Reklama

Nowy trener Cresovii: Chcę podjąć wyzwanie

11/07/2008 19:52
Cresovia ma nowego trenera. Jest nim dotychczasowy zawodnik Maciej Wojnar. Decyzję taką podjął zarząd klubu. Sztab szkoleniowy uzupełniają: Mirosław Kobus (drugi trener), Mirosław Twarowski (kierownik drużyny). Do tych osób dołączy też Maciej Goniewicz, który będzie odpowiedzialny za odnowę biologiczną.

          Emocje po zwolnieniu Radosława Kondraciuka z funkcji trenera Cresovii już nieco opadły. Ale krytyka, która spadła na zarząd za podjęcie takiej decyzji nadal ma swoje przejawy - część kibiców oraz piłkarzy nie jest z tego faktu zadowolona. Niektórzy zawodnicy prawdopodobnie odmówili gry w nowym zespole. Zarząd klubu, realizując swoje cele, nie patrzy na krytykę, starając się poukładać wszystkie sprawy. Stąd jest już przebudowany i rozszerzony sztab szkoleniowy oraz plany co do budowy nowego zespołu. Trener Maciej Wojnar jest pełen ochoty i werwy do pracy z drużyną. Ma swoje sposoby pracy, ale dodaje, że dopiero uczy się tej profesji. Nie obiecuje walki o drugą ligę, lecz systematyczną budowę nowego zespołu. Dlatego wsparcie zarządu i kibiców będzie mu potrzebne. Mimo wszystko, niesmak wśród części sympatyków klubu po zwolnieniu trenera Kondraciuka pozostanie.

          Z trenerem Wojnarem rozmawiamy o jego dotychczasowej i przyszłej pracy szkoleniowej.
          - Panie trenerze, zacznijmy od spraw, które jeszcze niedawno wielu kibicom wydawały się szokujące, czyli zwolnienia trenera Kondraciuka. Jak pan przyjął tę decyzję i czy długo zastanawiał się nad objęciem funkcji trenera Cresovii?           - Podszedłem do tego spokojnie. Zaś co do zwolnienia, taka jest praca trenera. A czy zastanawiałem się nad przyjęciem propozycji pracy trenerskiej z drużyną seniorów? Zawsze chciałem być trenerem, nawet bardziej niż piłkarzem, stąd chcę się sprawdzić w tej roli z drużyną seniorów. Wiem, że czeka mnie dużo pracy, zresztą jak i pozostałe osoby ze sztabu szkoleniowego, ale mimo to chcę podjąć wyzwanie i walczyć z drużyną o jak najlepsze wyniki.
          - Jak osiągnąć te cele?
          - Nie ukrywam, że kilka wzorców zaczerpnę z Siarki Tarnobrzeg, której jestem wychowankiem. To dobrze poukładany i profesjonalny klub. Chciałbym zająć się wyłącznie pracą szkoleniową. Nie chciałbym, aby trener odpowiedzialny był za wszystkie sprawy - martwił się, czy jest woda podczas meczu lub czy drużyna ma zapewniony obiad. Chciałbym się konsultować przy podejmowaniu decyzji z innymi osobami ze sztabu szkoleniowego. Preferuję pracę w grupie kilku osób. Każdy ma swoją koncepcję. Trener Kondraciuk też miał swój styl i wcale nie uważam, że był to zły styl pracy, ale również brał na swoje barki sporo spraw organizacyjnych i odpowiedzialny był prawie za wszystko. Chciałbym te sprawy poukładać.
          - Jakie dotychczas drużyny prowadził trener Wojnar?
          - W ubiegłym sezonie trampkarzy starszych Cresovii, wcześniej juniorów starszych.
          - Efekty tej pracy?
          - Z trampkarzami zajęliśmy drugie miejsce w jednej z dwóch podlaskich grup, co niestety nie wystarczyło na awans do rozgrywek finałowych. Czy drugie to osiągnięcie? Chyba nie. Dopiero uczę się pracy trenerskiej. Z juniorami było gorzej.
          - Przejdźmy do drużyny. Jak obecnie zespół zapowiada się pod względem kadrowym?
          - Myślę, że będzie nieźle. Mamy zaawansowane plany co do wzmocnień, bo niewątpliwe udział w trzeciej lidze tego wymaga.
          - Czy ktoś dojdzie?
          - Na testy przyjedzie do nas około dziesięciu zawodników. Są to piłkarze ograni przeważnie w czwartoligowych zespołach, prezentujący dosyć wysoki poziom.
          - Jacy to zawodnicy?
          - Nie chciałbym na razie mówić o nazwiskach. Powiem tylko, że dwaj to białorusini z pierwszoligowca Slavii Mozyr - jeden to świetny stoper. Dwóch graczy pochodzi z naszego województwa, pozostali z innych województw. Jak mówiłem, to bardzo dobrzy piłkarze i jestem przekonany, że większość z nich u nas zostanie.
          - Podobno kilku zawodników grających u trenera Kondraciuka, ze względu na zamieszanie wokół jego zwolnienia, odmówiło gry w nowym zespole. Czy to prawda?
          - Powiem tylko tyle: nie każdy, kto grał w poprzednim sezonie, będzie grał teraz. Jeśli chodzi o powody oraz czyje to były decyzje, przemilczę.
          - Czy jest już zaplanowany okres przygotowawczy?
          - 14 lipca zaczynamy kilkudniowy obóz. Miał być w tym celu wyjazd na Mazury, ale niestety nie udało się dopiąć wszystkich szczegółów, stąd prawdopodobnie obóz będzie w Wólce Nadbużnej. Chciałbym przygotowania te przeprowadzić w innym miejscu niż pobliska Wólka i nadal będę na to namawiał zarząd, ale niestety trzeba liczyć się z kosztami. Wkrótce powinniśmy dopiąć też listę sparringpartnerów.
          - Przejdźmy do spraw typowo szkoleniowych. Jaki styl gry oraz pracy szkoleniowej będzie starał się Pan preferować?
          - Myśl jest taka - chcemy w przyszłości oprzeć zespół na swoich wychowankach, a przecież takich wychowanków mamy. Proszę spojrzeć na dotychczasową drużynę juniorów. Gra w niej kilku chłopaków, którzy mają naprawdę realne szanse zaistnienia nie tylko w województwie. Powoli tych najlepszych będziemy wprowadzać do drużyny, z tym że oni też muszą mieć się od kogo uczyć i w czyjejś obecności ogrywać. To powinni zagwarantować ściągani przez nas zawodnicy - starsi, ale dobrzy. Mam nadzieję, że rok lub dwa lata na to wystarczą. Dodam, że większość tych chłopców zostaje w siemiatyckich lub podsiemiatyckicch szkołach - nie wyjeżdżają uczyć się dalej, bo chcą grać dla Cresovii.
          - Co w sprawach szkoleniowych się zmieni, a co zostanie?
          - Trener Kondraciuk zrobił w Cresovii dobrą robotę. To nie ulega wątpliwości. Przypomnę, że kiedy objął zespół, drużyna znajdowała się w rozsypce. Grając tymi samymi ludźmi z zespołu z dołu tabeli zrobił drużynę, która plasowała się w czołówce. Jednak uważam, że trzeba podczas zajęć wprowadzać innowacje, prowadzić je w sposób urozmaicony. Żaden trampkarz nie skarżył mi się na to, że powtórzył się schemat jakiegoś treningu.
          - Czy Wojnar będzie grającym trenerem?
          - W ostateczności tak, jeżeli zmusi nas do tego sytuacja, np. za kartki lub z powodu kontuzji. Zdaję sobie sprawę z tego, że moja osoba będzie często poddawana krytyce, ale taki jest los trenera. Zresztą występując jako zawodnik też byłem narażony za niepowodzenia na krytykę. Mimo wszystko, chcę podjąć wyzwanie i uczyć się trenerki z powodzeniem dla siemiatyckiego klubu.

          Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama