Reklama

Nieumundurowany policjant groził bronią. Prokuratura w Siemiatyczach bada sprawę

6 stycznia wieczorem, na drodze w lesie koło Putkowic w gminie Drohiczyn, nieumundurowany policjant groził odbezpieczoną bronią młodym ludziom. Wcześniej śledził nieoznakowanym VW passatem jednego z nich, jadąc za nim od Siemiatycz. Na skutek stresu w czasie wydarzenia, do szpitala trafiła młoda kobieta w ciąży.

       - Wracałem wieczorem (ok. godz. 18.00 z minutami - ak) z Siemiatycz, jechałem ul. Drohiczyńską - opowiada nam śledzony kierowca, niecałe dwa dni później. - Przede mną jechał VW. Dojechaliśmy, ja za nim, do Klekotowa. Wyjechaliśmy już na prostą (DK62 - ak), za przystanek, na wzgórek. Pomyślałem, że przycisnę, wyprzedzę go. Wyprzedziłem, on jechał za mną do samego Drohiczyna. Przejechaliśmy Drohiczyn, za Drohiczynem on przyspieszył, jechał zaraz za mną, dosłownie zderzak w zderzak, gdybym lekko zahamował, to by mnie uderzył. Za Drohiczynem, w okolicy Wólki Zamkowej, on zjechał na lewy pas i tak jechał przez dłuższy czas. Próbował też mnie wyminąć, ale się zrównywał ze mną i wracał do tyłu. Tam jest przecież przeważnie podwójna ciągła, wzgórki. Dobrze, że nic nie jechało z przeciwka. Wrzuciłem kierunek w prawo, na Granne, ten za mną też. Wtedy pomyślałem "Czego chłop chce?". Pedał w podłogę, przyspieszyłem, a on za mną, prawie na d... mi siedzi. Po drodze mijali mnie znajomi, nawet ich nie zauważyłem.

       Ze znajomymi również rozmawialiśmy:

Reklama

       - Jechaliśmy we trójkę do Drohiczyna. Zobaczyliśmy, że leci szybko znajome BMW, a na zderzaku za nim VW passat. Jeszcze pomyśleliśmy, że to kolega, który ma podobnego passata. K(...) zadzwoniła do niego, pyta, że co on tak szybko pojechał. R(...) powiedział, że jakiś samochód go śledzi i goni. Jeszcze wymyślił, że go do domu dociągnie, ale wiadomo, co by potem było? Chatę by mu spalił? Ale nie dziwne, był sam. No i wtedy zdecydowaliśmy, że zawracamy i wyjaśnimy sprawę. Zjechaliśmy się przed Putkowicami, ok. 18.30. My, BMW kolegi i ten passat. I widać było, że to nie jest zwykła jazda, passat zap.... Stanąłem tak, by uniknąć zderzenia. Bo albo walnąłby w BMW, albo we mnie. To i tak dobrze, że to jeszcze przed opadami śniegu było.

        - Wysiadłem z auta, a on (kierowca VW - ak), wysiadając ze swego, przeładowuje broń i do głowy mi lufę przykłada i krzyczy "ja was ch... ponauczam zaraz!". Nie powiem, czas mi się zatrzymał... - mówi ten, któremu grożono bronią.

Reklama

        - Jak się motał z kurtką, pomyślałem, że pałę wyciąga, czy coś. Ale broń?! Jeszcze nie wiedzieliśmy, że to policjant - dodaje drugi.

        - Zacząłem jednak pyskować, mówię do kolegi, że "patrz Chuck Norris na Putkowicach będzie pistoletem nam groził". Koleżanka za nami szła.

        - Wystraszyłam się, krzyknęłam, bo usłyszałam to przeładowanie broni, wróciłam do auta. Zaczęło boleć mnie podbrzusze.

        Kobieta jest we wczesnej ciąży. Koledzy wezwali do niej pogotowie. Po badaniach w szpitalu, m.in. USG, wypuszczono kobietę do domu.

Reklama

        - Dopiero potem dowiedzieliśmy się, że to policjant, bo jak wysiadł z samochodu, to najpierw z bronią wyskoczył, zaczął nas wyzywać. Dopiero potem, już po tym przyłożeniu broni, po wyzwiskach powiedział, że jest policjantem. Jak mu zwróciliśmy mu uwagę, że jak jest policjantem, to powinien się wylegitymować, przedstawić przynajmniej, to zaczął machać plakietką. W całkowitej ciemności. Żeby nie światła samochodu, to nic by widać nie było zupełnie, las przecież dookoła. Nie przedstawił się. Powiedziałem, że dzwonie na policję, on że "Dzwońcie sobie, gówniarze!", sam odszedł - jak powiedział - zadzwonić po swoich. I potem podchodzi do nas i "Chłopcy, gdzie my jesteśmy?". Odpowiedziałem "W d..., w twoim najgorszym koszmarze" i ten mnie jeszcze chciał uderzyć z liścia, uchyliłem się, tylko mnie musnął.

        - Jego żona wyszła też z samochodu, myśleliśmy, że będzie go uspokajać czy coś, nawet już z nią chcieliśmy na spokojnie porozmawiać, dowiedzieć się o co chodzi, a ona sama jeszcze zaczęła na nas wyzywać od szczyli, że nic im zrobimy i takie różne.

Reklama

        - Mnie od ku... wyzwała, że mam chłopaków uspokoić - mówi kobieta w ciąży, - a przecież to nie oni zaczęli, oni spokojnie chcieli się dowiedzieć, o co chodzi.

        - Ja już nawet teraz, na spokojnie myśląc, zastanawiam się, że załóżmy: miał jakieś podejrzenia, coś chciał ode mnie, może podejrzewał, że jadę pijany, naćpany, nie wiem jaki - zastanawia się śledzony kierowca. - Ale to się dzwoni na policję, toż w Drohiczynie posterunek jest, zaraz by dojechali dzielnicowi. Nie migał mi światłami, nie dawał znaków do zatrzymania się.

Reklama

        - To nie powód do samosądów, czy mierzenia odbezpieczoną bronią. A z drugiej strony - jak samemu zatrzymać się w lesie, jak prywatny samochód śledzi cię od jakiegoś czasu? To dobre 20-30 km było.

        - Na początku pani pod 112 nie wierzyła, że zgłaszamy napad z bronią, dopytywała się, ale przyjęła zgłoszenie. Ok. 18.45 już nasza policja była, dwa patrole. Potem dojechali kryminalni i pani prokurator.

        - Temu policjantowi zabrali broń. Niby pokazywał nagrania, że kolega źle jechał, ale tylko w jednym miejscu linię ciągłą przekroczył, bo ten już mu siedział na d... Za to widać, jak on sam pod prąd jechał. To co? Pustą drogę nagrywał?

Reklama

        - Kolega był trzeźwy. Przy nas tamtego nie badali. Jak już nas wzięli na przesłuchanie do radiowozu, to on siedział skuty, a nasi policjanci usilnie chcieli wiedzieć, czy się wylegitymował, przedstawił. On pierwsze co zrobił, to wyciągnął broń, przeładował, wycelował i że on "nas nauczy". Jeszcze jeden z kryminalnych pyta mnie, którą ręką trzymał broń, a którą złapał mnie za gardło. Z lufą przy głowie miałem zapamiętać? Jak przyjechała prokurator powiedziała, że policjant ma już zabraną broń, będzie zawieszony do wyjaśnienia sprawy, że przekroczył swoje uprawnienia i zapytała nas, czy wnosimy o ściganie.

        - Zapytaliśmy, czy ma dzieci, bo to wiadomo, pracę straci czy coś i jeszcze powiedzieliśmy, że pomyślimy, zastanowimy się, że jak podejdzie, przeprosi, jakoś się dogadamy. A on nic. Słowa żadnego. To pomyśleliśmy - teraz nie strzelił, a następnym razem?

Reklama

        - Z przesłuchań wyszliśmy o 2 nocy, ich już nie było. Dowiedzieliśmy się, że był to policjant z Warszawy, szkoli policjantów w strzelaniu, w szkółce policyjnej czy coś takiego. Jak czekaliśmy na komendzie, to przyjechał jakiś gościu z teczką i od razu kazał się prowadzić do komendanta. Obawiamy się, żeby to nie zostało zamiecione pod dywan.

        - A wyjechaliśmy tylko na kebaba - podsumowują wieczór. - Z Bużysk do Drohiczyna 8 godzin jechaliśmy.

        - Pierwsza rzecz, jaką zrobię, to kupię kamerkę samochodową...

Reklama

        Prokuratura: Kierowania groźby karalnej przez funkcjonariusza policji, przy użyciu broni palnej

        Zapytaliśmy czy podlaska policja prowadzi postępowanie w sprawie wydarzeń w okolicy Putkowic z udziałem policjanta. Zapytaliśmy w jakim kierunku prowadzone jest postępowanie, co udało się wstępnie ustalić (minęły dwa dni od zdarzenia), czy broń policjanta stanowiła własność prywatną, czy była to broń służbowa, jaka to była broń, czy wobec policjanta zastosowano jakieś środki zapobiegawcze, czy takie środki zastosowano wobec agresywnej kobiety towarzyszącej policjantowi oraz czy zbadano trzeźwość i stan psychomotoryczny policjanta, z jakim wynikiem, czy pobrano od niego krew do badań na obecność środków psychoaktywnych, Interesowało nas też jak długo policjant jest w służbie, gdzie służy, na jakim stanowisku (czy jest instruktorem strzelectwa)?

Reklama

        Podinsp. Tomasz Krupa, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Białymstoku po wszelkie informacje na temat interwencji koło Putkowic odesłał nas do siemiatyckiej prokuratury, podkreślił jednak, że sprawa nie dotyczy funkcjonariusza z garnizonu podlaskiego.

        Prokurator Magdalena Anna Szepietowska 8 stycznia potwierdziła, że "Prokuratura Rejonowa w Siemiatyczach prowadzi postępowanie zarejestrowane pod numerem 4006-0.Ds.41.2023 w sprawie zaistniałego w dniu 6 stycznia 2023 roku w okolicy m. Putkowice, gm. Drohiczyn, kierowania groźby karalnej przez funkcjonariusza Policji, przy użyciu broni palnej, tj. o czyn z art. 190 § 1 kk". Dodała, że postępowanie jest w fazie wstępnej. Potwierdziła, że zabezpieczono broń policjanta. Mężczyzna był trzeźwy. Na czas udzielenia informacji policjantowi nie przedstawiono zarzutów.

Reklama

        Zapytaliśmy też rzecznika mazowieckiej policji. Dotąd nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

        Art. 190 Kodeksu karnego mówi "Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".

        Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy - żona pana policjanta też jest policjantką. W naszych okolicach byli... u teściów na święta.

        ak, jsw, fot. Czytelnik

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 31/07/2024 17:48
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    SLY - niezalogowany 2023-01-17 21:33:40

    W POLSCE POLICJANCI MYSLA ZE WCIAZ SA BEZKARNI POKI NIMI NIKT SIE NIE ZAJMIE, I TAK JAK W INNYCH PRZYPADKACH OCZYWISCIE ROZEJDZIE SIE TO PO TZW.KOSCIACH NIESTETY.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stanisław Mariusz K. - niezalogowany 2023-01-18 19:34:38

    miałem podobne zajście z policjantem z KPP z Siemiatycz, złożyłem skargę do komendanta powiatowego ale nic to nie dało, więc skarżę komendanta powiatowego do komendanta wojewódzkiego!!! Takich cwaniaków należy zwalniać dyscyplinarnie, a jak ma rodzinę na utrzymaniu to belgia, anglia, niemcy itd. budowy czekają!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Patrycja - niezalogowany 2023-01-20 17:11:49

    Popieram w pełni ????

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama