Reklama

Mielnik – Aparat do wykrywania podsłuchów

09/01/2015 11:02

Po 4 latach nieobecności na gminny fotel w Mielniku powrócił wójt Eugeniusz Wichowski.

- Sytuacja wygląda zupełnie inaczej jak 4 lata temu. Zostawiłem nadwyżkę budżetową wynoszącą około 3 mln zł – mówi wójt Eugeniusz Wichowski. - Zostawiłem pieniądze na gotowe i realne do wykonania inwestycje. Między innymi na drogę Radziwiłówka – Grabarka, oczyszczalnię ścieków i muzeum w Mielniku. Teraz sytuacja wygląda tak, że mamy trochę fajnych rzeczy, głównie pełne szafy różnorakich pułkowników - projektów, dużo ubrań z filmów i więcej problemów do rozwiązania. Rozmawiałem z przewodniczącymi poszczególnych komisji rady gminy, by przejrzeć te wszystkie projekty i zadecydować, które pomysły mogą być realizowane, a które należy odłożyć na dalszą perspektywę. Nie powiem, że Adam Tobota wszystko zrobił źle, ale trochę mnogo tych pomysłów. Będzie pełny audyt – kontrola dotycząca finansów i poniesionych wydatków na różne sprawy i inwestycje. Taki audyt zostanie przedstawiony do publicznej wiadomości, gdyż tego oczekują mieszkańcy gminy. Powiem tylko o jednym pomyśle wójta Toboty dotyczącym chaty edukacji przyrodniczo - ekologicznej w Maćkowiczach, gdzie nie są zabezpieczone żadne środki oprócz własnych. Około 400 tys. zł kosztowały nas fundamenty, wiata i ogrodzenie, a całość inwestycji to 1,8 mln zł. Do budowy potrzebne są szczególne bardzo duże bale o długości 11 metrów, których w Polsce raczej nie dostaniemy. Takie bale można dostać, ale najszybciej na Syberii. Dlatego też ten projekt budowlany musi być zmieniony i dostosowany do realnego myślenia, a nie fantazji. Na dziś trudno powiedzieć jaki jest ostateczny stan finansów, gdyż wiele tematów wychodzi cały czas na światło dzienne i różne dokumenty napływają. Coś więcej będę mógł powiedzieć o gminnej kasie za miesiąc lub dwa. Projekt budżetu gminy na 2015 r. przygotowany jeszcze przez Adama Tobotę jest delikatnie mówiąc skromny. Widzę, gdzie w tym dokumencie są oszczędności, które są nam bardzo potrzebne i pewne zmiany zostaną wykonane.

Reklama

- Co dalej z budową kanalizacji w Mielniku?

- Dla dobra gminy jestem skłonny uklęknąć przed marszałkiem województwa i prosić o przedłużenie terminu realizacji tej inwestycji. Mam nadzieję, że w tym roku ta budowa zostanie zakończona i nie utracimy dofinansowania. Sytuacja jest bardzo trudna, ale chyba nie beznadziejna. Wierzę w to, że dokumentacja zostanie naprawiona i fizycznie kanalizacja będzie wybudowana.

- Co dalej z budową parku historycznego „Trylogia” i strojami filmowymi od Jerzego Hoffmana?

Reklama

- Uważam, że tego typu komercyjnych inwestycji nie powinna realizować gmina. Jak już, to trzeba znaleźć „bogatego wujka” lub firmę, która chciałaby wyłożyć własny kapitał na taką inwestycję. Nie chcę mówić, czy pomysł budowy tego „zamku” był zły czy dobry, ale uważam, że nie gmina powinna być tutaj inwestorem. Jeśli chodzi o stroje, to najchętniej oddałbym je panu Hoffmanowi. Nie wiemy dokładnie ile tych strojów i rekwizytów nam przekazano. Przechowywane to też było w różnych miejscach i nie do końca sensownych. Były m.in. w starej strażnicy i tam część piwnic zalała woda. Teraz nie wiemy, czy wszystkie stroje i rekwizyty mamy, czy krążą po świecie. Pilnie nakazałem wykonać jakiś sensowny spis tego wszystkiego, by wiedzieć ile mamy tych ciuchów, szabel, armat itd. Co dalej z tym zrobić? To jest dobre pytanie, na które przyjdzie nam odpowiedzieć. Przed odbiorem tych strojów trzeba było przygotować miejsce na ich odpowiednie przechowywanie, a tego niestety zabrakło. Logistycznie było to bardzo źle przygotowane. Zapewne rada wspólnie ze mną zadecyduje co z tym „podarkiem” zrobić.

- Będą roszady i zmiany personalnych w urzędzie i jednostkach podległych?

Reklama

- Nie chcę podważać kwalifikacji i wykształcenia poszczególnych osób, ale jakoś nas tak dużo się zrobiło w urzędzie. Zapewne dojdzie do pewnych reorganizacji, by usprawnić pracę urzędu i jednostek podległych. Ruchy kadrowe oczywiście będą, ale nie przyszedłem robić czystki. Nie jestem żądny, by „spadły czyjeś głowy”. Niech wstydzą się ci, którzy w trakcie wyborów chodzili po domach i mówili o mnie, że do urzędu gminy wróci pijak lub kacap. Ja dzielę ludzi jak serialowy Pawlak – na mądrych i głupich. Nie jestem aniołem, ale jestem synem mielnickiej ziemi i chce ją sensownie zagospodarować, by przyniosła naprawdę dobry plon dla mieszkańców, a w gminie żyło się po ludzku, spokojnie i lepiej. Do końca stycznia powiem pracownikom co się zmieni w organizacji pracy.

- Jakie są pańskie pomysły na rozwój gminę?

Reklama

- Również myślę o zamku, ale nie będę tworzył sztucznej historii na potrzeby filmowców itd. Mamy ruiny Góry Zamkowej, którymi nareszcie trzeba się na poważnie zająć. Zapytam ekspertów, czy warto odbudowywać ten zamek. Jednak raczej skłaniałbym się ku temu, by wyeksponować to, co on jeszcze w sobie kryje, a jest bardzo cennym zabytkiem. Ziemia kryje jeszcze bardzo dużo. Chciałbym, by góra i rynek stanowiły ciekawą jedność. Następny temat to kanalizacja sanitarna i niezwykle ważna kwestia przedszkola. Potrzebny jest nowy budynek i taki obiecuję, że będzie wybudowany dla naszych pociech. Marzeniem jest zamknąć w stanie surowym ten budynek jeszcze w tym roku, ale zobaczymy na ile nam pozwoli budżet gminy. To nieprawda, że nowy budynek wolnostojący będzie kosztowny w utrzymaniu. Pytam jak to się ma do wydatków jakie były ponoszone na promocję? Na przykład ten kajakarz Marek Twardowski, człowiek niezwiązany z naszą gminą, otrzymywał rocznie 30 tys. zł za noszenie emblematów. Jakoś go nie widziałem pływającego po Bugu chociaż raz w miesiącu. Co nam to dało? To był bardzo dobry interes dla tego kajakarza, ale żaden dla gminy Mielnik. Więc nie mówmy o kosztach przedszkola dla naszych dzieci. Będzie też poważna rozmowa z władzami klubu piłkarskiego MKS Mielnik. Nie pozwolę na to, by wydawano gminne pieniądze na przykład na „taksówki” dla piłkarzy i inne niekoniecznie potrzebne wydatki w tym stowarzyszeniu. Trzeba tam przykręcić trochę kranik ze złotówkami. Jestem za funkcjonowaniem klubu, ale nie może to iść w stronę komercyjnego kopania futbolówki. Na takie coś nie pozwolę, gdyż są znacznie ważniejsze potrzeby. Na przykład poważne wsparcie gminnej służby zdrowia, z której korzystają wszyscy, nie tylko wybrana grupa osób. Chciałbym, by część naszej gminy stała się też jakby sypialnią Siemiatycz, by u nas się ludzie osiedlali i budowali nowe domy. Wierzę w to, że Siemiatycze będą się rozwijać i to też będzie realna korzyść dla nas.

- Będzie budowana kanalizacja sanitarna w innych miejscowościach?

Reklama

- Jestem przekonany, że tego typu instalacja jest potrzebna w Moszczonie Królewskiej. W przypadku innych miejscowości zapytam mieszkańców, czy chcą przyłączenia do gminnej sieci. Nad tym tematem będziemy debatować w tym roku.

- Imprezy kulturalne powrócą do Topoliny?

- Uważam, że to jest piękne miejsce i tam wiosną i latem będzie biło kulturalne serce Mielnika. Tutaj jest klimat i miejsce do bardzo fajnego spędzenia czasu. Jeśli będziemy robić bardzo dużą imprezę, to niewykluczone, że skorzystamy też ze stadionu.

Reklama

- Pamięta pan wypowiedziane słowa, iż „dwa razy do tej samej wody się nie wchodzi”?

- Tak potwierdzam, że dwa razy do gminnej „wody” się nie wchodzi. Jednak jak odchodziłem to był w miarę czysty strumyczek, a teraz jakby się nam woda zdrowo zmąciła. Dlatego warto to naprawić. Czy ja się zmieniłem? Tak, mówiąc trochę żartobliwie to schudłem o 15 kg, przez co czuję się młodszy. Mam spojrzenie z zupełnie innej perspektywy. Mówię to świadomie, to już nie ten sam Eugeniusz Wichowski co 4 lata temu. Jestem młody i mam siły, by pracować, ale 4 lata zrobiły mi na tyle dobrze, że mogę spojrzeć z dystansu na swoje życie i sprawy gminy. Taka rozłąka bardzo dużo mi dała. Zostałem wójtem zbyt młodo, mając 28 lat, a odchodziłem z urzędu mając prawie 49 lat. Przez ostatnie 4 lata mój umysł na tyle wydoroślał, że dogonił mój wiek. Pamiętam jak po przegranych wyborach z wójtem Tobotą mój telefon zamilkł. Niewielu pamiętało o Gienku. Zrozumiałem, że mnogo znajomych i przyjaciół miał wójt Eugeniusz Wichowski, a niewielu miałem ja sam. To dobry czas, by podziękować tym osobom, które widziały nie tylko wójta, ale również osobę Eugeniusza Wichowskiego i po ludzku podali mu dłoń. To naprawdę zapada w pamięci i zmienia myślenie o życiu i o tzw. byciu „u szczytu władzy”. Tak na koniec trochę było mi szkoda, że Adam Tobota nie przyszedł na moje ślubowanie. Ja przyszedłem 4 lata temu, chociaż faktycznie nie było to dla mnie łatwe. Widocznie pan Tobota miał ważniejsze obowiązki. Zadzwonił tylko do mnie z gratulacjami, a w gabinecie gminnej szafy zostawił elektroniczny aparat do wykrywania podsłuchów. Być może trzeba go będzie odesłać na adres pana Toboty, by dalej może z niego korzystał.

Reklama

Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz z, fot. MM

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama