Reklama

Mielnik - Proboszcz kończy kadencję

27/07/2013 13:43

Mijają cztery lata pobytu w parafii rzymskokatolickiej w Mielniku ojca Bogusława Śmierciaka z zakonu Sercanów Białych, pełniącego funkcję proboszcza. Mniej więcej tyle trwa kadencja tego duchowieństwa na takich placówkach.

Mielnicka parafia jest jedyną w naszym regionie administrowaną przez zgromadzenie Sercanów Białych - Najświętszych Serc Jezusa i Maryi oraz Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu.

Z proboszczem Śmierciakiem opuszczającym już Mielnik rozmawiamy o jego pobycie w parafii.

- To drugi pobyt w domu zakonnym w Mielniku. Czym różnił się od pierwszego?

Reklama

- Cztery lata zleciały jak jeden dzień - mówi proboszcz Bogusław Śmierciak. - Tak szybko jak pierwszy pobyt w roku szkolnym 1993 - 1994. Żal się rozstawać z parafianami i tak piękną okolicą. Może zacznę od przyczyn mojego drugiego przyjazdu do Mielnika. Otóż sam chciałem tutaj przyjechać na parafię. Taką zgłosiłem chęć i moi zwierzchnicy zgodzili się na to. Zachłysnąłem się tym pierwszym pobytem ze względu na miejsce - urokliwe, spokojne, niespotykane. Jako wikary często spacerowałem brzegiem Bugu, odmawiając różaniec. Spokój rzeki wzmagał w człowieku wyciszenie, skupienie. W latach 1993-94 za ówczesnego proboszcza, już nieżyjącego ojca Teofila, pracowałem z młodzieżą z Mielnika. I wdać było, że w tej młodzieży drzemią niewyczerpane pokłady energii i zapał duchowy. Ówczesna młodzież chciała działać. Poza tym wiedziałem, że w parafii można wiele ulepszyć, odnowić. Wprawdzie podczas obecnego pobytu może ten zapał młodzieży był mniejszy, ale bardzo dobrze pracowało mi się w szkole w Mielniku. A jakie były różnice w tych pobytach? Podstawowa taka, że wtedy byłem wikarym, teraz musiałem wcielić się w rolę administratora parafii, a to już o wiele więcej obowiązków.

- Czy tylko tutaj ojciec Bogusław zetknął się z prawosławiem?

Reklama

- W Gładyszowie w diecezji rzeszowskiej były jednocześnie parafia prawosławna i grekokatolicka. Następnie z parafiami prawosławnym zetknąłem się na Dolnym Śląsku i w Suwałkach. Nie ukrywam, że najwięcej relacji z kościołem prawosławnym miałem w Mielniku z obecnym proboszczem Mikołajem Mielniczukiem, które muszę określić za jak najbardziej pozytywne i wyjątkowe. Jesteśmy sąsiadami, pozostaniemy serdecznymi znajomymi.

- Kilka słów o sobie?

- Pochodzę z Nowego Sącza, więc można powiedzieć, że jestem góralem. Jako młody człowiek należałem do wspólnot oazowych, byłem na wielu rekolekcjach. Na jednym z takich spotkań kupiłem książkę o o. Damianie - zakonniku belgijskim ze Zgromadzenia Najświętszych Serc Jezusa i Maryi, pracującym na wyspie trędowatych. Napisałem do zakonu z prośbą o przyjęcie. Odzew był pozytywny. Święcenia otrzymałem w maju 1993 roku. Mielnik był pierwszym i dziewiątym miejscem mojej pracy duszpasterskiej. Z Mielnika jadę do naszego klasztoru macierzystego w Polanicy Zdroju, gdzie będę pełnił funkcję ekonoma, inaczej zarządzającego, odpowiedzialnego za całokształt działań i bieżące funkcjonowanie.

Reklama

- Większość mieszkańców mielnickiej gminy zna ojca Bogusława tylko zza ołtarza, z wizyty podczas kolędy, albo z rozmowy na ulicy. Jaki ojciec Bogusław jest na co dzień?

- To, co robię zależy od wolnego czasu. Jednak odpowiadając na to pytanie - wielu mówi, że mam poczucie humoru. Że lubię żartować. Zgadza się - lubię, również z siebie. Na pewno jestem też gadatliwy. Z tego względu często prowadzę rekolekcje, na których zazwyczaj mówię długo. Na jednych głosząc długie kazanie powiedziałem - radio można wyłączyć, mnie nie. I mówiłem dalej. A tak na poważnie - jak każdy człowiek widzę u siebie wady i zalety. A wolne chwile? Wprawdzie coraz mniej miałem na to czasu, ale lubię spacerować na łonie natury w Mielniku nad Bugiem. Dobrze pracuje mi się z dziećmi. Jak byłem młodszy, grałem w piłkę nożną, ale zrezygnowałem z powodu urazu i przerzuciłem się na oglądanie sportu - siatkówki, tenisa, ostatnio mniej oglądam piłkę nożną ze względu na wyniki Polaków. Lubię realizować się w kuchni. Jak przebywali w Mielniku bracia z naszego zakonu, to gotowałem najczęściej w weekendy i nie narzekali na menu. Uważam, że sprawnie idzie mi też rąbanie drzewa i koszenie trawy.

Reklama

- Zakon Sercanów Białych nie należy do największych, ale jeśli chodzi o powołania, to ta okolica góruje nad innymi.

- Zgadza się. Z Porębów koło Mielnika do naszego zgromadzenia trafił Jacek Filipiuk, z Osłowa Krzysztof Wasiuk, z Mielnika Kamil Wawro, a z Tokar Zbigniew Zalewski. Pierwszy pracuje w Niemczech, pozostali we Wrocławiu. Dodając do tego księży Przemka Łozę z Adamowa i Janusza Szymańskiego z Sutna wychodzi całkiem niezły wynik. A jaki jeszcze drzemie duchowy potencjał w mieszkańcach gminy Mielnik - okaże się.

Reklama

- Przejdźmy do parafii. Co udało się podczas tego probostwa?

- To przede wszystkim remonty kościoła dzięki dotacjom. Numer jeden w remontach to wymiana w 2011 roku dachu z blachy tradycyjnej na miedzianą. 66 tys. zł dostaliśmy z urzędu gminy, 34 tys. zł z urzędu marszałkowskiego, resztę musieliśmy zebrać jako wkład własny parafii. Poza tym jest nowa stolarka okienna w świątyni, odwodniliśmy kościół, wykonaliśmy remont zakrystii - wszystko dzięki dofinansowaniu gminy i ofiarności parafian.

- Epizod z Siemiatycz - ojciec Bogusław przebywa u znajomych w sklepie z biżuterią. Do sklepu wchodzi kobieta z dzieckiem. Chce sprzedać obrączkę, bo ma problemy finansowe. Sprzedawczyni wycenia obrączkę na ok. 300 zł. I wtedy ksiądz wyjmuje z kieszeni 300 zł i daje tej kobiecie. By nie sprzedawała obrączki. Co proboszcz na to?

Reklama

- Jestem zaskoczony taką znajomością faktów. Faktycznie takie zdarzenie było. Żal mi się zrobiło tej kobiety, a najbardziej wtedy, kiedy poruszała obrączką na palcu wahając się, czy ją oddać za niecałe 300 zł czy nie. Widać było, że potrzebuje tych pieniędzy, że stoi pod ścianą. Przecież obrączka to symbol miłości, wierności, małżeństwa. To świętość. Nie należy jej pozbywać się. Więc wyjąłem z kieszeni pieniądze i dałem tej pani mówiąc, żeby nie sprzedawała świętości i pomodliła się.

- Niewielu by tak postąpiło.

Reklama

- Nic wielkiego nie zrobiłem. Tylko pomogłem.

- Zapewne ojciec Bogusław chce komuś podziękować.

- Właśnie - za cztery wspaniałe lata spędzone w Mielniku dziękuję wszystkim, z którymi miałem możliwość kontaktu - władzom samorządowym w Mielniku i ościennym, właścicielom sklepów i hurtowni w okolicy, duchowieństwu diecezji drohiczyńskiej, w tym wspólnocie prawosławnej na czele z proboszczem Mielniczukiem, a przede wszystkim parafianom i mieszkańcom gminy Mielnik. Za życzliwość, współpracę, wsparcie - serdeczne Bóg zapłać.

Reklama

- Dziękuję za rozmowę.

Proboszcza Bogusława Śmierciaka zastąpi o. Tadeusz Hojka z Polanicy Zdroju.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – G los Siemiatycz, fot. CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama