Niezwykle rzadko zdarza się taka sytuacja, by podczas obrad Rady Powiatu Siemiatyckiego zabrakło wolnych miejsc przy tzw. stole dla zaproszonych gości. Gości na obradach zazwyczaj nie ma. Na lipcowej sesji było inaczej, bowiem o możliwość zabrania głosu w jej trakcie poprosili mieszkańcy Kozłowa i Grodziska, których 10-osobowa delegacja pojawiła się na obradach.
Ich obecność związana była z ujęciem w porządku obrad rozpatrzenia skargi na działalność zarządu powiatu, dotyczącej drogi Grodzisk-Kozłowo-Koryciny. Mieszkańcy wspomnianych miejscowości od kilku miesięcy bezskutecznie przerzucają się z urzędnikami różnych instancji pismami i wnioskami, w których domagają się wyremontowania nawierzchni drogi na odcinku Grodzisk – Kozłowo. Kolejne pisma wysyłali do starostwa, Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego czy w końcu do Ministerstwa Infrastruktury.
W piśmie do Wojewody Podlaskiego, z czerwca br. czytamy m.in.: „(…) Od wielu lat jest problem z normalnym użytkowaniem drogi, natomiast w ostatnim czasie stan tej drogi na tyle się pogorszył, że nie nadaje się do eksploatacji. Pogorszył się do tego stopnia, że karetka odmawiała przyjazdu z powodu obaw uszkodzenia samochodu. (…) Obecnie stan drogi nie pozwala na jej użytkowanie. Nie można bezpiecznie dojechać do naszej miejscowości, nie narażając przy tym zdrowia i mienia. Wniosek wydaje się być prosty. Brak zainteresowania samorządu wynikać może z tego, iż nakład poniesiony na zrobienie nowej drogi nie jest adekwatny do korzyści wyborczych, które można osiągnąć. Dlatego drogi robi się w miejscach, gdzie aż takiej dużej potrzeby nie ma, ale mieszka tam więcej wyborców. Niestety dożyliśmy takich absurdów. (…) Liczymy, że przy odpowiedniej motywacji ze strony Województwa, Powiat Siemiatycze wykaże większe zainteresowanie i poczuje się w końcu gospodarzem tej drogi.”
Pismo jednak zatoczyło koło, bowiem Urząd Wojewódzki potraktował je jak skargę na działalność zarządu powiatu i przekazał organowi właściwemu do jej rozpatrzenia, czyli radzie powiatu.
Na sesji wypowiedziało się kilku mieszkańców. Wszyscy w tym samy tonie rozczarowania podnosili kwestie nieprzejezdności drogi lub utrudnień na niej:
- Nie idzie wcale nią jechać. Lusterka się urywają, lampy się urywają, tłumiki się urywają, minąć się nie można. We wsi mieszka dużo starszych ludzi, a karetki nie przyjeżdżają, bo słaba droga. Z żadnej strony nie mamy dojazdu, ani z Korycin, ani z Grodziska, ani do Sypni, ani do Siemion. Nie można dojechać ani do gminy, ani do ośrodka zdrowia, ani na pocztę. Nawet do sklepu, policja i to zapomniała o Kozłowie, tylko na dobrej drodze złapać kogoś to potrafią – mówiła podniesionym tonem jedna ze starszych mieszkanek Kozłowa, obecna na sesji. - Trochę trzeba zrozumienia wykazać, trochę pomocy. Są pieniądze, tylko trzeba projekty zrobić i wystąpić o dofinansowanie.
- Nie wiem czy pan starosta pamięta, jak byłam u pana gabinecie razem z moją mamą, w tej sprawie. Powiedział pan, że fundusze na drogę się znajdą, jak Czartajew zostanie sprzedany. Z tego co wiemy, Czartajew sprzedany, a drogi nie widać. To po co było obiecywać? (…) Mamy gospodarstwa, mleczarnia i to nie chce dojeżdżać taką drogą – wtórowała jedna z młodszych mieszkanek kolonii Grodzisk.
Do wypowiedzi mieszkańców odniósł się m.in. dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg, Jan Samojluk, mówiąc, że takich dróg żwirowych do utrzymania powiat ma 127 km. Twierdził, że jeszcze 7 lat temu profilowanie dróg powiatowych odbywało się dwa razy do roku, wynajmowanym sprzętem. Od kiedy PZD posiada własną równarkę, drogi są poprawiane przynajmniej raz w miesiącu, z czym nie zgodzili się mieszkańcy Kozłowa. Stan tej drogi, zdaniem Samojluka, nie na wszystkich 7 km (bo taką ma długość) jest zły, a poza tym Kozłowo ma dojazd gminną drogą bitumiczną od strony Sypni.

Starosta Zalewski obiecał: - Pochylimy się nad waszą drogą na następnym zarządzie. Dyrektor oszacuje jakie byłyby koszty takiego dobrego dożwirowania i uzupełnienia masą żwirową, utwardzenia, odkrzaczenia tych rowów lub ich pogłębienia. Asfaltu obiecać nie mogę, ale postaramy się o takie dobre dożwirowanie.
Głosowanie w tej sprawie nie było jednomyślne, ponieważ kilku radnych nie widziało w tych pismach żadnej skargi, a jedynie słuszny apel mieszkańców o poprawę jakości drogi. Większością głosów skargę uznano za bezzasadną.
Nie byłaby to sesja powiatowa, gdyby nie padły na niej słowa pod adresem poprzednich władz:
- Drogi są bardzo ważne. Ja wiem, że to nie pan 7 lat temu projektował Regionalny Program Operacyjny, tylko PO tak narozrabiała, ale prośba jest taka na przyszłość, żeby na lata 2020 – 2027 zawalczyć o to, by w RPO Województwa Podlaskiego znalazły się pieniądze na drogi powiatowe i gminne, bo w tej chwili nie mamy na te zadania ani jednej złotówki – apelował do obecnego na sesji marszałka województwa Jerzego Leszczyńskiego wicestarosta Marek Bobel.
Ewa Magdalena Iwaniak, fot. emi

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze