Cresovia ma nowego trenera. Jest nim dotychczasowy zawodnik Maciej Wojnar. Decyzję taką podjął zarząd klubu. Sztab szkoleniowy uzupełniają: Mirosław Kobus (drugi trener), Mirosław Twarowski (kierownik drużyny). Do tych osób dołączy też Maciej Goniewicz, który będzie odpowiedzialny za odnowę biologiczną.
Emocje po zwolnieniu Radosława Kondraciuka z funkcji trenera Cresovii już nieco opadły. Ale krytyka, która spadła na zarząd za podjęcie takiej decyzji nadal ma swoje przejawy - część kibiców oraz piłkarzy nie jest z tego faktu zadowolona. Niektórzy zawodnicy prawdopodobnie odmówili gry w nowym zespole. Zarząd klubu, realizując swoje cele, nie patrzy na krytykę, starając się poukładać wszystkie sprawy. Stąd jest już przebudowany i rozszerzony sztab szkoleniowy oraz plany co do budowy nowego zespołu. Trener Maciej Wojnar jest pełen ochoty i werwy do pracy z drużyną. Ma swoje sposoby pracy, ale dodaje, że dopiero uczy się tej profesji. Nie obiecuje walki o drugą ligę, lecz systematyczną budowę nowego zespołu. Dlatego wsparcie zarządu i kibiców będzie mu potrzebne. Mimo wszystko, niesmak wśród części sympatyków klubu po zwolnieniu trenera Kondraciuka pozostanie.
Z trenerem Wojnarem rozmawiamy o jego dotychczasowej i przyszłej pracy szkoleniowej. - Panie trenerze, zacznijmy od spraw, które jeszcze niedawno wielu kibicom wydawały się szokujące, czyli zwolnienia trenera Kondraciuka. Jak pan przyjął tę decyzję i czy długo zastanawiał się nad objęciem funkcji trenera Cresovii? - Podszedłem do tego spokojnie. Zaś co do zwolnienia, taka jest praca trenera. A czy zastanawiałem się nad przyjęciem propozycji pracy trenerskiej z drużyną seniorów? Zawsze chciałem być trenerem, nawet bardziej niż piłkarzem, stąd chcę się sprawdzić w tej roli z drużyną seniorów. Wiem, że czeka mnie dużo pracy, zresztą jak i pozostałe osoby ze sztabu szkoleniowego, ale mimo to chcę podjąć wyzwanie i walczyć z drużyną o jak najlepsze wyniki. - Jak osiągnąć te cele? - Nie ukrywam, że kilka wzorców zaczerpnę z Siarki Tarnobrzeg, której jestem wychowankiem. To dobrze poukładany i profesjonalny klub. Chciałbym zająć się wyłącznie pracą szkoleniową. Nie chciałbym, aby trener odpowiedzialny był za wszystkie sprawy - martwił się, czy jest woda podczas meczu lub czy drużyna ma zapewniony obiad. Chciałbym się konsultować przy podejmowaniu decyzji z innymi osobami ze sztabu szkoleniowego. Preferuję pracę w grupie kilku osób. Każdy ma swoją koncepcję. Trener Kondraciuk też miał swój styl i wcale nie uważam, że był to zły styl pracy, ale również brał na swoje barki sporo spraw organizacyjnych i odpowiedzialny był prawie za wszystko. Chciałbym te sprawy poukładać. - Jakie dotychczas drużyny prowadził trener Wojnar? - W ubiegłym sezonie trampkarzy starszych Cresovii, wcześniej juniorów starszych. - Efekty tej pracy? - Z trampkarzami zajęliśmy drugie miejsce w jednej z dwóch podlaskich grup, co niestety nie wystarczyło na awans do rozgrywek finałowych. Czy drugie to osiągnięcie? Chyba nie. Dopiero uczę się pracy trenerskiej. Z juniorami było gorzej. - Przejdźmy do drużyny. Jak obecnie zespół zapowiada się pod względem kadrowym? - Myślę, że będzie nieźle. Mamy zaawansowane plany co do wzmocnień, bo niewątpliwe udział w trzeciej lidze tego wymaga. - Czy ktoś dojdzie? - Na testy przyjedzie do nas około dziesięciu zawodników. Są to piłkarze ograni przeważnie w czwartoligowych zespołach, prezentujący dosyć wysoki poziom. - Jacy to zawodnicy? - Nie chciałbym na razie mówić o nazwiskach. Powiem tylko, że dwaj to białorusini z pierwszoligowca Slavii Mozyr - jeden to świetny stoper. Dwóch graczy pochodzi z naszego województwa, pozostali z innych województw. Jak mówiłem, to bardzo dobrzy piłkarze i jestem przekonany, że większość z nich u nas zostanie. - Podobno kilku zawodników grających u trenera Kondraciuka, ze względu na zamieszanie wokół jego zwolnienia, odmówiło gry w nowym zespole. Czy to prawda? - Powiem tylko tyle: nie każdy, kto grał w poprzednim sezonie, będzie grał teraz. Jeśli chodzi o powody oraz czyje to były decyzje, przemilczę. - Czy jest już zaplanowany okres przygotowawczy? - 14 lipca zaczynamy kilkudniowy obóz. Miał być w tym celu wyjazd na Mazury, ale niestety nie udało się dopiąć wszystkich szczegółów, stąd prawdopodobnie obóz będzie w Wólce Nadbużnej. Chciałbym przygotowania te przeprowadzić w innym miejscu niż pobliska Wólka i nadal będę na to namawiał zarząd, ale niestety trzeba liczyć się z kosztami. Wkrótce powinniśmy dopiąć też listę sparringpartnerów. - Przejdźmy do spraw typowo szkoleniowych. Jaki styl gry oraz pracy szkoleniowej będzie starał się Pan preferować? - Myśl jest taka - chcemy w przyszłości oprzeć zespół na swoich wychowankach, a przecież takich wychowanków mamy. Proszę spojrzeć na dotychczasową drużynę juniorów. Gra w niej kilku chłopaków, którzy mają naprawdę realne szanse zaistnienia nie tylko w województwie. Powoli tych najlepszych będziemy wprowadzać do drużyny, z tym że oni też muszą mieć się od kogo uczyć i w czyjejś obecności ogrywać. To powinni zagwarantować ściągani przez nas zawodnicy - starsi, ale dobrzy. Mam nadzieję, że rok lub dwa lata na to wystarczą. Dodam, że większość tych chłopców zostaje w siemiatyckich lub podsiemiatyckicch szkołach - nie wyjeżdżają uczyć się dalej, bo chcą grać dla Cresovii. - Co w sprawach szkoleniowych się zmieni, a co zostanie? - Trener Kondraciuk zrobił w Cresovii dobrą robotę. To nie ulega wątpliwości. Przypomnę, że kiedy objął zespół, drużyna znajdowała się w rozsypce. Grając tymi samymi ludźmi z zespołu z dołu tabeli zrobił drużynę, która plasowała się w czołówce. Jednak uważam, że trzeba podczas zajęć wprowadzać innowacje, prowadzić je w sposób urozmaicony. Żaden trampkarz nie skarżył mi się na to, że powtórzył się schemat jakiegoś treningu. - Czy Wojnar będzie grającym trenerem? - W ostateczności tak, jeżeli zmusi nas do tego sytuacja, np. za kartki lub z powodu kontuzji. Zdaję sobie sprawę z tego, że moja osoba będzie często poddawana krytyce, ale taki jest los trenera. Zresztą występując jako zawodnik też byłem narażony za niepowodzenia na krytykę. Mimo wszystko, chcę podjąć wyzwanie i uczyć się trenerki z powodzeniem dla siemiatyckiego klubu.
Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze