Stowarzyszenie LGD Tygiel Doliny Bugu wspólnie z ukraińskim partnerem, Agencją Lokalnego Rozwoju Gospodarczego Powiatu Kamionka - Bużka z Dobrotwóra, przy wsparciu finansowym Unii Europejskiej, w ramach programu współpracy CBC Programme Poland - Belarus - Ukraine, realizuje transgraniczny projekt "Nadbużańskie tradycje kulinarne".
W ramach projektu zaplanow4ano warsztaty kulinarne "Zachowanie dziedzictwa kulinarnego w Dolinie Bugu", wyjazdy studyjne, Nadbużański Festiwal Smaków, wydanie książki kucharskiej. Niestety plany pokrzyżowała sytuacja w Ukrainie. Praktycznie kilka dni po rozpoczęciu warsztatów wybuchła wojna.
Spotkaliśmy się na warsztatach w Ogrodnikach.
- Po każdej stronie miał się odbyć cykl 10 warsztatów, w czasie których robimy tradycyjne potrawy. Strona ukraińska chyba zdołała zrobić 2, na razie jest to zawieszone. My na razie działamy. Robiliśmy korowaja, kompot z suszu i faworki, babkę ziemniaczaną. Dodatkowo zrobiłyśmy sos pieczarkowy i surówkę z kiszonej kapusty. Smażyliśmy placki ziemniaczane z marchewką, kaszą gryczaną oraz placek po węgiersku. Robiliśmy barszcz ukraiński (według tradycyjnej receptury oraz w wersji wegańskiej, w nowoczesnym wydaniu) z fusią, tradycyjnym daniem kuchni podlaskiej, znane też pod inną nazwami - prażócha lub porka. Były też warsztaty z pierogami ukraińskimi, kołdunami, pierogami z kurkami, czy pierogami na słodko z twarogiem i sosem truskawkowym i waniliowym. Dziś robimy parowce. Popularne danie podlaskie podawane było w wersji wytrawnej z gulaszem i surówką oraz w wersji słodkiej z musem truskawkowym i waniliowym. W Drohiczynie będziemy robili zaguby - mówi Magda Sierociuk z LGD. - Nie wiemy, co będzie dalej. Planowaliśmy konkurs - jeżeli się odbędzie to w niedzielę palmową, będziecie musieli państwo przygotować swój stół regionalny, na który składać się będzie deser, przystawka i danie główne. W ramach nagrody miał być wyjazd studyjny do Ukrainy. Na 19 czerwca planowany był Nadbużański Festiwal Smaków. Ukraińcy mieli też przyjechać do nas. Książka kucharska też miała być wydana z lokalnymi przepisami. Co dalej? Czas pokaże. Wszystko co możemy robić - robimy.
Warsztaty w Ogrodnikach prowadziły Alina Paluch i Agata Czerkies z Zakamarka Klimczyce. W wiejskiej świetlicy spotkało się około 15 osób, również panów.
Spotkanie było znakomitą okazją do wspominania (jedna z pań przypomniała krupnik z kaszą jęczmienną, z pierogami z mięsem na kiełbasę z czosnkiem, gotowanymi w tym krupniku), wspólnego przy-gotowania parowców, podzielenia się przepisami, czy sekretami na udane ciasto drożdżowe, ale też na każde inne danie:
- Z jednej strony "daj przepis na ciasto", ale trudno mi tak po-wiedzieć. Ja czuję ciasto pod palcami i wtedy wiem, czy potrzeba jeszcze dodać wody, czy mąki, w jednych domach na przykład ciasto na faworki się tłucze wałkiem, w innym sieka nożem. Albo "ile trzeba piec"? Nie wiem... patrzę na piekarnik po prostu, widzę jak się ciasto zachowuje.
Alina Paluch namawiała jednak by spisywać przepisy, sposób przygotowywania potraw:
- Bo jak inaczej zachowamy tradycję, dziedzictwo kulinarne? By ją zachować, trzeba ją po prostu udostępnić. A ja to potem wszystko zredaguję i powstanie taka nasza lokalna książka kucharska.
Anna Kondraciuk, fot. ak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze