Sesje Rady Gminy w Mielniku do krótkich nie należą. Ostatnie obrady, 30 stycznia, trwały ponad 4 godziny. Temat dalszego funkcjonowania gminnego Ośrodka Zdrowia w Mielniku pojawia się na każdej sesji.
– Problemy w naszej służbie zdrowia są nie od dziś, ale nikt nie ma zastrzeżeń do pracy doktor Borowskiej. Trzeba zmierzać w tym kierunku, aby zatrudnić drugiego lekarza. Odbyliśmy spotkanie ze starostą Janem Zalewskim i dyrektorem ZOZ-u Cezarym Nowosielskim. Spotkanie powiedziałbym było zdecydowanie ostre, gdyż każdy powiedział swoje racje i bronił swego zdania. Okazało się, że dyrektor ZOZ-u przedstawił nam dwie różne kalkulacje. Wójtowi Adamowi Tobocie powiedział, że rocznie dokładać musi 12-14 tys. zł do ośrodka zdrowia, natomiast mi, że prawie 100 tys. zł. Nie wiem czym taka różnica jest spowodowana. Wiemy też, że doliczyli nam 4 pielęgniarki szkolne, których u nas nie ma, a które u dyrektora zapisane są jako obciążenie naszego ośrodka zdrowia i to generuje koszty. W tej sytuacji naprawdę trudno było utrzymać nerwy. Dyrektor Nowosielski twierdzi, że jemu ośrodek zdrowia w Mielniku jest kulą u nogi i odbija się to na pacjentach siemiatyckich.
Podjąłem działania, aby rozstać się z ZOZ-em i kiedy byłem już przekonany, aby przejąć ten ośrodek na barki naszej gminy, to pojawiła się propozycja od firmy działającej na rzecz zdrowia, która chce przejąć ten ośrodek. Chce dołożyć lekarza, ale też potrzebuje więcej miejsca i wyraża zainteresowanie starym budynkiem straży granicznej, który od kilku lat niszczeje. Zanim przedstawię radzie co to za firma, poznam najpierw szczegóły i wspólnie dokonamy wyboru, czy przejmujemy ośrodek, czy zawiązujemy „spółkę” z firmą, która do nas wystąpiła. W trakcie negocjacji nie mogę ujawnić nazwy firmy, ale na następnej sesji z pewnością powiem – powiedział wójt Eugeniusz Wichowski.
Rozdawnictwo pieniędzy w GOKSiR?
Jak pisaliśmy wcześniej, uwagę wójta zwróciło duże rozdawnictwo pieniędzy w Gminnym Ośrodku Kultury Sportu i Rekreacji. – Jedną z imprez organizowanych przez ośrodek są zloty wojowników, które trwają 2, 5 czy 12 dni, co nieistotne. Wydatek na tę imprezę zaplanowany był na kwotę 25 tys. zł, potem zlot ten zaplanowano na 10 tys. zł. Czyli jak to? Jak pani dyrektor chce, to za 25 tys. zł, a jak pani Tomasik chce, to za 10 tys. zł? Ja wiem, że w Drohiczynie ci sami chłopcy występują za samo udostępnienie miejsca, po co więc przepłacać? Ja oglądałem te pokazy i pytam komu ta impreza? Kto tam jest? Od tej strony też trzeba patrzeć. Zrobimy imprezę i kto przyjdzie? Dlaczego gmina Mielnik ma tyle płacić? O czym to świadczy? – wyraził opinię wójt.
Radny Kazimierz Tobota chciał zdjąć 20 tys. zł z promocji gminy Mielnik i przeznaczyć ją na imprezy, które promowałaby gminę. – Ja nie myślałem o takich imprezach jak pokazy Wikingów czy Słowian, a o imprezie, która by reklamowała gminę. Wikingowie promują siebie.
Problematyczni wikingowie
Na linii dyrektor - wójt wyraźnie iskrzy. - GOKSiR za te pieniądze, które ma może zrobić bardzo dużo imprez, wystarczy tylko pomyśleć – odpowiedział wójt. - Czy ja mogę powiedzieć coś, co dotyczy imprezy wikingów? – pytała Urszula Tomasik, dyrektor GOKSiR. – Myślę, że nie ma takiej potrzeby. Ja bronię budżetu, a pani jest od kultury. Ja pani bardzo dziękuję – zakończył dyskusję włodarz.
Przewodniczący rady udzielił głosu pani Tomasik dopiero w przedostatnim punkcie obrad. – Zacznę od tego, jak pan pięknie powiedział, że to pana gmina. To również moja gmina od II półrocza 2013 roku. Przeszłam z małej placówki kulturalnej z Drohiczyna. Jeśli chodzi o zlot wojów, to ja pierwsza przeciwna byłam, aby odbywało się to w Mielniku, bo miałam z nimi do czynienia w Drohiczynie, a ponieważ był to narzucony z góry projekt, to musieliśmy znaleźć w budżecie pieniądze. Nie mówię, że nie jest ona promocyjna, bo w ubiegłym roku na tym zlocie było ponad 7 tysięcy ludzi. Wiem to stąd, że 10% ze sprzedaży biletów zgodnie z umową trafiło do naszego budżetu. Wszystkie imprezy, jak Dni Mielnika czy Muzyczne Dialogi, są po to, aby zaspokoić naszych mieszkańców i ściągnąć ludzi z zewnątrz. Muzyczne Dialogi nad Bugiem to fantastyczna impreza promocyjna. My robimy takie rzeczy, o których mówi nam społeczeństwo – tłumaczyła Urszula Tomasik.
- Jak już mówiłem, po kolei będę spacerował po instytucjach kultury i oświaty. A w przyszłym tygodniu zawitam do ośrodka, jestem już gotowy do rozmowy z panią, bo urzędu już się nauczyłem, a jak pani nauczy mnie jak funkcjonuje gminny ośrodek, to dojdziemy do porozumienia jak go usprawnić. Impreza Dialogi nad Bugiem odbiegły od Dialogów. Jest to udawanie Dialogów, jest to śpiew na nutę, ale o tym wszystkim będziemy rozmawiać w moim gabinecie – podkreślił wójt Eugeniusz Wichowski.
Katarzyna Danuta Nieroda, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. KDN
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze