Gemini w Perlejewie? Apteki na razie brak, bo „ograniczałaby ochronę zdrowia”
Perlejewo? Farmaceuci śmieją się, że nazwę tej wsi odmieniają dziś w swoich rozmowach niemal na wszystkie sposoby. Bo jak jej nie odmieniać? Wójt gminy, której Perlejewo jest siedzibą, przemierza Polskę, dowodząc, że apteka w tej wsi powinna istnieć. Nie wspomina, że apteki nigdy w niej nie było, bo przy 160 czy 180 mieszkańcach wsi jej funkcjonowanie nie byłoby możliwe. Pomija również fakt, że przyczynił się do likwidacji punktu aptecznego w Perlejewie. Bo punkt apteczny do niedawna tu był. Mieścił się w ośrodku zdrowia. Został zamknięty, gdy w ośrodku rozpoczęto prace remontowe. Co było dalej – łatwo się domyślić. Punkt uzyskał status nieaktywnego i tyle go widziano…

W naszym artykule o pięciu gminach, w których Gemini widzi miejsce dla aptek – „5 gmin, mnóstwo pytań”, Perlejewo zajmowało szczególne miejsce. Leżące w województwie podlaskim, w powiecie siemiatyckim, spośród wszystkich wsi, z którymi Gemini rozmawiało o możliwości tworzenia aptek, jest najmniejsze. W 2011 roku miało raptem 185 mieszkańców, w 2021 roku – 168, i od tego czasu zapewne dalej się wyludniało. Dlaczego? Dlatego, że tak wynika z wieloletnich trendów – ogólnopolskiego i miejscowego.
Bo skoro maleje liczba mieszkańców Polski, to maleje również liczba perlejewiczan. Co więcej, w latach 1998–2021, podaje GUS, liczba mieszkańców Perlejewa stopniała o 10,6 procent, czyli zdecydowanie bardziej niż w tym samym okresie zmniejszyła się liczba mieszkańców całego kraju. Cała gmina liczyła natomiast w 2016 roku 2932 mieszkańców.
Czytając wpis o Perlejewie w Wikipedii, można dojść do wniosku, że wszystko, co ważne, wydarzyło się tu dawno temu – bo dawno temu zbudowano tu kościół, przyglądano się przemarszowi wojsk szwedzkich, walczono w powstaniu styczniowym i z bolszewikami. W latach trzydziestych XX wieku było tu 30 domów, więc mógł to być najlepszy okres w historii wsi pod względem liczby mieszkańców, bo jeśli w każdym z tych domów mieszkało po 5–8, a może i 10 osób, czyli całe, wielopokoleniowe rodziny, wieś mogła być ludniejsza niż dzisiaj.
To pokłosie wiejskiego charakteru gminy, na mapie której trudno obecnie znaleźć przedsiębiorstwa dające mieszkańcom zatrudnienie. Działa tu jedynie kilka małych firm i gospodarstw rolnych, w tym agroturystycznych. Większość mieszkańców, jeśli nie pracuje na swojej ziemi, pracy szuka zapewne gdzieś dalej, poza gminą. Dowodzi tego Strategia Rozwoju Gminy Perlejewo z 2016 roku, w której zapisano, że 3088 osobom zameldowanym w 2014 roku, a 2954 faktycznie zamieszkującym gminę, gminny rynek pracy w 2015 roku oferował zatrudnienie dla zaledwie 101 osób.
Plan gminy, opublikowany na stronie urzędu, potwierdza, że gmina żyje historią, ewentualnie turystyką – jako najważniejsze punkty wskazuje kościoły, muzeum, młyn wodny, pomnik, punkt widokowy, miejsca bitew i martyrologii, pocztę, plażę, grodzisko wczesnośredniowieczne, kurhan, polodowcowe głazy narzutowe… Legenda sugeruje, że powinien być na niej zaznaczony punkt medyczny, jednak trudno go dostrzec. Nie ma też śladu apteki.
Brak informacji o aptece nie dziwi, bo apteki nigdy w Perlejewie nie było i fakt ten nie stanowił problemu dla władz gminy. Dowód na to również znajduje się w strategii rozwoju. Zapisano w niej, że ochroną zdrowia mieszkańców zajmuje się lekarz rodzinny i stomatolog, wspierani przez trzy pielęgniarki, oraz że personel ten dysponuje dwoma gabinetami lekarskimi w gminnym ośrodku zdrowia. Na terenie gminy – dodano – znajduje się punkt apteczny. Formułując cele strategiczne i listę działań mających wspierać ich realizację, nie wspomniano o potrzebie utworzenia apteki. Nie ma takich planów wśród zadań realizacyjnych – ani wśród priorytetowych, ani drugoplanowych, ani nawet mniej pilnych. Znalazły się tam natomiast inwestycje takie jak budowa kompleksu boisk sportowych, ośrodka rekreacyjno-sportowego, przeprawy przez Bug czy… pola golfowego. Budowa pola golfowego była więc według władz gminy istotna i potrzebna – apteka już nie.
Choć – przyznajmy, trzymając się faktów – strategia w zakresie ochrony zdrowia jest już nieaktualna. Zajmują się nią dziś bowiem nie lekarz rodzinny, stomatolog, trzy pielęgniarki i punkt apteczny, lecz wyłącznie lekarz rodzinny z pielęgniarkami. Stomatologa już nie ma, punktu aptecznego już nie ma. Jak do tego doszło? W wyniku remontu budynku gminnego ośrodka zdrowia.
Historia – w dużym uproszczeniu – wyglądała następująco: gmina postanowiła w drugiej połowie 2022 roku rozpocząć jego remont, a w związku z tym funkcjonowanie gabinetów lekarskich oraz punktu aptecznego stanęło pod znakiem zapytania. Jako pierwsza lokal musiała opuścić stomatolożka – jedyna w gminie, wcześniej mająca podpisaną umowę z NFZ. Nie zaproponowano jej żadnego alternatywnego lokalu ani możliwości dalszej pracy na terenie gminy, więc od tamtej pory mieszkańcy pozostali bez opieki stomatologicznej.
Gdzie więc mieszkańcy Perlejewa i okolic leczą zęby? – Kto gdzie chce – odpowiada miejscowy lekarz Giennadij Periamkow, prywatnie mąż stomatolożki. – W konstytucji nie zapisano przecież obowiązku posiadania zdrowych zębów, więc gmina, każąc mojej żonie się wyprowadzić, nie wskazała jej żadnego zastępczego lokalu.
Następny z remontowanego budynku wyprowadził się punkt apteczny. We wrześniu 2022 roku, przestał on funkcjonować, a pozwolenie na jego prowadzenie wygasło kilka tygodni później – w listopadzie. Prowadzący punkt technik farmaceutyczny, podobnie jak stomatolożka, nie otrzymał żadnej propozycji tymczasowej lokalizacji.
– Ponieważ remont miał potrwać niespełna rok, zakładaliśmy, że będziemy zamknięci najwyżej przez pół roku, może trochę dłużej – mówi właściciel zamkniętego punktu.
– Przez pewien czas mieliśmy mieć możliwość prowadzenia działalności w remontowanym budynku. Wójt zaproponował mi nawet, bym zostawił wszystko na miejscu – łącznie z lekami – gdy zawieszę działalność punktu. Nie zgodziłem się, bo przecież leki mogłyby się przeterminować, a warunki ich przechowywania stałyby się niewłaściwe. I tak właśnie się stało. W ramach remontu wymieniano okna i nagle ściana punktu znalazła się w jego środku – bo zamontowano większe okna niż wcześniej. Gdyby leki zostały, znalazłyby się dosłownie w remontowym pyle.
Co najważniejsze jednak – remont się przedłużał. Po roku końca nie było widać. Po dwóch – również nie. To automatycznie oznaczało, że mieszkańcy gminy przez ten czas pozostawali bez dostępu do leków. Właściciel punktu mówi, że dopiero około rok temu zaproponowano mu ponowne otwarcie placówki w Perlejewie. Nie w wyremontowanym ośrodku zdrowia, lecz w budynku dawnej siedziby spółdzielni spożywczej – nieruchomości wymagającej generalnego remontu, a więc poważnych nakładów i czasu na przystosowanie jej do prowadzenia działalności aptecznej.
– Nie byłem zainteresowany – mówi technik. – Po prostu nie chcę mieć już nic wspólnego z Perlejewem, a raczej z jego władzami. Zwyczajnie im nie ufam, dlatego nie planuję otwierać tam punktu na nowo.
Na pytanie, czy – biorąc pod uwagę swoje doświadczenia – widziałby możliwość uruchomienia apteki w Perlejewie, o której od miesięcy mówi wójt, odpowiada pytaniem. Pyta, ile kosztuje zezwolenie na prowadzenie apteki i jaka jest różnica względem kosztów zezwolenia na punkt apteczny – i sam sobie odpowiada:
– Pierwsze kosztuje ponad 20 tysięcy, drugie mniej niż 2 tysiące – mówi. – Do tego dochodzą różnice w wymaganiach lokalowych i wielu innych przepisach. Aptekę może dziś założyć wyłącznie farmaceuta, a podczas jej pracy zawsze musi być obecny magister farmacji, co znacznie zwiększa koszty. A mówimy o gminie wiejskiej, rolniczej, wyludniającej się – jak większość wsi w Polsce, bo młodzi, jeśli tylko mogą, przenoszą się do miast. Mając w pamięci obroty punktu aptecznego w tym miejscu, mogę z całą pewnością stwierdzić, że apteka się tam nie utrzyma.
Giennadij Periamkow, prowadzący w Perlejewie NZOZ Vitamed, mówi o konsekwencjach braku punktu aptecznego przez ponad 2,5 roku:
– Najbliższe apteki są w Ciechanowcu, Drohiczynie i Grodzisku. Ludzie przyzwyczaili się jeździć tam po leki. Wiedzą, gdzie się w nie zaopatrzyć i planują swoje potrzeby z wyprzedzeniem, ale z mojego punktu widzenia nie jest to dobre rozwiązanie. Lepiej było, gdy punkt apteczny mieścił się w tym samym budynku co gabinet lekarski – w ośrodku zdrowia – bo pacjent mógł po wizycie od razu wykupić lek. Na początku remontu, gdy informowano, że ma on potrwać 54 tygodnie, uznaliśmy konieczność dojazdów po leki za istotny problem dla mieszkańców, ale też za przejściową niedogodność. Wydawało się, że wspólnie przetrwamy czas oczekiwania na zakończenie prac. Przychodnia miała opuścić zajmowane pomieszczenia jedynie na 30 dn
Z czasem okazało się jednak, że projekt remontu ośrodka zdrowia w ogóle nie przewidywał ponownego uruchomienia punktu aptecznego. Pomieszczenia, które wcześniej zajmował, zostały przeznaczone na gabinety lekarskie: stomatologiczny oraz innego specjalisty.
– Jakiego – nie wiadomo. Nie wiadomo też, skąd mieliby się wziąć specjaliści chętni dojeżdżać do Perlejewa. Kiedy i ja musiałem opuścić gabinet w ośrodku zdrowia, wójt zaproponował mi, żebym otworzył go we własnym domu. Nie rozumiał, że taki gabinet musi spełniać określone wymagania, a dom mieszkalny im nie odpowiada. Zatrudniam trzy pielęgniarki i położną, więc nie pracuję tam sam – wykonujemy różne zadania, nie ograniczamy się tylko do badania pacjentów i wypisywania recept. Ale wójt sądził, że podstawowa opieka zdrowotna nie należy do jego obowiązków... Gdy już po przetargu firma odpowiedzialna za termomodernizację oznajmiła, że oczekuje, byśmy podczas prac opuścili budynek, gmina wynajęła nam na ten czas trzypokojowe mieszkanie. Koszty wynajmu pokrywano przez cały okres modernizacji. Obecnie płacę za wynajem sam – umowę mam do sierpnia. Co będzie dalej? Nie wiem. Musieliśmy jednak ograniczyć zakres działalności – na przykład nie pobieramy już krwi do badań laboratoryjnych, bo nie mamy do tego warunków – mówi lekarz.
Aby wykonać podstawowe badania, jak poziom cholesterolu czy cukru, trzeba teraz wyjechać poza gminę. W praktyce – jak łatwo się domyślić – wielu mieszkańców, nawet jeśli powinno, badań tych po prostu nie wykonuje.
Choć remont już się zakończył, ośrodek zdrowia nadal nie wznowił działalności. Pomieszczenie po punkcie aptecznym nie zostało zajęte przez żadnego stomatologa, nie pojawił się też kardiolog, neurolog czy inny specjalista, dla którego przygotowano gabinet. Na stare miejsce nie wrócił również lekarz prowadzący NZOZ.
– Podobno nie ma pieniędzy – tłumaczy. – Dobudowano piętro, zrobiono salę konferencyjną, dodano taras widokowy, ale obiekt nie działa, bo rzekomo brakuje środków na jego uruchomienie… A przecież skoro są mury, okna, ściany, instalacje, a meble mamy własne, moglibyśmy wrócić. Co jest nie tak, nie wiemy, bo wójt z nami nie rozmawia. Z poprzednim wójtem można było zadzwonić, porozmawiać, coś szybko ustalić. Teraz możemy najwyżej pisać – ale czy będzie odpowiedź, tego nie wiemy.
Nie wiedzą tego również inni mieszkańcy Perlejewa, choć bardzo chcieliby się dowiedzieć. Jeden z nich – Artur Leszczyński – kilka miesięcy temu zaczął zadawać wójtowi pytania o wydatkowanie środków publicznych, które powinno odbywać się „w sposób celowy i oszczędny, z zachowaniem zasad”.
Szczególnie interesowały go analizy, na podstawie których zdecydowano, że w ramach przebudowy ośrodka „nie projektowano pomieszczenia przeznaczonego na aptekę/punkt apteczny”, a jednocześnie zaplanowano więcej „gabinetów lekarskich kosztem pomieszczenia, które mogłoby służyć jako apteka”.
Odpowiedź przygotowana przez urząd gminy nie spełniła oczekiwań mieszkańca – napisano w niej, że „Utrzymanie przestrzeni dla punktu aptecznego, a tym bardziej wygospodarowanie miejsca na aptekę, okazało się niemożliwe bez znacznego ograniczenia powierzchni przeznaczonej na ochronę zdrowia, ze względu na obowiązujące obecnie przepisy prawa budowlanego”.
Leszczyński dopytywał dalej. Gdy nie otrzymał satysfakcjonującej odpowiedzi, złożył skargę do sądu administracyjnego. W marcu Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku uznał, że gmina dopuściła się bezczynności, nie odpowiadając na pytania, i zasądził od wójta 100 złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania.
Wymuszona tym wyrokiem odpowiedź również nie zawierała oczekiwanych informacji. Gmina poinformowała jedynie, że „prowadziła zaawansowane rozmowy z sześcioma przedsiębiorcami świadczącymi usługi farmaceutyczne, dotyczące możliwości otwarcia apteki lub punktu aptecznego w istniejącym, wolnym lokalu na terenie gminy Perlejewo. Jednak mimo starań żaden z przedsiębiorców nie zdecydował się na otwarcie działalności”.
Rozmowy te miały toczyć się w latach 2023 i 2024, czyli w czasie trwania remontu. A skoro dotyczyły „istniejącego, wolnego lokalu gminy”, prawdopodobnie chodziło o ten sam lokal, który wcześniej zaproponowano technikowi farmaceutycznemu – czyli inny niż ośrodek zdrowia. A to oznacza, że nie była to odpowiedź, której wymagał wyrok WSA.
Wójt Jakub Wierzbicki zajmował się w tym czasie czymś zupełnie innym – na przykład pozował do zdjęcia z apelem do minister zdrowia, który zaczynał się słowami:
„Polscy pacjenci apelują o realizowanie konstytucyjnego prawa do ochrony zdrowia przez zapewnienie równego dostępu do aptek, jako miejsc zaopatrzenia w produkty lecznicze i wyroby medyczne oraz świadczenia usług opieki farmaceutycznej…”.
– Święte słowa, panie wójcie – chciałoby się zakrzyknąć. Tylko że najpierw trzeba by zaapelować do wójtów… Do samego siebie również, panie wójcie. I wytłumaczyć się z tego, dlaczego w piśmie skierowanym do mieszkańców wskazano, że wygospodarowanie miejsca na punkt apteczny w powiększonym ośrodku zdrowia było niemożliwe – przypomnijmy – „bez znacznego ograniczenia przestrzeni przeznaczonej na ochronę zdrowia”.
Bo – pomijając już nawet zlekceważenie pytań mieszkańców i wyroku sądu – jak gmina może z jednej strony twierdzić, że punkt apteczny ogranicza przestrzeń na ochronę zdrowia, a z drugiej apelować, że dostęp do apteki to realizacja konstytucyjnego prawa do tej ochrony?
Tymczasem mieszkaniec Perlejewa złożył kolejne zapytania – znów za pośrednictwem WSA w Białymstoku. Tym razem przegrał, ale – jak wynika z orzeczenia – powodem było nieprecyzyjne sformułowanie pytań i wniosku, które nie spełniły formalnych wymogów informacji publicznej.
Sąd zauważył jednak, że „kwestia wykonania wyroku z 5 marca 2025 r. może być przedmiotem odrębnej sprawy, jeśli zostanie złożona skarga na niewykonanie tego wyroku…”
Swoimi obserwacjami dzielą się również radni gminy Perlejewo zrzeszeni w klubie Razem Lepiej, będący w opozycji do wójta. To właśnie z nimi współpracuje mieszkaniec kierujący sprawy do sądu administracyjnego.
– Przed wyborami samorządowymi, czyli dwa lata temu, na budynku ośrodka zdrowia zawisła tabliczka informująca, że placówka jest czynna, ale do dziś nie została otwarta – mówią. – Prace zakończono w listopadzie ubiegłego roku i od tego czasu obiekt stoi pusty. Wójt mówi wprost, że nie po to remontował budynek, by wracał do niego lekarz, którego nie lubi – choć to człowiek bardzo ceniony przez mieszkańców, od lat ratujący ich zdrowie i życie.
Wypchnął go więc do dawnego domu nauczyciela i – podobnie jak punktu aptecznego – nie chce go już widzieć w ośrodku zdrowia.
Wymyślił, że w budynku pojawią się specjaliści z różnych dziedzin, ale – jak to bywało z wcześniejszymi inwestycjami – po szumnych zapowiedziach i uroczystym otwarciu zazwyczaj następuje cisza. Ewentualnie coś się wydarzy „od wielkiego dzwonu”. A skoro w praktyce okazuje się zbędny, to może trafić na sprzedaż.
Dlatego radni z tego klubu z rezerwą odnoszą się do zapowiedzi budowy pawilonu i ulokowania w nim apteki. A właśnie taki pomysł przedstawił wójt Jakub Wierzbicki – zdecydował o budowie budynku usługowego, w którym miałaby działać apteka lub punkt apteczny, jak poinformowano na stronie gminy na przełomie maja i czerwca.
Z informacji tej wynika, że:
„w ślad za listem intencyjnym w sprawie współpracy na rzecz poprawy dostępu do leków oraz usług farmaceutycznych na terenie gminy Perlejewo, napisanym na początku maja 2025, 12 maja przedstawiciele sieci aptek Gemini Polska sp. z o.o. odwiedzili gminę Perlejewo w związku z zainteresowaniem powyższą inwestycją. Rozmowy w tej sprawie z potencjalnym inwestorem znajdują się na etapie wstępnym, a współpraca z Gemini Polska sp. z o.o. obejmuje udostępnianie informacji służących przeprowadzeniu audytu – z wyłączeniem danych osobowych lub wrażliwych”.
Pomińmy styl tej wypowiedzi i skupmy się na jej treści. Czy wynika z niej, że gmina przekazała Gemini dane, które pozwolą tej sieci oszacować, czy opłaca jej się otworzyć aptekę w Perlejewie? A jeśli tak – jakie to były dane, na jakiej podstawie prawnej je przekazano i dlaczego właśnie tej konkretnej sieci, skoro zgodnie z obowiązującym prawem nie może ona otworzyć nowej apteki ani w Perlejewie, ani nigdzie indziej w Polsce?
Na stronie internetowej gmina nie udziela odpowiedzi na te pytania, informuje za to, że:
„Sieć aptek Gemini podkreśla, że doradztwo farmaceutyczne jest dla niej szczególną wartością, dlatego w niektórych punktach oferuje możliwość korzystania z pokoju opieki farmaceutycznej. Delegaci mieli za zadanie zbadać proponowaną lokalizację i rozważyć możliwość otwarcia apteki lub punktu aptecznego. Goście podkreślili, że po wstępnym audycie widzą szanse na współpracę, a cel wizyty przerósł ich pozytywne oczekiwania. Ich zdaniem gmina Perlejewo – widziana z zewnątrz – ma doskonałe warunki do rozwoju apteki. Co więcej, za dobrą prognozę uznali rychłe oddanie do użytku nowego centrum zdrowia.”
To zaskakujące informacje, biorąc pod uwagę trwający latami remont, sygnalizowany brak środków na jego ukończenie, brak miejsca dla punktu aptecznego w powiększonym ośrodku zdrowia czy brak realnych działań w celu przywrócenia farmaceutycznego zaopatrzenia mieszkańców.
Wójt Jakub Wierzbicki unika jednak odpowiedzi na pytania. Każda próba kontaktu telefonicznego kończy się jedną z formułek: wójt jest nieobecny, ma spotkanie, jest w delegacji…
Stawiamy więc sprawę jasno – wiemy, że w wyniku decyzji wójta z mapy gminy zniknął jedyny punkt apteczny i kierujemy do urzędu obszerną listę pytań:
Czy kiedykolwiek, zanim pojawił się kontakt z Gemini, podejmował Pan działania na rzecz utworzenia apteki w Perlejewie? Jeśli tak – jakie to były działania? Z kim się Pan kontaktował – z izbą aptekarską, konkretnymi farmaceutami? Prosimy o szczegóły.
Skoro dziś deklaruje Pan zaangażowanie w utworzenie apteki, której nigdy tu nie było – co zmieniło się, że uważa ją Pan za niezbędną?
Czy w momencie zamknięcia punktu aptecznego w związku z remontem próbował Pan zapewnić mu tymczasową lokalizację w innym lokalu gminnym? Jeśli tak – dlaczego nie doszło do relokacji? Jeśli nie – dlaczego nie podjęto takich działań?
Dlaczego remont ośrodka zdrowia, planowany na rok, trwa od 2022 roku do dziś?
Czy to prawda, że projekt remontowy nie przewidywał powrotu punktu aptecznego do ośrodka zdrowia? A jeśli tak – jak decyzję tę uzasadniano w kontekście zapewnienia mieszkańcom dostępu do leków?
Czy to prawda, że zaproponował Pan byłemu właścicielowi punktu aptecznego lokal wymagający kapitalnego remontu, wiedząc, że oznacza to wysokie koszty i opóźnienie otwarcia placówki?
Czy ma Pan świadomość, że Gemini Polska nie może – w świetle prawa – otworzyć nowej apteki, więc nie może być inwestorem? Dlaczego zatem została przedstawiona jako taki właśnie inwestor?
Jakie dane gmina przekazała Gemini? Na jakiej podstawie prawnej i dlaczego temu konkretnemu podmiotowi prywatnemu?
Jakie będą koszty zaprojektowania i budowy pawilonu z lokalem aptecznym? Kto ma je pokryć?
Jaki jest planowany termin powstania pawilonu?
Czy gmina, planując budowę pawilonu i współfinansując ją, zamierza prowadzić rozmowy tylko z Gemini? Na podstawie jakich kryteriów wybrano tę firmę?
Jeśli – jak wiadomo – Gemini nie może założyć nowej apteki, to czy gmina bierze pod uwagę możliwość, że mimo deklaracji, firma ostatecznie nie otworzy apteki? Czy w takim przypadku budowa pawilonu spełniającego wymogi apteki nie okaże się inwestycją wątpliwą ekonomicznie i budżetowo?
Na odpowiedź czekaliśmy długo. Gdy w końcu nadeszła wiadomość z urzędu, nie zawierała odpowiedzi na żadne z zadanych pytań. Joanna Korpysz, inspektor ds. komunikacji, promocji, kultury i sportu, napisała, że „aby lepiej przedstawić nasze odpowiedzi, pozwoliliśmy sobie odejść od zaproponowanej przez Państwa struktury pytań”. I choć zapewniła, że odnosi się do wszystkich tematów – w rzeczywistości nie udzieliła odpowiedzi na żadne z nich.
Część wypowiedzi była powtórzeniem informacji opublikowanej wcześniej na stronie gminy. Nie padły jednak żadne konkrety – nie wspomniano o próbach pozyskania farmaceutów czy kontaktach z izbą aptekarską, nie wyjaśniono powodów przedłużającego się remontu, nie odniesiono się do rozbieżności między zapowiedziami a rzeczywistością, nie wskazano, jakie dane przekazano Gemini, na jakiej podstawie prawnej i dlaczego temu konkretnemu podmiotowi.
Nie padła ani jedna informacja o kosztach budowy pawilonu, o źródłach jego finansowania czy terminie realizacji. Nie pojawiło się również odniesienie do faktu, że Gemini – zgodnie z obowiązującym prawem – nie może założyć nowej apteki. Ani w Perlejewie, ani nigdzie indziej.
Pominięto także fakt, że to właśnie w wyniku decyzji władz gminy zniknął z jej terenu jedyny punkt apteczny, pozbawiając mieszkańców – już od niemal trzech lat – dostępu do leków i opieki farmaceutycznej, o której gmina równocześnie pisze, że jej zapewnienie jest jej misją.
Artykuł pochodzi z www aptekarski.com, autor: Małgorzata Grosman
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
czego tu nie rozumiec? toz to gmina katolicka, wojt czeka az pierwsi lekarze pojawia sie z ukonczonych studiow w wyzszej szkole kultury spolecznej i medialnej w toruniu - a na razie im wystarczy najczestszy powod umierania w gminie perlejewo - bog honor ojczyzna
czego tu nie rozumiec? toz to gmina katolicka, wojt czeka az pierwsi lekarze pojawia sie z ukonczonych studiow w wyzszej szkole kultury spolecznej i medialnej w toruniu - a na razie im wystarczy najczestszy powod umierania w gminie perlejewo - bog honor ojczyzna