W połowie marca do pomieszczeń nurzeckiej remizy strażackiej weszła ekipa remontowa, która rozpoczęła realizację zadań zaplanowanych w ramach funduszu sołeckiego 2012.
W połowie marca do pomieszczeń nurzeckiej remizy strażackiej weszła ekipa remontowa, która rozpoczęła realizację zadań zaplanowanych w ramach funduszu sołeckiego 2012. Zakres zadań ustaliła rada sołecka oraz nielicznie przybyli mieszkańcy na zebraniu zorganizowanym jeszcze w ubiegłym roku. Za przyznaną w ramach funduszu sołeckiego kwotę 22.338 zł mają być wykonane następujące działania: budowa kominka w sali głównej i rozprowadzenie kanału grzewczego na pozostałe pomieszczenia (do 2 łazienek i zaplecza strażaków), wymiana drzwi wejściowych do budynku oraz drzwi do łazienek i pomieszczenia kuchennego, remont łazienek łącznie z ich wyposażeniem (glazura, terakota, sanitariaty, umywalki i kabina natryskowa z podgrzewaczami wody), odnowienie zaplecza kuchennego. Jak twierdzi nurzecki sołtys, w następnym roku prace w remizie byłyby kontynuowane, m.in. podwieszenie sufitu. Na marcowej sesji radnych wywiązała się mała „pyskówka” między sołtysem a jego przeciwnikami w radzie: - To nie sołtys decyduje o tym, co ma być zrobione, tylko zebranie wiejskie. To ludzie decydują. Na zebraniu padały różne wnioski, m.in. parking przy cmentarzu – twierdził sołtys Nurca, Roman Dudarski. Przewodniczący rady Podbielski zadając pytanie o liczbę mieszkańców obecnych na wiejskim zebraniu, zdawał się sugerować, że nie wszyscy mieli wpływ na to, co w ramach nurzeckiego funduszu sołeckiego będzie realizowane. - Na zebraniu było 18 osób, ale nikt nikogo z domu na siłę nie wyciągnie. Na wybory idzie tylko 30%, a mimo to wyniki są ważne. Ogłoszenia wisiały – wyjaśniał Wudarski. Podbielski zapytany o to, czy był na zebraniu, twierdził, że o nim nie wiedział i dlatego nie był. - Ogłoszenia były wywieszone dwie godziny przed zebraniem – zarzuciła radna Antonina Rosa. - Pani Rosowa, niech pani nie oczernia ludzi. Ogłoszenia wisiały choćby w pani sklepie i na pewno nie dwie godziny wcześniej. To, że pani jest przeciwko społeczności nurzeckiej, to ja wiem bardzo dobrze – ripostował nurzecki sołtys. - Nie jestem przeciwna społeczności, najwyżej sołtysowi. Sołtys a społeczność to są dwie różne kwestie – broniła się radna. Prezydent kraju i społeczeństwo to nie są dwie różne kwestie. Wiodąca partia w kraju i społeczeństwo to też nie są dwie różne kwestie. Wniosek nasuwa się jeden – nie może dobrze się dziać we wsi, której przedstawiciele (wybrani w powszechnych i demokratycznych wyborach) – sołtys i radni – nie potrafią ze sobą współpracować, a wręcz publicznie manifestują niechęć wobec siebie.
Komentarze