Reklama

Nic ich w Siemiatyczach nie trzyma?

21/05/2008 12:42
Mieszkańcy baraku przy ul. Armii Krajowej w Siemiatyczach skarżą się na warunki, w jakich mieszkają, za które muszą płacić duże pieniądze. Budynek, o ile można nazwać ten barak budynkiem, jest pod zarządem Zakładu Mienia Komunalnego. Są to tzw. mieszkania socjalne. - Eksmisja to nie nagroda – mówi Teresa Nazarewicz, prezes ZKM.
Z dachu smoła sie leje

          - Za klitki 30-40 metrów kw. płacimy jak za niewiadomo jakie luksusy – mówią mieszkańcy. - Za niecałe 28 metrów płacę 264,53 zł, ale są i tacy, co płacą 420 zł. Po odliczeniu dodatku mieszkaniowego odejdzie trochę, ale też wychodzi ponad 300 zł. Do tej pory mieliśmy prąd przemysłowy, po 200 zł płaciliśmy bez względu na to, ile zużyliśmy. W kuchni do szafki nie można schować ani cukru ani mąki, bo zaraz zawilgotnieje, grzyb na ścianach, z dachu przez szpary smoła sie leje, kiedy cieplej się zrobi. Dach zaraz się zawali. Okna nieszczelne, kołdrę musiałam porwać, by powtykać w szpary. Z zewnątrz budynek też uszczelniamy ile się da. Łazienki pożal się boże, ogrzewania żadnego. Szamba nie ma, wszystko rurą spływa za budynek. Teraz nas murem ogrodzili, jeszcze kraty w okna niech nam wstawią i jak w więzieniu żyć będziemy.
          A chwila trwa i trwa
          W baraku mieszka 6 rodzin, w których jest 7 dzieci, najmłodsze ma roczek.
          - Moja córka to już osiemnaście lat z patykami po lesie chodzi - mówi jedna z mieszkanek. - Dostaliśmy tu mieszkanie z przydziału. Najpierw mieszkaliśmy w tych barakach, co je zburzyli pod budowę nowego domu za Horteksem. Potem, jak zapadła decyzja, że będą budować ten nowy, to nas „na chwilę” przesiedlili tutaj. I ta „chwila” tak trwa i trwa. I cały czas słyszę, że innych mieszkań nie ma. A była tu taka kobieta, która znalazła się tu z eksmisji, ale pracuje w gospodarce komunalnej i zaraz znalazło się dla niej inne mieszkanie, w centrum miasta. Ja, która co miesiąc uczciwie płacę, nie byłam znikąd eksmitowana, muszę siedzieć w lesie. I tak, jak mówię, moje dzieci całe życie w tych barakach spędziły, żadnego placu zabaw, niczego.
          - Co możemy, sami remontujemy, na własny koszt ścianę obiliśmy płytą, pomalowaliśmy, przegnity eternit ze ścian ściągnęliśmy. W mieszkaniu też - położyliśmy glazurę. Co z tego, skoro popękało, bo budynek się zapada? Z tej strony, od ulicy, budynek jeszcze jako tako wygląda, ale proszę przejść i zobaczyć, co dzieje się z tyłu. Strach sie spać położyć, bo wszystko trzeszczy, dach się zapada, dojdzie do tragedii. Zgłaszamy cały czas do zarządcy, co się tu dzieje. Ale pani Nazarewicz otwarcie mówi, że wie, że barak się sypie i że przecież nam go remontuje. Ale co to za remont? Ten budynek kwalifikuje się do rozbiórki. Pana burmistrza to w ogóle tu nie widzieliśmy. On tylko mówi, że ludzie w gorszych warunkach mieszkają. A skąd może wiedzieć, w jakich my mieszkamy, skoro tu nawet nie był?
          Eksmisja to nie nagroda
          - Zacznijmy od tego, że w baraku mieszkają ludzie, którzy znaleźli się tam z własnej winy, z eksmisji z innych lokali, niektórzy czasami są już po kilkukrotnych eksmisjach – wyjaśnia Teresa Nazarewicz, prezes ZKM. - A trudno wynagradzać eksmisję super warunkami. Mieli oni bardzo dobre warunki w swoich poprzednich mieszkaniach, ale nie płacili za nie, stąd eksmisje. Oprócz dwóch lokatorów wszyscy zalegają z czynszem za te lokale w baraku. I wszyscy też, oprócz wspomnianych dwóch rodzin mają wypowiedzenia umowy najmu z tych lokali, teoretycznie nie mają prawa ich zajmować. Czeka ich kolejna eksmisja. Pozostali przyjęli zaproponowane warunki mieszkaniowe. Dodam, że osoby te pochodzą z rodziny eksmitowanej poprzednio do budynku przy ulicy Armii Krajowej 22. Ogólne zadłużenie sięga 37.250 zł, gdzie czynsz miesięczny ze wszystkich lokali to 1.966 zł. Ci z największym zadłużeniem winni są prawie 8.500 zł. Ponieważ dłużnicy zalegają z opłatami za media ponosimy koszty opłat z tego tytułu i sięga to kwotę na dzień dzisiejszy ponad 36 tyś zł. Więc za co robić remonty? Niezbędne remonty do utrzymania substancji budynku są wykonywane, zmieniliśmy też dostawę energii elektrycznej „przemysłowej” na taryfę dla odbiorców indywidualnych. Do 12 maja czekam na zgłoszenia chętnych mieszkańców, którzy mają zadłużenie, do których wysłaliśmy pismo z propozycją odpracowania zadłużenia, w postaci zwykłych prac porządkowych, fizycznych. Proszę mi uwierzyć, że jest problem z pracownikami. Na 8 wysłanych w maju pism mam już trzy odmowne odpowiedzi. Jakoś nie wierzę, że do 12 maja ktoś sie zgłosi. Mogę już dziś dać ogłoszenie, że zatrudnię na umowę zlecenie dwóch pracowników do prac porządkowych, a na stałe konserwatora.
          Odpracowany dług
          - Wspomniana kobieta z eksmisji, która rzekomo dostała mieszkanie, bo u nas pracuje – rzeczywiście była taka sytuacja, że eksmitowaliśmy ok. 8 lat temu do baraku kobietę z ósemką dzieci. Eksmisja była spowodowana zadłużeniem wobec nas, które kobieta uczciwie odpracowała. Kiedy zadłużenie zostało spłacone, a zwolniło się lokum, to logicznym było umieszczenie w nim kobiety z ósemką dzieci, a nie z dwójką. A tak jak mówię – nie widzę w obecnych lokatorach baraku jakiejkolwiek chęci współpracy. Powiem więcej – jeden z panów tam mieszkających, który ma kilkumiesięczne zadłużenie, na propozycję odpracowania zaległości powiedział, że on za granicę jedzie się leczyć. Inny na hasło „praca” pokazał stos zaświadczeń o niezdolności do pracy.
          Naprawdę na bruk
          Prezes Nazarewicz komentuje kwestię wysokich czynszów:
          - Nieprawdą jest, że czynsz w tych mieszkaniach jest bardzo wysoki, jest on relatywnie niższy niż w lokalach o wyższym standardzie sięga on od 22 zł do 55 zł za lokal w zależności od metrażu, pozostałe opłaty to media woda, śmieci, centralne ogrzewanie. Mieszkańcy baraków mówią, że dużo płacą, że ich nie stać. Ale nie mówią, że połowę z należnego czynszu opłaca im miasto tytułem dodatku mieszkaniowego. Chyba, że z lenistwa, bo nie wiem jak to nazwać, nie postarają się o dodatek. Osoby w trudnej sytuacji materialnej otrzymują pomoc z opieki społecznej. Trudno jest uwierzyć, że w sytuacji, gdzie jest brak rąk do pracy nie jest możliwym zarobić 150 zł miesięcznie na opłacenie czynszu. Nie mówią też, że niektórzy z mieszkańców dewastują ten budynek i z tego tytułu ponosimy dodatkowe koszty remontu. A im wydaje im się, że przeniesiemy ich do lepszego lokum. Niestety, wtedy naprawdę znajdą się na bruku, bo ani lepszych ani żadnych innych lokali nie mamy. Jeżeli mieszkańcy tego budynku nie będą opłacać czynszu i dbać o własne lokale z godnie ustawą o ochronie praw lokatorów to ZMK nie będzie miał środków na przeprowadzenie jakichkolwiek remontów. Podkreślam, że 5 lokatorów z 7 w związku z wypowiedzeniem umowy najmu, mieszka bez prawa do lokalu i nie przysługują im żadne roszczenia wobec wynajmującego więc czeka ich następna eksmisja.

          Anna Kondraciuk, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. AK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama