Wszystko wskazuje na to, że prom w Mielniku nie będzie czynny przez kolejny sezon turystyczny.
To, co chyba jest jedną z ważniejszych atrakcji turystycznych gminy Mielnik, to właśnie przeprawa promem. Teoretycznie rowerem można pojeździć wszędzie. By popływać kajakiem wcale nie trzeba jechać do gminy Mielnik, ale za to prom jest dostępny w ograniczonej liczbie miejsc. Z informacji o przygotowaniach do sezonu turystycznego, przekazanej radnym, wynika jednak, że gmina ma do zaoferowania turystom przeprawę promową teoretycznie. Praktycznie jej nie ma. „Oferujemy turystom przeprawę promową na rzece Bug w Niemirowie (obecnie ze względu na wysoki poziom wody przeprawa jest nieczynna). W Mielniku w roku obecnym, ze względu na brak przewoźnika, przeprawa nie będzie uruchomiona, chyba że znajdzie się uprawniona do przewozu osoba” – tyle o promie stwierdza informacja gminna. O funkcjonowanie promów podczas sesji zapytał radny Zduniewicz, który chciał uzyskać od wójta odpowiedź na pytanie czy prom w Niemirowie jest przygotowany do użytkowania i dlaczego dotąd nie zrobiono nic, by we współpracy z wójtami gmin sąsiadujących za Bugiem, a więc tam, gdzie prom dopływa, poprawić dojazdy do tychże promowych przepraw. Wiadomo, że są one w opłakanym stanie. Wójt Wichowski poinformował, że na większość zadanych pytań i interpelacji będzie odpowiadał na piśmie, a więc nie dziś. Odpowiedź na te pytania, przynajmniej na to pierwsze, właściwie wymagała tylko stwierdzenia „tak”, albo „nie”. Wobec niechęci wójta, radny Zduniewicz pytania o sprawność promów skierował do sołtysów Niemirowa i Mielnika. Czy gdyby sytuacja na rzece pozwoliła na wypłynięcie, to czy promy są do tego gotowe? Sołtys Niemirowa odpowiedział „nie”, sołtys Mielnika „tak”. Jedna z tych odpowiedzi jest zupełnie sprzeczna z tym, co czytamy w informacji gminy. - Panie wójcie, widzi pan jak krótko? To znaczy, że musi pan swoje służby mobilizować jeszcze dzisiaj do naprawy promu w Niemirowie. A pan to robi od wiosny. I pan mówi, że ktoś tu politykę uprawia? To pan uprawia politykę, bojąc się odpowiadać na proste pytania radnych, mieszkańców. Oby mieszkańcy nie zrozumieli tego tak, że pan nie umie odpowiedzieć, bo pan nie wie. Ja pana wyręczę z odpowiedzi na piśmie, bo szkoda pańskiego czasu. Proszę mi na piśmie nie odpowiadać – sam na swoje pytania odpowiadał radny Zduniewicz. Trzeba przyznać, że w innych gminach pod tym względem jest lepiej. Przeciętny mieszkaniec gminy, uczestnicząc w sesji, jest w stanie się czegoś dowiedzieć, bo wójtowie zazwyczaj przynajmniej próbują odpowiadać na zadane pytania i interpelacje. Wójt Wichowski stanowczo twierdził, że nie będzie odpowiadał ustnie nawet na najprostsze wydawałoby się pytania. A tych na ostatniej sesji było całkiem sporo.
Komentarze