Na ostatniej sesji rady gminy Nurzec Stacja wójt Piotr Jaszczuk rozpoczął dyskusję o psach, których gospodarze nie trzymają na swoich posesjach.
- Otrzymujemy wiele sygnałów o tym, że mieszkańcy wypuszczają swoje psy poza posesje. I one biegają po drogach, polach, innych posesjach. W związku z tym zagrożone mogą czuć się dzieci i ich rodzice. Sprawy te poruszane są też na trwających zebraniach sołeckich. Spróbujemy jakoś temu zaradzić. Uczulam, że za coś takiego właściciel psa może zostać ukarany mandatem - mówił wójt.
Radny Nalewajek: - Ale jest coś takiego, jak ucieczka psa. Dlaczego więc od razu trzeba karać mandatem?
Wójt Piotr Jaszczuk: - Panie radny, przykładowo jak pies ucieknie z Kajanki do naszej gminy, to wtedy staje się bezdomny i ja jestem jego właścicielem. Wtedy można mówić o ucieczce. A tak, każdy pies, który jak pan mówi - uciekł, ma właściciela. Duże psy biegają po wsiach, leżą koło bramek i sklepów. Psy przychodzą z właścicielami pod sklepy. Mały pies może nie stanowi zagrożenia, ale duży nie musi być agresywny, by go się obawiać. Nawet w sklepie mieszkańcy i sprzedawczynie zwracają mi uwagę. Psy trzeba prowadzać na smyczy i w kagańcu.
Czy faktycznie jest aż tak źle z psami - zapytaliśmy zaraz po sesji idącą ulicą Żerczycką w Nurcu Stacji mieszkankę tej miejscowości.
- Często chodzę do Arhelanu, teraz po chleb, i jak nie spotkam tam psa to święto. Psy biegają wszędzie - powiedziała pani Maria.
Na zdjęciu, zrobionym ok. pół godziny po zakończeniu sesji, pies w Augustynce koło Nurca Stacji. Na szczęście nie był agresywny. Popatrzył i poszedł na jedną z posesji.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. CK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze