Dzikie wysypisko śmieci w centrum Nurca, na terenie dawnego tartaku, powiększa się. Na terenach byłego tartaku w Nurcu, mieszkańcy (bo przecież nikt inny) urządzili sobie dzikie wysypisko śmieci. „Urosło” ono znacząco od czasu zamknięcia wysypiska gminnego.
- Nie wiem jak jest ze sprawą uregulowania własności tej posesji, ale jeśli w najbliższym czasie nie podejmiemy jakiś działań w tej sprawie, to lada chwila będziemy mieli na terenie Nurca, w samym jego centrum, bombę ekologiczną – interpelował na grudniowej sesji radny Piotr Nalewajek. Ustosunkowując się do tej kwestii wójt Jaszczuk powiedział: - Jedyne co możemy zrobić, to postawić tabliczkę o zakazie wstępu na ten teren. Obecny właściciel tej posesji nie interesuje się nią zupełnie, nie ma z nim żadnego kontaktu. Swego czasu ogłoszone było postępowanie przetargowe licytujące tę własność, ale nikt się nie zgłosił. Dlatego mogę tylko prosić. Z prywatnego terenu nie będę sprzątał, bo mogę być posądzony o rozkradanie mienia. Mało trafne wydaje się być używanie w tym kontekście słowa „mienie”, bo chyba już dawno wszystko co można było z tego terenu wynieść, zostało zabrane. Ale wiadomo też, że zwykle stawianie tabliczek z informacją o zakazie wstępu przynosi skutek odwrotny od oczekiwanego. Już jakiś czas temu alarmowaliśmy o problemie na łamach naszego tygodnika. Wtedy śmieci było tam jeszcze niewiele. W tej chwili przykryte są grubą warstwą śniegu, ale wiosna już niedługo...
Komentarze