze mówiąc to nie wiem, ale rozmawiając z osobami zdrowymi, które widzę pierwszy raz na spotkaniach, zawsze proszę o zamknięcie oczu i uważne słuchanie tego, co mówię. Dziele się wówczas moimi przeżyciami, doświadczeniami z choroby. Staram się robić to tak, by choć przez chwilę utożsamili się ze mną. Mówię wtedy: teraz pomyślcie, że każdy z was oczekiwał blisko 14 lat na przeszczep, tracąc nadzieję z każdym dniem oczekiwania i odpowiedzcie szczerze na pytanie, jak możecie zmienić los blisko 2.000 osób oczekujących na przeszczep?
          Wszyscy zadajmy sobie to pytanie.

          Ewa Magdalena Iwaniak, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. Kamil Olszański
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama