Dopiero połowa zimy, a niektórzy rolnicy pracują w polu. Stanisław Twarowski w ostatnim dniu stycznia pomagał swemu kuzynowi Romanowi Klepackiemu ze wsi Koski Falki w gm. Perlejewo, przy wybieraniu kukurydzy z pryzmy.
- Nie za wcześnie na pracę poza gospodarstwem? - Muszę pomóc bratu, bo jego dzieci wyjechały na ferie, więc je zastępuję. - Co Pan zbiera do worków? - To kukurydza. Pocięta sieczkarnią i zakopcowana. Dobrze się przechowała, bo nie widać pleśni. Jak jej się odpowiednio nie ubije, to psuje się. I krowy nie chcą jeść. - Chyba obecnie to podstawowa karma dla krów? - Można powiedzieć, że bez kukurydzy nie ma mleka. Nie ma szansy na wychowanie krów. A one chętnie jedzą kukurydzę. Tylko jej uprawa drogo kosztuje. Szczególnie nawozy są drogie. A brat ma aż sześć hektarów tego zboża. Dzisiaj nawybieram 20 worków, więc powinno wystarczyć. Czyżby siano odeszło w zapomnienie?
Jacek Piotrowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. JP
Komentarze